MIO06 Każdy dzień może być świętem - wywiad z Justyną Krawczyk

Justyny Krawczyk nie muszę już chyba nikomu przedstawiać. W drugiej części rozmowy (link do pierwszej znajdziesz poniżej) skupiłyśmy się na tym, jak Justyna jako style coach działa ze swoimi klientkam i nad czym pracuje, kiedy nie robi przeglądów szafy i nie chodzi z nimi na zakupy. Rozmawiamy o zawodzie style coacha i perspektywach, jakie daje.

Koniecznie posłuchaj naszej rozmowy:

posłuchaj

Z tego odcinka dowiesz się:

  • Dlaczego wizerunek jest ważny?
  • Jaki sens ma coaching?
  • Jak wygląda rynek style coachingu w Polsce?
  • W jaki sposób można zostać style coachem?
  • Na czym polega nauka w Style Coaching Institute? 
  • Co powinien umieć dobry stylista?
  • Czy każdy może zostać style coachem?
  • W jaki sposób style coach może monetyzować swoje działania?
  • Czy da się nauczyć zawodu osobistego stylisty z kursu online?
  • Jak z pracy stylisty zrobić biznes?

Rzeczy, o których wspominamy w odcinku:

Pierwsza część rozmowy z Justyną

Jak być szczęśliwą kobietą – pierwsza firma Justyny
New Style Academy – szkoła stylistek 
Ola Budzyńska - Pani Swojego Czasu
Style Coaching Institute – szkoła, którą skończyła Justyna 
University of California, Berkeley – tu Justyna studiuje psychologię pozytywną 
Odcinek podcastu “Moda. Instrukcja Obsługi” z Aleksandrem Wassiliewem 

Transkrypcja podcastu:

To jest podcast Moda. Instrukcja Obsługi. Pierwszy podcast o modzie w Polsce, w którym opowiadam o modzie w ujęciu zjawiska, a nie sterty ubrań piętrzących się w szafie. Niewiedza kosztuje. Również w przypadku mody. Dlatego szukam jej instrukcji obsługi i chętnie Ci o tym opowiem.
Z podcastu dowiesz się:
• jak działa moda,
• co robić, by ubrania nie sprawiały Ci kłopotu,
• dlaczego etyczna moda jest Ci potrzebna,
• jak rozsądnie robić zakupy.
Jeżeli interesujesz się modą, chcesz zrozumieć modowe mechanizmy, denerwują cię treści, które serwują kolorowe magazyny i chcesz, żeby moda ułatwiała Ci życie – ten podcast jest dla właśnie Ciebie.
Cześć, witam Cię w szóstym odcinku podcastu Moda. Instrukcja Obsługi. Dwa tygodnie temu opublikowałam pierwszą część rozmowy z Justyną Krawczyk jedyną w Polsce style coach. Mam wrażenie, że rozmowa ta była w pewnym sensie plasterkiem na jesienną słotę. Energetyzująca, pobudzająca do działania. Powiedziałabym, że jak kawa, ale nie piję, więc nie wiem. Skuteczność Justyny mogę za to potwierdzić osobiście. Jeśli jeszcze nie słuchałaś/nie słuchałeś pierwszej części naszej rozmowy, link do niej znajdziesz w notatkach do tego odcinka. Tradycyjnie na moinob.com/podcast. Pod numerem szóstym, jak szósty odcinek podcastu.
Odcinek opublikuję 22 grudnia, tuż przed Świętami. Mam nadzieję, że umili Ci świąteczne przygotowania lub stanie się impulsem do działania w okresie Świąt.
Życzę Ci miłego słuchania!
Opowiadałaś o wdrażaniu nawyków, ale zupełnie inaczej zapewne to działa w momencie, kiedy w każdym momencie mogę do ciebie zadzwonić, powiedzieć tak, teraz mam taki problem, teraz ty mi pomożesz. Ale czy nie jest tak, że działa tutaj coś w stylu takiej motywacji, bo ja teraz w tym momencie dobrze wyglądam, ale za chwilę ciebie nie będzie i to ja muszę zrobić tak żeby to było zawsze. Też na ile taki jednorazowy bodziec, taka jednorazowa zmiana jest skuteczna?
- Wiesz co, to jest tutaj wiele takich elementów. Po pierwsze, jeżeli w tej twojej szafie już zostały ubrania, które tylko i wyłącznie wpływają na twoją korzyść, które lubisz, które są fajne, które są ładne i w których ty wyglądasz to siłą rzeczy następnego dnia też masz szansę na to żeby wyglądać dobrze. Tak że to nie jest jednorazowy bodziec, tylko on się faktycznie powtarza codziennie. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz - taka praca coachingowa to jest czas. To nie jest tak, że my spotykamy się w ciągu miesiąca trzy razy i koniec, my pracujemy ze sobą przynajmniej pół roku, rok. Jest czas na to żeby to faktycznie weszło… Weszło w co? [śmiech]
Weszło w nawyk?
- Tak, weszło w nawyk. Dziękuję. Weszło w nawyk. Natomiast przyznam ci się szczerze, że ja mam kontakt do dzisiaj od pięciu lat z dziewięć… no myślę, że to jest 90% moich klientek. Ale to nie jest tak, że one dzwonią do mnie codziennie i tam mówią, weź mi pomóż, weź mnie naładuj tą pozytywną energią. Po pierwsze to jest tak, że po każdej takiej zakończonej pracy ze mną one dostają mnóstwo materiałów, do których mogą zawsze wrócić. Oczywiście, że na koniec dnia to jest ich decyzja, czy one do tego wrócą. Nie zostają z niczym, one dostają te materiały, dostają te narzędzia, z których codziennie absolutnie mogą…
Jakiego rodzaju są te narzędzia?
- Wiesz, to są nawet te najprostsze narzędzia pod tytułem ponaklejam sobie takie karteczki do lodówki, do komputera, do… nie wiem, do lustra, gdzie jest przypomnienie, tak, że pamiętaj, jesteś piękna, jesteś mądra albo pamiętaj, po godzinie 18 nie jesz kolacji, bo twój cel to było schudnąć 30 kilo, prawda. To są takie naprawdę bardzo proste narzędzia. Czy narzędzie pod tytułem wpiszę sobie w telefon takie przypomnienie właśnie pod tytułem jesteś super, jesteś fantastyczna, uśmiechnij się albo wyprostuj się. Bo zupełnie inaczej prezentuje się sylwetka w nowym ubraniu, która jest zgarbiona, a która ma wyprostowane plecy i wciągniętą przeponę. To są takie najprostsze narzędzia, z których one mogą korzystać. Ale ja ci się przyznam również szczerze do tego, że ja pomimo, że czasami nie widzę się z moimi klientkami rok, dwa, nawet trzy, to cały czas jesteśmy w kontakcie. Czasami to jest po prostu zwykła kawa. Ale ja prowadzę korespondencję z moimi klientkami, taką totalnie zupełnie niewymuszoną. Jest to oczywiście taki zwykły newsletter, w którym często faktycznie gdzieś zabieram jakieś czy przypomnienie, czy jakieś dodatkowe narzędzie, czy jakąś fajną myśl, dzięki której one o tym pamiętają. Ale one mówią, że czasami to jest tak, że one nawet nie otwierają tego maila i wystarczy, że one zobaczą, że w skrzynce pojawia się moje imię i nazwisko, i one po prostu już sobie przypominają o matko, że… właśnie, że muszą coś zrobić, czy się wyprostować, czy na basen iść, czy zrobić cokolwiek innego, do czego się zobowiązały. I śmieję się, bo czasami robię takie naloty moim klientkom. To jest taka grupa stałych klientek, z którymi się widujemy co roku przed świętami, ale one nigdy nie wiedzą, kiedy ja przyjadę. Bo to nie jest tak, że my się spotykamy tam, nie wiem, 22 grudnia gdzieś na kolacji, gdzie wiadomo, że wszyscy będziemy piękni i świetnie przygotowani, tylko ja przyjeżdżam, robię takie niespodzianki swoim klientkom przed świętami, ale to jest naprawdę tydzień, dwa, czasami trzy tygodnie przed świętami z jakimś małym upominkiem i one zawsze mówią po prostu, że one muszą być… One mają taką świadomość, że one zawsze muszą być przygotowane na to, że właśnie, że ja mogę wpaść. I one mówią, że one zawsze o tym myślą, tak, że gdzieś to jest taka też dodatkowa motywacja. Śmieję się, bo bardzo często też jest tak, że to też moje klientki przeżywały, że w momentach, kiedy myślimy sobie, a tam, wyskoczę tylko po bułki albo, nie wiem, wyskoczę tylko do sklepu do, nie wiem, do Złotych Tarasów, kupię sobie coś, na pewno nikogo nie spotkam, to są absolutnie te momenty, kiedy spotykamy tych znajomych i palimy się ze wstydu po prostu, bo wyszłyśmy z domu tak, jak stałyśmy i mamy nieuczesane, nieumyte włosy i coś tam, jakiś dres zarzuciłyśmy na siebie. I to są takie najlepsze lekcje i doświadczenia, które uczą nas tego, że absolutnie nie możemy sobie na coś takiego pozwalać, a tak naprawdę chodzi o to, że wiesz co, czy rozmawiamy o takich przyziemnych sprawach jak ubranie, czy o bardziej istotnych rzeczach w życiu, to tak naprawdę chodzi o to, że wiesz, że to jest tak, że to jest dzień [śmiech], który jest teraz, którego jutro nie będzie i albo możesz go potraktować w fajny sposób, począwszy właśnie od tego, że umyjesz włosy, pomalujesz oczy, założysz ładne ubranie, albo nie. Bo bardzo często jest tak, że my, szczególnie w kwestii wizerunku, traktujemy to tak, że to się nie liczy, że to jest nieistotne. To nie jest prawda. To się liczy, to jest istotne, bo to jesteśmy my. To jesteśmy my, to jest ludzie, otoczenie, z którym funkcjonujemy. I takie czekanie na wielką okazję, że ja wtedy się wystroję, pięknie coś dla siebie zrobię, no to wiesz, no to ile takich okazji w życiu jest? No. W roku 6? 5? 4? Sylwester? Święta? A jeżeli podejdziemy do tego zupełnie z innej strony, właśnie, że każdy dzień może być świętem. I to nie chodzi o to żebyśmy biegały w szpilkach i w czerwonej sukience codziennie teraz po Marszałkowskiej, tylko żebyśmy po prostu zadbały o siebie, żebyśmy fajnie się czuły same ze sobą. To zupełnie ten dzień można inaczej przeżyć. Zgodzisz się ze mną?
Zdecydowanie. Ostatnio pisałam nawet o tym na blogu, że jednak ten świat bazuje na takich banałach. Wspominałam wtedy też to, o czym ostatnio Ola Budzyńska. Ludzie zarzucają jej, że to całe zarządzaniem czasem i to wszystko, że to są takie drobnostki i takie głupoty, ale później okazuje się, że ludzie właśnie tych głupot i tych banałów nie są w stanie opanować. I wtedy się okazuje, że ludzie, którzy jednak są w stanie im te banały jakoś tak przedstawić żeby jednak wdrożyli je w swoje życie to, że oni są potrzebni.
- To są właśnie takie banały, które zobacz, jak bardzo składają się na nasze życie. Ja bardzo często też czytam, czy też słucham takich opinii, że po co w ogóle iść ze stylistą czy ze style coachem na zakupy, czy przegląd szafy zrobić, czy coaching, jak to może zrobić każdy i przyjaciółka, i koleżanka może ci w tym pomóc. Jeżeli tak jest to świetnie, to gratuluję i bardzo się cieszę, natomiast myślę sobie, że nie byłoby tak wielu specjalistów w różnej dziedzinie gdyby rzeczywiście ktoś z boku - kolega, partner, przyjaciółka mogliby nam w tym temacie po prostu pomóc.
Opowiedziałaś właśnie o tym ile osób może wykonywać ten zawód, kto się tym zajmuje, ilu jest specjalistów, czy jesteś jedynym style coachem w Polsce?
- Jestem jedynym style coachem w Polsce, który mieszka w Polsce, ale wiem, że jest jeszcze Paulina, która mieszka bodajże w Wiedniu, jest Agnieszka, która mieszka w Toskanii i jeszcze jedna pani, której imienia… Elżbieta chyba, tak. Nie pamiętam gdzie mieszka. Ale jesteśmy 4 Polki, ale w Polsce faktycznie ja jestem, jak do tej pory jedyna. Zobaczymy, bo też myślę sobie, że też bym się wyprowadziła, też mam takie pomysły, szczególnie wtedy, kiedy przychodzi zima i myślę sobie, że pojechałabym tam, gdzie jest ciepło. Więc być może ja też będę tym style coachem, który jest z pochodzenia Polką, ale mieszka zagranicą. Ale to są takie marzenia, takie plany, które trochę już mi się udaje realizować, bo w tym roku pojechałam co prawda tylko na miesiąc, ale jednak to był cały luty. [śmiech] Nie tutaj, gdzie było zimno, tylko mieszkałam na Bali i tam pracowałam, i tam pracowałam nad swoim kursem online. Więc to się da zrobić. To się da zrobić. Natomiast takim moim, no jednym z większych, bo chyba nie największym i tych marzeń jest strasznie dużo, jest to żeby faktycznie wyjeżdżać na całą zimę z Polski. Ja uwielbiam Warszawę, kocham Polskę, natomiast jestem tak ciekawa innych kultur, innych miejsc i tak mnie strasznie ciągnie do i większych, i mniejszych miast. I myślę sobie, że mogłabym mieszkać też w Nowym Jorku, ja bym tak mogła pomieszkać tam 4 miesiące. Chociaż tam jest zima, tak, jest tam zimno. Ale nie miałabym nic przeciwko żeby faktycznie poznać to miasto. No ale wracając do twojego pytania tak, na dzień dzisiejszy jestem jedyną Polką, która mieszka w Polsce i wykonuje zawód style coacha, licencjonowanego przez właśnie tą szkołą brytyjską Style coaching Instytut.
Dobrze, że wspomniałaś tę szkołę, ponieważ też o to właśnie chciałam zapytać. Bardzo jestem ciekawa i zresztą ciężko mi jest sobie wyobrazić, jak wyglądały zajęcia tam i jakie cechy musiały zostać wykształcone w kursantach tak, żeby oni później mogli siać dobro dalej?
- To bardzo ciekawe pytanie. Po pierwsze, wiesz co, gdy szukałam ja szkoły dla siebie dla mnie szalenie istotne było to żebym nie musiała być co weekend w szkole. Ja studia mam już za sobą, mam rodzinę i weekendy to jest dla mnie rzecz święta. I tak bardzo dużo i często pracuję w weekendy, bo prowadzę swoje szkolenia. Ale nie wyobrażałam sobie żebym na kolejny rok gdzieś przepadła na wszystkie czy większość weekendów siedząc właśnie w ławce w szkole. I szkoła brytyjska rozwiązuje to we wspaniały sposób, bo kurs możesz zacząć albo na wiosnę, albo na jesień - dwa razy do roku. U mnie to była wiosna. Tak, u mnie to była wiosna. I zaczyna się to w ten sposób, że lecisz do Londynu na 6 dni. Tam masz przyśpieszony kurs w takiej grupie 10-12 maksymalnie osób. A później wracasz do domu i się uczysz. Uczysz się sama. Masz swojego tak zwanego tutora, czyli opiekuna. Ja miałam Kate. Który jest taką osobą, która się tobą opiekuje, która odpowiada na wszystkie pytania, ale która absolutnie nie mówi ci, słuchaj, za tydzień musisz skończyć. Szkoła daje ci bardzo dużą swobodę. Co prawda mówi, że, no nie jest wskazane żebyś studiowała dłużej niż 4 lata [śmiech], ale to od ciebie zależy ile będziesz studiowała. Z tego, co wiem najdłużej kurs, który ja wykonywałam, który ja skończyłam toczył się chyba 2 lata, najkrócej 6 miesięcy. Ja go zrobiłam w 10 miesięcy. Później już lecisz na egzamin, zdajesz egzamin. Ale to wszystko tylko i wyłącznie w czasie, w którym ty jesteś do tego gotowa, tak. Ja sobie narzuciłam, że ja chcę to zrobić… faktycznie to było chyba do końca roku i przed świętami przystąpiłam do egzaminu. Co prawda po drodze były chyba jeszcze 4 egzaminy takie przygotowawcze, najpierw musiałaś te 4 egzaminy zdać żeby później stawać do tego dużego, największego, ostatecznego egzaminu. Szkoła też wprowadziła różne sposoby ocenianie swoich studentów. Jeżeli dobrze pamiętam, bo to już było 3 lata temu, żeby zdobyć te 5 gwiazdek, a tylko to mnie interesowało trzeba było zdać egzamin na poziomie 90%. Później po prostu dostajesz certyfikat, chyba minimum też jest około 65%, ale jeżeli jesteś między tym 65 a 90 to po prostu masz swój certyfikat i wszystko jest w porządku, natomiast żeby zdać go z takim wyróżnieniem trzeba było kurs, czy tak jakby ten egzamin zdać powyżej tych 90%. No i ja to zrobiłam. Ale myślę, że dlatego, że raz, że ja mam coś takiego, że ja, no jak już robić, to wiesz, to absolutnie porządnie. I ja chciałam, tak, ja chciałam to zrobić… po prostu ja chciałam to zrobić na 100%. Zrobiłam chyba na 93, ale i tak jestem bardzo z siebie dumna. Natomiast wiesz co, absolutnie przyznaję się do tego, że pierwszy raz w życiu studiowałam czy też uczyłam się tego, co mnie absolutnie pochłonęło bez reszty. Ja początki swojej edukacji zaczynałam na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu od prawa, co było totalną porażką dla mnie, bo tam trzeba było wszystkiego uczyć się na pamięć i ja… kompletnie to jest nie moja bajka, ja wszystko na logikę i na wyobraźnię przede wszystkim. Później kompletnie nie wiedziałam co ze sobą zrobić. To też jest problem takich młodych ludzi. Nie wiedziałam jakie mam talenty. Dzisiaj już wiem, ale wtedy kompletnie nie wiedziałam. Byłam utalentowana przede wszystkim sportowo. Ja też tańczyłam kiedyś jazz, łącznie z takimi naprawdę ogólnoświatowymi, trudne słowo, wynikami. Razem z formacją, w której tańczyłam zdobyliśmy mistrzostwo świata w tańcu jazzowym. I to było coś, co mnie ogromnie pasjonowało. Ale nie wiem dlaczego nie wpadłam na to żeby iść chociażby na AWF czy na anglistykę, bo języki też mnie bardzo zawsze pociągały. Byłam kompletnie zagubioną młodą dziewczyną. I poszłam, nie wiem dlaczego, ale na pedagogikę. I to nie był zły kierunek, bo to jest kierunek humanistyczny, bardzo też życiowy, więc on był fajny. Ale mam, wiesz, takie poczucie pięciu lat trochę takich nie do końca wykorzystanych, absolutnie. Więc później jak skończyłam, już obroniłam pracę magisterską, stwierdziłam, że cały czas mi czegoś brakuje, nie wiem czego. Poszłam na studia podyplomowe na Wojskową Akademię Techniczną w Warszawie na przywództwo i komunikację. I tam już więcej siebie odnalazłam, bo jestem przywódcą [śmiech], komunikować się też lubię. Więc to na pewno były takie tematy, które dobrze na mnie zadziałały. Coś później było? Nie. I później właśnie był ten Londyn. I po raz pierwszy naprawdę poczułam uczę się absolutnie czegoś, co mnie pochłania bez reszty. Ja też w ogóle jestem fanką kursów, szkoleń, studiów właśnie w innych językach. Bo ja uwielbiam te poprzeczki stawiać sobie wysoko. Ta poprzeczka dotyczyła również języka, bo znam język angielski, ale mimo wszystko tam pojawiała się taka nomenklatura, której wcześniej nie znałam. Więc to też powodowało, że raz - uczyłam się nowego zawodu, dwa - gdzieś tam cały czas szlifowałam ten język. I teraz wybrałam sobie kolejny kurs na Berkley - Psychologia pozytywna. I po prostu znowu mam jak déjà vu, wiesz, że znowu uczę się absolutnie czegoś fantastycznego. I właśnie słuchając po prostu tego akcentu, tego języka, no ja się po prostu absolutnie rozpływam. A to też dlatego, że cały czas ta kwestia coachingowa właśnie czy tej psychologii, zrozumienia drugiego człowieka, zrozumienia siebie cały czas gdzieś tam mi w duszy bardzo mocno gra.
Jakie konkretnie umiejętności powinien mieć dobry style coach? Twoim zdaniem, jak to wynika z Twoich obserwacji?
- Wiesz co, to są takie podstawy, czyli na pewno powinien potrafić diagnozować sylwetkę żeby później umieć dobrać odpowiednie fasony. Powinien umieć zdiagnozować typ kolorystyczny, bo to też jest bardzo istotne. Jak ja sobie patrzę na ciebie to ja już gdzieś tam intuicyjnie też czuję jakim jesteś typem kolorystycznym i…
Ja nie mam pojęcia, jakim jestem.
- [śmiech] I ten style coach czy stylista też powinien absolutnie te umiejętności posiadać. Czasami to jest rzeczywiście takie wiesz co, myślę, że ja to mam bardzo mocno intuicyjnie wypracowane. Tak jakby nie wiem czy urodziłam się z jakimś talentem, czy on gdzieś we mnie rósł, że ja idę ulicą, patrzę na te moje klientki i naprawdę ja widzę w czym, co tutaj zmienić żeby było im lepiej. Tak samo te kolory bardzo mocno czuję. Natomiast, jeżeli tego nie czuje, nie mam tego talentu można się tego nauczyć, aczkolwiek uważam, że talent wspierany wiedzą może naprawdę dać fantastyczne efekty i dużo lepsze niż tylko to, czego możemy się nauczyć. Tak, to jest to. To są takie podstawy pracy stylisty. Myślę, że absolutnie style coach powinien mieć wiedzę na temat narzędzi coachingowych, dzięki którym może przyprowadzić klientkę, czy też klienta. Bo ja pracuję tylko z kobietami, ale tak naprawdę możemy pracować również z mężczyznami. Żeby przeprowadzić go przez taką pełną metamorfozę. Myślę sobie, że bardzo istotna, ale to z mojego punktu widzenia, mogę się mylić, jest empatia i zrozumienie drugiego człowieka. Wiesz, że bardzo często spotykamy się z takimi opiniami, że jak ty możesz z tymi kobietami pracować, one płaczą i one marudzą, i one są takie nieszczęśliwe. One powinny natychmiast wziąć się do pracy i zmienić to i to, i to. Ale ja sobie patrzę na te kobiety i po pierwsze ja je bardzo mocno czuję, tak jakby wewnętrznie, bo ja też przez to przechodziłam. I myślę sobie, że jak ktoś by mi tak powiedział: "Weź się dziewczyno ogarnij, weź się w garść" i tam gdzieś tam by mnie zignorował, by mnie zostawił to być może ja bym tam została na tym dnie i do dzisiaj bym tam leżała. A potrzebowałam rzeczywiście takiej silnej ręki, ale jednak ręki, takiej ręki pełnej zrozumienia i empatii. Bo, wiesz, kobiety bardzo często one się wstydzą zgłosić po pomoc właśnie dlatego, że czują się, no niekompletne, czują się złe, czują, że nawalają, wiesz, w takich tematach, w których inni sobie radzą. A to nie jest tak. My wszyscy sobie z czymś nie radzimy. I myślę sobie, że tylko przyznając się do tego i szukając profesjonalnej pomocy faktycznie możemy naprawdę, no wypłynąć, mówiąc poetycko, na bardzo szerokie wody.
Tego czynnika ludzkiego, a na pewno nie w takim stopniu, nie ma już w kursach online, które od niedawna oferujesz.
- Nie ma tak dużo. One są, nie ma tak dużo. Na pewno to, co się dzieje podczas spotkań to jest absolutnie nie do zastąpienia w kursie online. Aczkolwiek muszę ci powiedzieć, że to jest dla mnie szalenie istotne. I w tych kursach online, mimo że one są online, to jest tam bardzo dużo mnie. Bardzo dużo. To nie są tylko i wyłącznie prezentacje z podłożonym głosem, ładne zdjęcia, kolorowe stylizacje. Nagrywając kursy online też bardzo mocno nastawiliśmy się na to, że ja chcę mimo wszystko za tym szklanym ekranem, ale być z tymi kursantkami. Więc jest bardzo dużo filmów takich, gdzie ja rzeczywiście jestem, mówię, no trudno powiedzieć, że rozmawiam z kursantkami, ale jest tam bardzo dużo mnie. I nie tylko w kwestiach takich merytorycznych, ale właśnie jest tam dużo takiego mojego doświadczenia, moich przemyśleń i mojego wsparcia. To jest jedna rzecz, ale druga rzecz - każdy kurs online ma opcję skontaktowania się ze mną. To nie jest tak, że kursantka przystępuje do kursu online i po prostu sama sobie musi radzić, tylko zawsze, jeżeli ma jakieś pytanie, jeżeli potrzebuje wsparcia to zawsze może się ze mną skontaktować. Tak że to jest cały czas takie połączenie. Oczywiście, no nie takie, jak w przypadku, kiedy spotykamy się tutaj w Warszawie na miejscu, czy w jakimkolwiek innym miejscu. Ale przynajmniej jest wybór. Bo to jest tak, że kursantki przyjeżdżają do mnie z całej Polski, przyjeżdżają bardzo często też z innych krajów, bo właśnie wyprowadziły się czy do Wiednia, czy do Londynu, ale przyjeżdżają do mnie żeby przez takie szkolenie dla stylistów przejść. Ale są również takie, które mówią, że właśnie nie mogą sobie pozwolić na to żeby przyjechać na weekend do Warszawy, że jednak te koszty jeszcze dodatkowo właśnie z przejazdem, czy z noclegiem one są już tak duże, że one nie są w stanie ich udźwignąć, mówiąc kolokwialnie. I też kursy online po prostu są tańsze. Więc też pod względem cenowym chodziło nam o to żeby ten wybór jednak był.
A powiedz proszę, czego dokładnie można nauczyć się z Twojego kursu? Jakie tematy w nim poruszasz?
- Na kursie "Zostań osobistą stylistką - poziom podstawowy" uczymy się sylwetek damskich. I teraz pytanie czy wszystko pamiętam. Sylwetek damskich, analizy kolorystycznej. I jest też bardzo taka duża część dotycząca właśnie zawodu osobistego stylisty. Bo tam jest bardzo duża dyskusja i za każdym razem dzieje się to samo, jak zadaje pytanie, kiedy… właśnie, jak sobie wyobrażasz zawód osobistego stylisty? Co będziesz robić? Gdzie będziesz zarabiać pieniądze? To najczęściej padają takie stwierdzenia, no to będę chodzić właśnie na zakupy, kreować style, robić przeglądy szafy. I tutaj właśnie jest bardzo duże zaskoczenie, bo tych możliwości jest dużo, dużo, dużo więcej. Chociażby możemy prowadzić różnego rodzaju szkolenia z dress codu i tak dalej, i tak dalej. Więc tam jest taka część, która uświadamia, jak wiele możliwości ma osobisty stylista. To jest po pierwsze, ale po drugie - bardzo istotna rzecz - uświadamia to, że jest to zawód. I wymusza jakby decyzję na uczestniku, czy ja traktuję to, jako hobby, jako dodatkowe zajęcie, czy jako zawód? Bo jeżeli, jako zawód i myślę sobie właśnie, że zrobię dwa przeglądy szafy w miesiącu i będzie super, no to to jest bardzo duży błąd. Bo, jeżeli my chcemy się z tego utrzymywać, zarabiać pieniądze bardzo często odchodzimy z korporacji właśnie na rzecz swojej działalności i chcemy zarabiać tyle samo, no to od samego początku musimy potraktować tę pracę, jako pracę, jako konkretny zawód. To jest pierwszy dzień na poziomie podstawowym. I co tam mamy jeszcze? Oczywiście tam mamy tą psychologię pozytywną, którą cały czas na Berkley studiuję i po prostu jest fantastyczny temat właśnie jak podejść do życia bardziej optymistycznie i właśnie co zmienić, jakie są mechanizmy dla siebie, ale też dla naszych klientów, z którymi współpracujemy. I drugi dzień to jest praktyka, czyli wprowadzamy w życie wszystko, czego nauczyłyśmy się pierwszego dnia. Czyli idziemy do sklepów, buszujemy po butikach i stylizujemy się nawzajem. Czyli to, czego się nauczyłyśmy w teorii musimy przełożyć na praktykę. Czyli wystylizować daną osobę, opowiedzieć jaką jest sylwetką, jakim typem kolorystycznym, co lubi, czego nie lubi w sobie, co robi i tak dalej. I pod właśnie tak jakby tę konkretną potrzebę kreujemy ten wizerunek. I to jest poziom podstawowy. Poziom zaawansowany też jest ogromnie ciekawy. Bo tak, po pierwsze w poziomie zaawansowanym są sylwetki męskie. Czyli one się pojawiają dopiero na tym drugim poziomie szkolenia. Tam jest również dress code w biznesie. I to jest szalenie istotne, bo to jest chociażby właśnie jeden z tych elementów, o którym zapominamy, że właśnie możemy prowadzić takie szkolenia dla biznesów, prawda, i zarabiać na tym pieniądze. Bo cały czas biznes i firmy nas potrzebują i potrzebują dobrze ubranych pracowników. Co jeszcze? Mamy chyba trendy, o których dzisiaj wspominałyśmy, w których bardzo trudno się właśnie ostatnio odnaleźć. I drugi dzień ze szkolenia zaawansowanego jest też szalenie istotny, bo mamy… co prawda zaczynamy chyba makijażem, z tego co dobrze pamiętam. Czyli ta osobista stylistka, która oprócz tego, że jest stylistką ma jeszcze te umiejętności takiego pozytywnego podejścia do swojego klienta, potrafi go zmotywować, to też potrafi wykonać taki dzienny makijaż po takim naszym kursie. To może być rzeczywiście dodatkowa jakaś usługa w jej portfolio, w jej firmie. Ale później przechodzimy do bardzo istotnych elementów, czyli do narzędzi social media, które są dzisiaj, no dla mnie są po prostu [śmiech] to jest mój drugi dom w telefonie. Czyli w jaki sposób z nich korzystać tak żeby rzeczywiście gromadzić wokół siebie tę społeczność i żeby te klientki do nas przychodziły. I ostatni element, no element sprzedażowy, czyli co zrobić żeby się udało. Bo o tym nie wolno zapominać. To, że ja będę potrafiła zdiagnozować sylwetkę i typ kolorystyczny, to jeszcze nie znaczy, że ja się utrzymam z tego na rynku, bo jeżeli nie będę potrafiła siebie sprzedać, dotrzeć do klientów, utrzymać z nimi stałe relacje to nic z tego nie będzie. Tak że takie połączenie pracy faktycznie takiej stylistycznej, ale i absolutnie biznesowej. To tak, jak twój jeden z gości mówił o tym, że…
Alexander Vasilev.
- Dokładnie. To było absolutnie w punkt, że to jest biznes i musimy być nastawione na to w taki sposób, że jeżeli traktujemy to hobbistycznie to nigdy nic z tego nie będzie. No przykro mi, ale ja też niestety wiem to z własnego doświadczenia, że ten pierwszy rok ja faktycznie traktowałam tak, że Jezus, Maryja, jak dobrze, że się urwałam, kolokwialnie mówiąc, przepraszam, z korporacji. Więc w ogóle już jestem przeszczęśliwa i w ogóle, no jak trzeba, no od czasu do czasu coś zrobić, przyjdzie do mnie jakaś klientka to będę zachwycona. Ale bardzo szybko niestety musiałam się obudzić, bo to, że ja sobie zmieniłam zawód i zaczęłam robić rzeczywiście to, co kocham wcale nie oznacza, że moje rachunki się zmniejszyły. Więc proponuję od samego początku w ten sposób podejść biznesowo. Absolutnie z biznesplanem, ze strategią marketingową, z poznaniem narzędzi, dzięki którym będzie miały szansę na szybkie wejście na rynek i odniesienie sukcesu. Nie trzeba czekać na to dwa lata tak, jak ja. [śmiech] Ja się trochę usprawiedliwiam, bo ten drugi rok to jeszcze studiowałam w Londynie. Ale absolutnie przyznaję się do tego, że zaczynałam naprawdę, no z głową w chmurach trochę. Myślę, że ta ambicja i pracowitość, i taka absolutna chęć do spełniania swoich marzeń spowodowały, że ja się nie poddałam. Natomiast można to zrobić dużo lepiej. I teraz wykorzystując moje doświadczenie i te wszystkie błędy, o których ja zawsze mówię i wszystkim o tym opowiadam po to właśnie żeby dziewczyny, kursantki nie musiały tych samych błędów popełnić. Można wykorzystać absolutnie i przełożyć na swój pomysł na biznes i sprawić, że faktycznie do tego sukcesu, czy do zarabiania pieniędzy dojdzie się naprawdę dużo szybciej, bo to jest możliwe. I ja swoje kursantki absolutnie obserwuję, które zaczynają zarabiać bardzo dobre pieniądze po kilku miesiącach swojej działalności. Nie trzeba czekać na to dwa lata, wręcz powiedziałabym nie wolno na to czekać dwa lata. Więc te dwa poziomy są tak skonstruowane żeby dawały z jednej strony taką wiedzę merytoryczną z zakresu pracy stylistki, ale drugie absolutnie jest sprzedażowe. Sprzedażowe, czyli co zrobić żeby, no żeby sprzedawać swoje usługi, po prostu.
Podsumujmy może na koniec wszystkie produkty, które masz w ofercie. Czyli to będzie tak: przegląd szafy, o tym już rozmawiałyśmy.
- Tak.
Jest. Napisałaś też książkę.
- A tak. [śmiech]
Opowiedz może jeszcze pokrótce o książce.
- Jest książka. Rzeczywiście jest. Ja ją wydałam, matko, w zeszłym roku. "Jak być szczęśliwą kobietą – 15 kroków". Wiesz co, to jest też takie kolejny przykład na to, że jak czegoś bardzo chcesz to możesz to zrobić. Bo oczywiście wokoło było mnóstwo ludzi, którzy mówią, ale przecież ty nie jesteś żadną tutaj pisarką, dziennikarką, więc jak możesz napisać książkę? Można. Jeżeli czegoś bardzo chcesz to naprawdę możesz zrobić absolutnie wszystko. Oczywiście musiałam tutaj się wesprzeć PR-owo i sprzedażowo, ponieważ sama takich umiejętności nie posiadam, więc już z tą wiedzą wyciągnęłam rękę do osoby, która mi w tym pomogła, natomiast książkę napisałam sama. Książka jest moją historią, tak jakby opowieścią mojej historii. Czyli jak to się stało, że z dziewczyny, która gdzieś tam wyszła z jakiegoś niewielkiego miasta, ale miała ogromne marzenia, kompletnie w siebie nie uwierzyła jednak weszła na tą drogę, jakby to ładnie powiedzieć, absolutnie sięgania po wszystko, czego chce. Ale wiesz co, to nie jest tylko książka o mnie. To tę część napisałam dosyć szybko, ale czekałam, aż zbiorę dużo więcej ciekawych materiałów, bo tam są też historie moich klientek, które ja przeprowadzałam przez zmiany. I właśnie takie style coachingowe zmiany. Nie tylko zmiany wyglądu, ale również te wewnętrzne. I tam są właśnie też historie tych klientek, które też pewnego dnia tak bardzo chciały, że wręcz doszły do pewnej ściany, od której się tylko odbiły i stwierdziły, że, no to teraz czas na zmiany. I te zmiany naprawdę ogromne w swoim życiu przeprowadziły, ogromne. Tak że to jest moja książka. Tak, jak wspomniałaś jest przegląd szafy, są wspólne zakupy. Jest też…
Przepraszam, jeszcze co książki…
- Tak.
… chciałam zapytać. Z jakim wydawnictwem ją wydałaś? Czy może self-publishing?
- Self-publishing, dokładnie.
Ekstra.
- Absolutnie. Wiesz, miałam taką ochotę też bardzo taką intuicyjną zrobienia to od A do Z po swojemu. Tak jakby sama, bo ja mam pełną kontrolę nad książką, wiem co się z nią dzieje, gdzie ona jest, gdzie można ją kupić. I to było dla mnie szalenie istotne.
Super. Dobrze. Czyli tak, przegląd szafy.
- Tak.
Książka.
- Tak.
Rozmawiałyśmy też o kursie.
- Tak.
Kurs jest tylko jeden, jak na razie. To znaczy ta wersja podstawowa i rozszerzona jest w wersji online, czy…?
- Już tłumaczę wszystko.
To tak żeby nasi słuchacze zrozumieli.
- Dobrze. Marki są przede wszystkim dwie, od tego trzeba zacząć. Jest „Jak Być Szczęśliwą Kobietą” - moja marka, od której zaczynałam. I tam mamy przegląd szafy, mamy wspólne zakupy, jest tam książka i też jest kurs online, który kiedyś dawno, dawno temu napisałam "Uwierz w siebie, jesteś tego warta". I to jest to, co jest w „Jak Być Szczęśliwą Kobietą”. Natomiast kilka miesięcy temu otworzyłam drugą firmę - markę, o której też marzyłam - New Style Academy. Szkolą międzynarodowa, zaraz będzie, bo już zaczynamy nagrywać w języku angielskim i będziemy tłumaczyć na jeszcze inne języki, dla osób, które marzą o zawodzie osobistej stylistki. I tam faktycznie mamy kurs podstawowy, kurs zaawansowany. I za chwilę ruszamy z kursem podstawowym online, a do końca roku będzie również kurs zaawansowany online. Tak to na dzień dzisiejszy wygląda. Planów i produktów jest naprawdę bardzo dużo, natomiast to wszystko trzeba po prostu zrobić.
Naprawdę jestem pod wrażeniem.
- Tak. Ale wiesz co, to jest najfajniejsze i najciekawsze w tym wszystkim, że ja już w ogóle nie mam takiego poczucia zwątpienia. Jejku, czy to na pewno się uda, Boże, a może tego nikt nie kupi. Natalia, myślę, że to jest w ogóle kwint esencja całej tej naszej rozmowy, jeżeli tak mogłabym sobie pozwolić na takie podsumowanie, że naprawdę te wszystkie zmiany, które przeprowadzamy w swoim życiu ze sobą właśnie są po to żebyś któregoś dnia mogła siąść i powiedzieć, ale ja wiem, że ja to zrobię. I ja to zrobię. Ja chcę to zrobić. I u mnie nie było to łatwe, to nie było, nie wiem, wczoraj. Ja na to pracowałam naprawdę wiele lat. Ale dzisiaj nie ma we mnie momentu takiego zawahania. Są różne oczywiście sytuacje, czasami potrafię się bardzo mocno przepracować [śmiech], bo gdzieś tam nie znajduję jeszcze takiej równowagi i umiaru, i mogłabym pracować non stop, non stop, a to gdzieś tam niestety bokiem wychodzi. Natomiast mam absolutną pewność, że to, co ja sobie wymyśliłam i to, co chcę zrobić absolutnie wyjdzie, jest to kwestia czasu. „Jak Być Szczęśliwą Kobietą” tworzyłam 5 lat temu kompletnie sama, totalny żółtodziób, no po prostu popełniałam naprawdę masę błędów. Ale dzisiaj mam grono, naprawdę setki swoich stałych klientek. To o czymś świadczy. Że dziewczyna, która się wzięła znikąd, ja przyszłam znikąd, ja wyszłam z korporacji międzynarodowej farmaceutycznej i nagle stwierdziłam, że będę stylistką. To nie jest tak, że ja pociągnęłam za sobą swoich klientów. Nie, ja zaczynałam od totalnego zera. I po pięciu latach mogę powiedzieć, że mam kilkaset swoich stałych klientek. I ja jestem z tego naprawdę cholernie, przepraszam, dumna. I teraz tworzę szkołę międzynarodową. I wiesz, i nawet mam wrażenie, że ludzie już nawet nie podchodzą, nie mówią, no ale co ty, w ogóle kto to kupi. Już nie ma nawet tego typu komentarzy, bo myślę, że ode mnie wreszcie bije taka pewność, że, jeżeli ja sobie coś wymyślę, to ja to zrobię. I otwieram teraz szkołę News Style Academy, która jest z założenia szkołą międzynarodową. Połączona stylizacja z motywacją i z takim pozytywnym myśleniem, są też Berkley i moja edukacja w tym zakresie. I jestem absolutnie przekonana, że prędzej, czy później, bo być może też napotkam na pewne trudności, absolutnie wiem, że to będzie sukces.
Na koniec chciałabym Cię jeszcze zapytać tak, w ramach podsumowania naszej rozmowy, jeżeli miałabyś udzielić jakiejś jednej, dość uniwersalnej rady, co nasze słuchaczki, słuchacze mogą wziąć dla siebie, co mogą wynieść z tej rozmowy?
- Wiesz co, myślę, że ja powiedziałabym chyba tylko jedno takie najważniejsze zdanie, że wszyscy jesteśmy bardzo podobnie do siebie. Nawet myślę, że moglibyśmy być bardzo… Może jesteśmy nawet bardzo nie tylko podobni, ale jesteśmy tacy sami. I mamy różne problemy na różnych poziomach. Jesteśmy różnymi ludźmi, bo pochodzimy z różnych rodzin, z różnych miast, ale często borykamy się z podobnymi problemami. I myślę, że najważniejsze to jest przyznać się do tego problemu przed samym sobą. I jeżeli czujemy, że nie dajemy rady, nie wiemy jak coś zmienić, co właśnie nas boli, czy gdzieś nas uwiera, to naprawdę warto poszukać takiej osoby, która przez te zmiany nas przeprowadzi. Bo tak, jak mówię, dzisiaj jestem w tym miejscu, w którym jestem, ale wiesz Natalia, ja myślę, że nie byłabym w nim gdyby nie to, że 6 lat temu z trudem i ze wstydem, bo jak ja nie poradzę sobie sama ze sobą, ale przyznałam się do tego i poszłam na własną terapię, na terapię. Poszłam na terapię do terapeuty, dzięki której mogłam przepracować pewne swoje rzeczy, które mnie absolutnie blokowały i hamowały, i trzymały w miejscu. I to nie było łatwe. To nie było łatwe. I to w moim przypadku to trwało prawie 8 miesięcy. Ale uporałam się ze wszystkimi rzeczami, które gdzieś tam mnie ciągnęły w dół. I dzisiaj czuję, że to była jedna z najlepszych decyzji absolutnie w moim życiu. Tak że nie ma co się wstydzić, nie ma co się bać, albo można się wstydzić, można się bać, ale mimo to warto sięgnąć po tę pomoc. Czasami może to być książka. Czasami ja dostaję takie informacje, wiesz, od moich klientek, które mówią, Boże, przeczytałam twoją książkę i też chcę, i też zaczynam, ale czasami tak, jak mnie, ja przeczytałam naprawdę setki książek takich rozwojowych, motywacyjnych, fajnych i to nie wystarczyło, bo ja cały czas nie wiedziałam gdzie jest problem. Poszłam do terapeuty, dowiedziałam się gdzie jest problem, przepracowałam go i poszłam dalej. Tak że warto być szczerym przede wszystkim wobec siebie. Nawet nie musimy mówić, gdzieś tam przyznawać się w domu, jeżeli nie chcemy, ale przed sobą się przyznać i poszukać pomocy na zewnątrz.
Bardzo dziękuję Ci za tę rozmowę.
- Dziękuję bardzo.

Dziękuję Ci za wysłuchanie tego odcinka. Przypominam, że notatki do tego odcinka znajdziesz na moinob.com/podcast pod numerem szóstym. W linkach umieściłam również poprzedni odcinek podcastu, pierwszą część rozmowy z Justyną. Znajdziesz tam właściwie wszystko, o czym wspominałyśmy, więc jeśli nie zdążyłaś/nie zdążyłeś czegoś zapisać, zachęcam Cię do zerknięcia do notatek. Oba odcinki uzupełniłam również o transkrypcję. Jeżeli znasz kogoś, kogo mogłyby zainteresować treści omawiane w podcaście, ale forma mu odpowiada – polecam też czytanie transkrypcji. Sama uwielbiam słuchać, ale wiem, że są wśród Was osoby, którym nie sprawia to tyle radości – stąd też pojawia się transkrypcja. Swoją drogą to już ostatni odcinek podcastu w tym miesiącu i w tym roku. Do usłyszenia w Nowym Roku, a konkretnie już pierwszego dnia roku 2018. Pogadamy trochę o tym, czym zaskoczył nas kończący się właśnie rok.

Bądźmy w kontakcie!

Mam nadzieję, że odcinek umilił Ci czas – czy to przygotowań przedświątecznych, czy w czasie przerwy. Jestem ciekawa, w jakich okolicznościach słuchałaś/słuchałeś podcastu. Odcinek ten szczególnie poleca się i do gotowania, i spacerowania oraz innych grudniowych czynności.