MIO02 Nie potrzebuję wielkich marek, sam jestem wielką marką

Czy moda może być biznesem? Czy na modzie można zarabiać? Jak komunikować się ze światem zewnętrznym poprzez strój? Na te i wiele innych pytań w dzisiejszym odcinku podcastu odpowiada Alexandr Wassiliew - historyk mody, pisarz, kurator wystaw związanych z modą. Wassiliew, czyli synonim tego, co w Rosji uważa się za modę.

Odcinek ten jest dla mnie z wielu względów wyjątkowy. Jest to pierwszy wywiad w podcaście. Nagrywałam go jeszcze w Moskwie, choć przed wyjazdem nawet nie śmiałabym marzyć o tym, że kiedyś go opublikuję. Dlatego też zdecydowałam się opowiedzieć, jak to się stało, że marzenie, którego parę miesięcy temu nie odważyłabym się nawet wypowiedzieć na głos, stało się rzeczywistością. Nie lubię takiego motywacyjnego bełkotu, ale kurczę - gdybym przeczytała tę historię w Internecie, pewnie bym się podekscytowała :D

 

 Z tego odcinka dowiesz się:

- kim jest pan Alexandr Wassiliew?

- jak udało mi się poznać największą gwiazdę rosyjskiej mody?

- czy na modzie można zarabiać?

- do czego potrzebujemy wielkich marek?

- jak ubierają się luzie świata mody?

- jak w Rosji zmieniało się podejście do mody?

- jak propagować wiedzę dotyczącą mody?

 

 

Linki:

Wystawy Alexandra Wassiliewa (eng.)

"Wyjezdnaja szkola" - terminy wyjazdów (ru.)

Moinob na Facebooku

Newsletter wraz z zakupowym przewodnikiem po Moskwie

Transkrypcja podcastu:

To jest podcast Moda. Instrukcja Obsługi. Pierwszy w Polsce podcast o modzie, w którym opowiadam o modzie w ujęciu zjawiska, a nie sterty ubrań piętrzących się w szafie. Niewiedza kosztuje. Również w przypadku mody. Dlatego szukam jej instrukcji obsługi i chętnie Ci o tym opowiem.

Z podcastu dowiesz się:

  • jak działa moda,
  • co robić, by ubrania nie sprawiały Ci kłopotu,
  • dlaczego etyczna moda jest Ci potrzebna,
  • jak rozsądnie robić zakupy.

Jeżeli interesujesz się modą, chcesz zrozumieć modowe mechanizmy, denerwują cię treści, które serwują kolorowe magazyny i chcesz, żeby moda ułatwiała Ci życie – ten podcast jest dla właśnie Ciebie.

Cześć, witam Cię już w drugim odcinku podcastu. Uświadomiłam sobie, że o ile w zerowym odcinku jeszcze ukradkiem rzuciłam swoje imię, o tyle już w pierwszym milczałam w tej kwestii jak grób. Zacznijmy jeszcze raz.

Cześć, nazywam się Natalia Wąsik i witam Cię w drugim odcinku podcastu. Dzisiaj wyjątkowo nie jestem sama. Zapraszam Cię do wysłuchania rozmowy z panem Alexandrem Wassiliewem, którą nagrałam jeszcze w Moskwie. Pan Wassiliew jest historykiem mody i kuratorem wystaw poświęconych modzie. O szczegółach swojej działalności opowiedział w rozmowie ze mną, ale wstępie chciałabym opowiedzieć w skrócie, jak to się stało, że się poznaliśmy.

Co by dużo nie mówić – pan Wassiliew jest celebrytą. Ja do Moskwy pojechałam absolutnie sama, a w samotne podróże wybieram się głównie po to, by kogoś poznać. Tak było i tym razem. Wiecie, jak to jest. Przestawiasz się komuś, mówisz, jak masz na imię i nagle pada pytanie: czym się zajmujesz? Bez zastanowienia odpowiadałam krótko: modą. Wtedy zazwyczaj padała ta sama kwestia: a wiesz, kto to Alexandr Wassiliew? Wiedziałam, ale nie sądziłam, że będzie mi dane go poznać. A wszystko zaczęlo się tak.

Na początku kwietnia mignęła mi na Facebooku informacja o tym, że w Muzeum Moskwy odbędzie się wystawa „Moda i rewolucja”. Wernisaż miał odbyć się następnego dnia. Jakieś trzy godziny przed wernisażem doszło do mnie, że istnieje dość duże prawdopodobieństwo, że będzie tam pan Alexandr Wassiliew. W głowie pojawiły się śmiałe plany o tym, że może uda mi się z nim porozmawiać. Może nawet przeprowadzić z nim wywiad! Chwilę później kolejna myśl – gdzie ja – nikomu nieznana blogerka z Polski – mogę myśleć o tym, że taka gwiazda zechce ze mną porozmawiać. Nie wiedziałam zupełnie, czego się spodziewiać, ale całe szczęście – zecydowałam się wyjść wtedy z domu.

Moskwa jest ogromna. Żyje tam 15 milionów ludzi, ale los chciał, że na wystawie spotkałam dwie koleżanki z roku. Jednej opowiadałam wcześniej o tym, co robię, o czym piszę. Wtedy jeszcze nie sądziłam jednak, że mogło mieć to jakiekolwiek znaczenia. Wpadłam na nie w tłumie czekającym na zrobienie sobie zdjęcia z panem Wassiliewem. Dłuższą chwilę stałyśmy wśród masy ludzi, aż nagle przyszła nasza kolej. Wtedy Alexandrina,  z którą spotykałam się wcześniej po zajęciach, podeszła do pana Wassiliewa i zaczęła mówić, że przyjechała taka dziewczyna z Polski, zajmuje się modą, robi w Moskwie badania... Po chwili doszło do mnie, że to ja jestem tą dziewczyną. Wtedy zdarzyło się coś, czego nigdy bym się nie spodziewała – pan Wassiliew zaczął mówić do mnie po polsku! Byłam w tak dużym szoku, że nie pamiętam, co było dalej. Pamiętam tylko końcówkę – podał mi wizytówkę, powiedział „proszę do mnie zadzwonić” i odszedł.

Drugi raz spotkaliśmy się na jego wykładzie o historii domu mody Versace. Wtedy w pełni zrozumiałam, co oznacza w Rosji nazwisko Wassiliew. Wykład odbywał się w jakimś pięciogwiazdkowym hotelu, którego nazwy nie mogę sobie przypomnieć, w samym centrum Moskwy. Niedaleko stacji metra Lubjanka. Przyszłam trochę przed czasem, by przyjrzeć się wszystkiemu. Byłam już wtedy w Moskwie prawie trzy miesiące, ale tylu torebek i szpilek światowych domów mody naraz jeszcze nie widziałam. Logotypy zdawały się wzajemnie przedrzeźniać, a woń perfum stawała się nieznośna. Siedziałam więc z oksfordkach z Ryłko i z torbą zrobioną ze zużytych węży strażackich firmy Ijo Ijo na kolanach i czekałam na rozwój sytuacji. Cyrk zaczął się półtorek godziny później – w czasie przerwy – kiedy to absolutnie wszyscy pobiegli do pana Wassiliewa prosząc go o wspólne zdjęcie. Poszłam się przywitać. Usłyszałam tylko, że możemy porozmawiać po wykładzie. Czekałam więc dalej. Po wykładzie niewiele się zmieniło. Jeszcze jedno zdjęcie, dziesiące, trzydzieste. Po czym pan Wassiliew zniknął za drzwiami jakiegoś pokoju. Pomyślałam wtedy: No nieźle, cztery godziny czekania i trzeba będzie wrócić do domu na tarczy. Obok mnie stały dwie dziewczyny – ubranie w suknie do ziemi, wyglądały, jakby urodziły się w tym hotelu. Połączenie mojego biedackiego ubrania z nie najlepszym akcentem sprawił, że na pytanie „Czy czekacie na pana Wassiliewa?” usłyszałam odpowiedzieć „Tak, ale on pewnie i tak nie przyjdzie. Lepiej by było, żebyś już sobie poszła”. Stałam, próbując się nie rozpłakać. Ostatecznie one zabrały swoje kopertówki od Chanel i poszły. Zostałam sama, myśląć, że zaraz mnie pewnie wyproszą i co ja sobie wyobrażam. Wtedy pojawiła się ona – jakaś pani, szukająca swojej córki. A w Rosji, jak to w Rosji ludzie są bardzo towarzyscy, więc pani zaproponowała, żebyśmy poczekały razem. Stałyśmy tak jakieś dziesięć minut i w korytarzu pojawiła się jej córka – pracująca przy organizacji wykładu – i pan Wassiliew. „Alexandr Alexandrowicz, ta pani czeka na Pana” powiedziała moja towarzyszka i zniknęła.

Umówiliśmy się na weekend. W międzyczasie byliśmy w kontakcie telefonicznym po rosyjsku, bo jakoś tak było bardziej naturalnie, co nie znaczy, że prościej. W niedzielę rano zadzwoniłam raz jeszcze „Proszę przyjechać do Muzeum Moskwy. Będziemy pakować eksponaty. Jak będzie pani na dolę, proszę zadzwonić – zejdę po panią”. Przyjechałamw to samo miejsce, w którym zobaczyłam pana Wassiliewa po raz pierwszy. Tylko zamiast setek ludzi przechadzających się po wystawie z kieliszkiem szampana, zobaczyłam kilka osób z obsługi muzeum, pracowników pana Wassiliewa i jego samego.

Zapraszam Cię do wysłuchania naszej rozmowy i proszę Cię o wyrozumiałość. Rozmowę przeprowadziliśmy po polsku, choć – jak się okazało – w języku tym pan Wassiliew mówił po raz ostatni w latach 90. Cieszę się, że udało mi się uchwycić niedoskonałą wersję kogoś, kogo cała Rosja uważa za perfekcjonistę w każdym calu.

Życzę Ci miłego słuchania :)

Ciąg dalszy transkrypcji pojawi się na dniach.

 

Jestem bardzo ciekawa, czego nowego dowiedzieliście się z tego wywiadu i czym zaskoczyła Was rosyjska moda. Muszę przyznać, że mnie początkowo zdziwiło to, jaka siła tkwi w prostych mechanizmach typu publikacja selfie na Instagramie i jak takie drobiazgi przekładają się na ogólną świadomość postrzegania mody. Rosjanie - w większości -  naprawdę nie uważają, że moda jest głupia,