MIO 01: Dlaczego trendy dotyczą również Ciebie?

Jesteś częścią społeczeństwa? Zamieszkujesz jakiś dom, czasami robisz zakupy, miewasz materialne marzenia. Odczuwasz potrzebę tego, by inni Cię akceptowali, choć czasami czujesz, że musisz odizolować się od innych ludzi. Nie oznacza to wcale, że cierpisz na jakąś tropikalną chorobę ;) Świadczy jedynie o tym, że jesteś jednostką wchodzącą w skład społeczeństwa, a w związku z tym i Ciebie będzie dotyczyć moda wraz ze wszystkimi swoimi regułami.

Z tego odcinka dowiesz się:

- kim jest Georg Simmel?

- czy teoria mody jest nudna?

- czy trendy są nam potrzebne?

- dlaczego moda to nie tylko ubrania?

- czy moda aż tak bardzo zmieniła się w ciągu ostatnich stu lat?

- czy moda współczesna faktycznie jest tak oryginalna i nieprzewiywalna, jak nam się wydaje?

 

Linki, o których wspominałam w odcinku:

O co chodzi w modzie?

Co musi się zdarzyć, by istniała moda?

Georg Simmel – prorok świata mody - tekst dla portalu Do You Know Fashion  

Moinob na Facebooku

Newsletter wraz z zakupowym przewodnikiem po Moskwie

 

dom, w którym mieszkał Simmel / Berlin, Nussbaumallee 14

 

Transkrypcja podcastu:

To jest podcast Moda. Instrukcja Obsługi. Pierwszy podcast o modzie w Polsce, w którym opowiadam o modzie w ujęciu zjawiska, a nie sterty ubrań piętrzących się w szafie. Niewiedza kosztuje. Również w przypadku mody. Dlatego szukam jej instrukcji obsługi i chętnie Ci o tym opowiem.

Z podcastu dowiesz się:

  • jak działa moda,
  • co robić, by ubrania nie sprawiały Ci kłopotu,
  • dlaczego etyczna moda jest Ci potrzebna,
  • jak rozsądnie robić zakupy.

Jeżeli interesujesz się modą, chcesz zrozumieć modowe mechanizmy, denerwują Cię treści, które serwują kolorowe magazyny i chcesz, żeby moda ułatwiała Ci życie – ten podcast jest dla właśnie Ciebie. 

 

Cześć, witam Cię w pierwszym odcinku podcastu. Poprzedni - zerowy - w którym opowiadałam o tym, o czym chcę opowiadać w podcaście, kim jestem, co robię, nagrywałam jeszcze w Moskwie. Było to jakiś czas temu. Ten nagrywam w Policach, małej podszczecińskiej miejscowości, w której się wychowałam. Stoję przed moim świetnie skonstruowanym, bardzo profesjonalnym studio do nagrywania podcastów - zainstalowałam się w szafie. Myślę, że zdjęcie znajdziesz później na Facebooku albo jeżeli trafiłeś/trafiłaś tutaj z Facebooka, to widziałaś już moje świetne profesjonalne studio. W każdym razie wróciłam, nagrywam. Pomyślałam sobie, że chciałabym opowiadać również o teorii mody, ale takiej wytłumaczonej na prosty, chłopski rozum. Wiaddomo, teoria mody kojarzy się z tekstami uniwersyteckimi, akademickimi, z których bardzo chętnie korzystam, ale doskonale zdaję sobie sprawę z tego - z racji tego, że jestem jeszcze dosyć niedoświadczonym czytelnikiem - że czytanie ich wymaga bardzo dużego skupienia, bardzo dużo czasu. Pomyślałam sobie, że ten podcast może być swego rodzaju mostem. Bardzo chętnie przeczytam je, opracuję, dowiem się, a później zwyczajnie opowiem Ci o tym. A Ty - będziesz miał/będziesz miała uproszczoną drogę do zdobycia tej wiedzy. Jakiś czas temu na blogu opublikowałam tekst zatytułowany "O co chodzi w modzie?". Jeśli jeszcze nie czytałeś/nie czytałaś tego tekstu, zerknij proszę do notatek, które znajdziesz po adresem moinob.com. W tekście tym skupiłam się na pokazach; tym, że pokazy nie tyle są już prezentacją towaru, a raczej wrażeniem estetycznym, które mają wywołać u osób, które na te pokazy przychodzą. Starałam się też odnieść do bardzo śmiesznych obrazków, które można znaleźć na kwejku. Pewnie kojarzycie - model ubrany w ubranie, którego raczej na ulicy nie zobaczymy, a do tego śmieszny tekst "a ojciec mówił, żebym był drwalem". Nie chcę, żeby podcast powielał treści, które pojawiają się na blogu, dlatego jeśli zainteresowała Cię ta tematyka, zerknij proszę do tekstu. Tam szczegółowo wyjaśniam, co myślę o tego typu śmiesznych obrazkach. W dzisiejszym odcinku chciałabym skupić się bardziej nie tyle na pokazach, ile trendach. Trendach, o których sam Georg Simmel mówił, że są oznaką istnienia mody. W poprzednim tygodniu opublikowałam również tekst zatytułowany "Co musi się zdarzyć, by istniała moda?". Pomyślałam, że będzie to dość dobre wprowadzenie do tego, o czym chciałabym opowiedzieć dzisiaj. Z tekstu możesz dowiedzieć się, jakie są właściwości mody, jej funkcje, a przede wszystkim skupiam się tam na warunkach jej istnienia. Wszystko w odniesieniu do teorii Georga Simmla. Ale kim właściwie był ten jegomość? O nim też pisałam już jakiś czas temu. Moja fascynacja nim trwa już jakiś czas. O nim pisałam jakieś pół roku temu, kiedy robiłam staż dla Do You Know Fashion. Link do tego tekstu również znajdziesz w notatkach do podcastu na stronie moinob.com.

 

Na Simmla trafiłam rok temu, w czasie studió, kiedy musiałam pisać pracę semestralną na jedno z seminariów i potrzebowałam teorii, o którą mogłabym oprzeć własne myśli. O razu pomyślałam o Simmlu, o którym oczywiście wiedziałam już wcześniej, że jest absolutnym klasykiem, ze jeżeli chcesz zajmować się modą, absolutnie musisz wiedzieć, kim jest Simmel, ale wtedy myślałam, że to takie trudne i takie skomplikowane i że zwyczajnie za mało posiadam wiedzy, by te tekstu zrozumieć. Aż zaryzykowałam. Okazało się, że Simmel nie jest aż tak skomplikowany, jeśli chodzi i czytanie jego tekstów. Problem leży raczej w dostępności. O ile znajdziemy je wszędzie w języku oryginalnym - czyli po niemiecku - po angielsku, po włosku, czy nawet po rosyjsku, tak po polsku uświadczymy w Internecie jedynie bardzo krótkiego fragmentu, który nie zdaje się na wiele, jeżeli chcemy analizować test dogłębniej. Dlatego też zdecydowałam się poświęcić ten odcinek głównie Simmlowi. Jako jego psychofanka, do czego niestety muszę się przyznać, czuję wręcz powinność opowiadania o jego genialnych myślach każdemu, kto tylko zechce słuchać.

 

Georg Simmel urodził się w roku 1858 w Berlinie w rodzinie bogatych kupców pochodzących z Wrocławia. Po skończeniu liceum zaczął studia na Friedrichs-Wilhelm-Universität (obecnie znany jako Humboldt Universität), na którym zresztą sama studiuję. Simmel studiował tam filozofię, historię, a jako przedmioty dodatkowe psychologię społeczną i średniowieczny język włoski. Od razu wiadomo było, że jest geniuszem. Z początku nie zyskał jednak uznania wśród tamtejszych elit uniwersyteckich. I tak kiedy w roku 1881 próbował się doktoryzować, jego praca została odrzucona. Udało się dopiero przy drugiej próbie. Pisał wtedy o istocie materii według monadologii fizycznej Kanta. Wtedy właśnie zaczęła się jego fascynacja Kantem, która miała dość duży wpływ na późniejszą jego działalność związaną z modą. Nie był to jednak koniec problemów. To samo zdarzyło się cztery lata później w roku 1885, kiedy to Simmel starał się o habilitację. Praca również została odrzucona ze względu'na to, ze zbyt otwarcie wyraża różne poglądy na pewne tematy. Było jednak wiadomo, że Simmel jest geniuszem i przy drugiej próbie oddania pracy udało się. Pisał wtedy o kantowskiej teorii przestrzeni i liczb. Po habilitacji został docentem prywatnym na uniwersytecie. Oznaczało to, że nie był opłacany bezpośrednio przez uniwersytet a przez studentów przychodzących na wykłady. Słyszałam, że informacje o jego wykładach pojawiały się również w gazetach, a przychodzili na nie nie tylko studenci. Ale przenieśmy się parę lat do przodu. Jest rok 1905, kiedy Simmel wydaje "Filozofię mody". Nie jest to oczywiście jego pierwszy esej. Jeden z bardziej wybitnych - wydanych wcześniej - pojawił się już w roku 1900, a była to "Filozofia pieniądza", w której Simmel przewiduje nadanie pieniądzom wartości boskiej, Jest rok 1905, Simmel ma 47 lat.

 

Musimy zdać sobie teraz kluczowe pytanie, bez którego nie zrobimy ani kroku dalej w analizie tekstów Simmla. Jak wyglądała sytuacja społeczna w tamtym czasie w Niemczech? W Niemczech, a właściwie w Cesarstwie Niemieckim, które powstało w roku 1871, kiedy to Otto von Bismarck zjednoczył wszystkie funkcjonujące wówczas państewka i tak powstało Cesarstwo Niemieckie. Społeczeństwo owego cesarstwa dzieliło się wówczas na trzy grupy. Na samej górze oczywiście dwór, równolegle, choć troszeczkę niżej - szlachta, następnie wyżsi urzędnicy, przedsiębiorcy, troszeczkę niżej - innego rodzaju urzędnicy niższego stopnia, handlowcy, pracownicy przemysłowi i na samym dole drabiny społecznej chłopi. Właśnie to społeczeństwo posłużyło Simmlowi jako obiekt to obserwacji i późniejszego wyciągania wniosków i opisywania zjawisk, które - jak się okazuje - obecne są i w naszym współczesnym społeczeństwie. Ale przejdźmy do konkretów - czym jest moda? jakie są jej właściwości? i co właściwie musi się zdarzyć, by moda istniała?

O definicji mocy wspominałam już w odcinku zerowym. Simmel jako takiej definicji konkretnej nie proponuje. Mówi raczej o właściwościach mody i o warunkach jej istnienia. Myślę, że jest to dobry początek do tego, by wysunąć własną definicję bazującą o tym, co pisał Simmel. Dwiema kluczowymi właściwościami mody według Simmla są dualizm i zmienność. Dualizm, ponieważ z jednej strony niższe klasy społeczne chcą naśladować wyższe, ale za to, gdy wyższe zorientują się, że linia graniczna ich stresy komfortu - jak byśmy teraz mogli powiedzieć - została przekroczona, odgradzają się natychmiast od tego i starają się, czy to przejąć, czy wymyślić coś nowego. Co oznacza, że wyższe klasy społeczne idą już w zupełnie innym kierunku, lecz gdy tylko niższe zorientują się, że kierunek, który obierają, nie jest już kierunkiem wiodącym, od razu zmieniają go na obecny kierunek wiodący. Oznacza to, że model funkcjonowania trendów można porównać do obiegu zamkniętego. Z jednej strony wiodącym elementem jest ta część wyższa modelu społecznego, lecz gdy tylko zauważy, że niższa za bardzo zbliża się do niej, od razu zmienia swój kierunek, wtedy niższa od razu naśladuje ten kierunek najnowszy. Co oznacza, że trendy cały czas się zmieniają. Dlatego też Simmel uznał to za drugą najważniejszą właściwość mody. Wspomniałam już o naśladownictwie i odrębności, które charakteryzują modę, lecz co właściwie musi się zdarzyć, żeby ta moda istniała? Nie może ona wisieć gdzieś w pustej przestrzeni. Czego potrzebuje moda, żeby istnieć?

 

Po pierwsze: klasy społeczne. Gdyby istniała jedna, moda nie miałaby szansy zaistnieć. W końcu ktoś musiałby naśladować kogoś. Gdyby istniała jedna, nie byłoby to absolutnie możliwe. Ale - hola, hola - drogi Słuchaczu, możesz mi teraz powiedzieć "Klasy społeczne w XXI wieku? Gdzie ty widzisz klasy społeczne?" Otóż nie zawsze chodzi o pochodzenia. Czy to pochodzenie, czy grubość portfela - klasy społeczne dalej istnieją w naszym współczesnym społeczeństwie. Przedział czasowy i miejsce - jako że ściśle związane ze sobą - podaję razem. Warto zauważyć, że tak jak zajmujemy się historią mody; wiadomo, że lata sześćdziesiąte charakteryzują się tym, dwudzieste - tym, dziewięćdziesiąte - tym, początek wieku XXI tym. Tak też dla badacza mody ważny jest okres. Przestrzeń czasowa, w której bada się dane zjawisko, dany trend. Przecież ta sama sukienka wyprodukowana w latach dwudziestych XX wieku niewiele będzie miała wspólnego z sukienką wyglądającą nawet - dajmy na to - identycznie, lecz wyprodukowana w latach dziewięćdziesiątych XX wieku bądź na początku wieku XXI. Wyprodukowaną w zupełnie innych warunkach, innych warunkach świadomości społecznej. Będą to zupełnie inne sukienki, choć na pozór wyglądać będą tak samo. O tym, że lokalizacja geograficzna wpływa na powstawanie i rozwój trendów, pisałam już w poście poświęconym siedemnastowiecznej modzie. Pisałam tam o tym, że stroje w Anglii, Niemczech i Holandii nie różniły się za bardzo od siebie, ponieważ miały jedną wspólną inspirację-fascynację Francję. Moda francuska dochodziła tam jednak z pewnym opóźnieniem i ulegała pewnym modyfikacjom. Modyfikacje te wynikały ze stylu życia prowadzonego przez mieszkańców danego kraju, miejscowe preferencje oraz zdolności i kwalifikacje tamtejszych krawców. Wspominałam już o społeczeństwie.

 

O tym, że moda jest zjawiskiem społecznym, ale społeczeństwo składa się przecież z poszczególnym jednostek, które czują, myślą, mają swoje potrzeby. I tak właśnie dwiema potrzebami, które warunkują istnieje mody, jest z jednej strony potrzeba przynależności społecznej, z drugiej potrzeba odrębności. Z jednej strony chcemy być częścią danej grupy społecznej, danej grupy, czy to w szkole, czy w pracy, co również komunikujemy poprzez strój. Z drugiej zaś strony, gdy nasza prywatna linia graniczna zostanie przekroczona bądź w momencie, kiedy wchodzi w daną - jak to się ostatnio często w Internetach mówi - fazę, pojawia się potrzeba odrębności. Potrzeba tego, by choć we własnej świadomości mieć wrażenie, że wyglądamy odrobinę inaczej niż inni. I tak właśnie Simmel pisze o modzie: Z tego wszystkiego wynika, iż moda jest idealną dziedziną dla jednostek o naturach zależnych, których samoświadomość domaga się jednak pewnego stopnia znaczenia, pewnej odrębności. Omówiliśmy już właściwości mody oraz warunki jej powstawania. Przyszedł czas na funkcje. Pomyślałam sobie, że warto byłoby porównać funkcje mody z funkcjami ubrań. Ze względu na to, że w społeczeństwie panuje dość mylne przekonanie, że moda to ubrania, ubranie to moda. Wiele też bardziej - powiedzmy - ambitnych blogów o modzie zawiera w swojej nazwie bądź podtytule, bądź opisie to, że nie zajmuje się ten blog jedynie ubraniami. Dlatego też pomyślałam, że warto byłoby wytłumaczyć, dlaczego moda to faktycznie nie tylko ubrania.


Analogicznie do tego, co mówiłam wcześniej o dualizmie charakteryzującym modę, o jej zmienności, o ruchu, który charakteryzuje cały ten proces, można wyłonić jej funkcje. Simmel wspomina o dwóch funkcjach mody. Po pierwsze jest to tworzenie poczucia przynależności, po drugie - powstawanie wrażenia oryginalności. I tak jak mówiłam wczesniej - wyższe klasy społeczne starają się patrzeć na swoją oryginalność, na to, żeby iść do przodu, patrzeć do przodu i ewentualnie czasem spojrzeć do tyłu, żeby zobaczyć, czy ta linia graniczna, którą przekroczyć niższe klasy społeczne; czy nie została ona przekroczona. W tym momencie trzeba szybko zmieniać kierunek, w którym zmierzamy i ubierać się zupełnie inaczej. Taka zabawa w kotka i myszkę. Proces dynamiczny, którego oznaką istnienia - jak pisał Simmel - są trendy. Jak do funkcji mody mają się funkcje odzieży? Myślę, że są o wiele mniej abstrakcyjne i o wiele łatwiej jest je sobie wyobrazić bądź przełożyć na sytuację, w której znajdujemy się obecnie. Po pierwsze ochrona. Ochrona przed temperaturą. Myślę, że niewiele trzeba tu wyjaśniać. Kiedy jest zimno - wkładamy kurtkę, kiedy jest zimno – zakładamy kurtkę.

 

Warunki atmosferyczne. Myślę, że to tez nie jest zbyt skomplikowane. Kiedy pada deszcz - wkładamy kaptur. Jest to najprostsza funkcja odzieży. Warto wspomnieć też o cyrkulacji powietrza - o czym niestety wiele osób nie pamięta. Chodzi mniej więcej o to, że kiedy jest dosyć gorącą, nie zakładamy bluzki w stu procentach wykonanej z poliestru, a na przykład wiskozową, lnianą bądź bawełnianą. Funkcja społeczna, choć w znaczeniu o wiele bardziej dosłownym niż ta, o której rozmawialiśmy przed chwilą. Myślę, że warto wspomnieć tu na przykład przynależność o danej grupy zawodowej. Wchodzimy do szpitala i nie zastanawiamy się, jak ubrany będzie personel szpitala, ponieważ zawsze będzie ubrany tak samo. Kiedy idziemy na policję, również nie zastanawiamy się nad tym, jak dzisiaj ubierze się pan policjant, ponieważ zawsze będzie ubrany tak samo. I taka jest właśnie funkcja ubrania - nadawanie komunikatu o tym. gdzie się znajduje i jaką pełni funkcję w społeczeństwie i czego możemy się po tym policjancie spodziewać. Funkcja religijna, o której nie sposób nie wspomnieć w tym kontekście.

 

I tak jako przykład wymienić można hidżab bądź burkę, które również nadają pewien komunikat. Mówią o skromności, o roli w społeczeństwie, w której kobieta nosząca te ubrania chce się pozycjonować. Ale oczywiście nie dotyczy to tylko hidżabu bądź burki. Na o wiele mniejszą skalę również obecne jest to w kościele prawosławnym, w który to zwykło się przychodzić do kościoła w chuście na głowie. Oczywiście, jeżeli jest się kobietą. Tak to niestety bywa. Na podstawie wymienionych funkcji można by stwierdzić, że odzież w przeciwieństwie do trendów, które - jak już powiedzieliśmy - są oznaką istnienia mody. Odzież jest tylko bądź aż środkiem wyrazu modowych mechanizmów. A co sam Simmel mówił o relacji między modą a odzieżą? Pisał tak: "Podczas gdy ogólnie rzecz biorąc, nasz strój jest faktycznie przystosowany do naszych potrzeb, nie ma niczego wygodnego w metodzie, z jaką moda dyktuje na przykład szerokie spodnie lub wąskie albo to, czy będzie się nosiło kolorowe, czarne szale czy opaski. Po wysłuchaniu takiej masy informacji całkowicie teoretycznych zapewne nie wiesz do końca, co myśleć bądź wyłączyłaś/wyłączyłeś już ten odcinek, ale jeżeli słuchasz mnie jeszcze drogi Słuchaczu, droga Słuchaczko, to wiedz, że jestem Ci bardzo wdzięczna, że cała ta teoria nie była zbyt trudna i nie odstraszyła Cię na tyle, by nie słuchać dalej. Dochodzimy do momentu, w którym bardzo chętnie wytłumaczę Ci, jak właściwie cała ta teoria odzwierciedla się w naszym współczesnym społeczeństwie i gdzie na przykład można znaleźć ślady teorii Simmla.

 

Naśladownictwo scala jednostki, które dążą w tym samym kierunku. Jak zresztą pisał sam Simmel daje ono jednostce zadowolenia, które płynie z faktu, iż nie jest ona samotna w swoich poczynaniach. Z drugiej jednak strony zwalnia ją również z odpowiedzialności. Z odpowiedzialnosci jenostkę niższej klasy społecznej, która naśladuje wyższe klasy społeczne, nie podejmując tej decyzji do końca świadomie. Co dokładnie mam na myśli? Przyjrzyjmy się pierwszemu lepszemu trendowi obecnemu na ulicy jak na przykład koszulki z napisem. Trend ten bawi mnie niezmiernie, ale nie jest to podcast o moich osobistych preferencjach odzieżowych, do czego zresztą wrócimy pod koniec odcinka - muszę się troszeczkę wytłumaczyć. W każdym razie często widzę to wśród znajomych bliższych bądź dalszych, częściej jednak dalszych dalszych. Ale wyobraźcie sobie - idzie ulicą starsza pani w T-shircie z napisem - oczywiście po angielsku - jestem zajebista. Wtedy zastanawiam się. Przypuszczam, że pani ta nie zna angielskiego i nie ma nawet świadomości tego, cóż ona niesie na własnej piersi i zastanawiam się, czasami nawet pytam. To znaczy obcych na arzie nie pytam. Mam wrażenie, że wszyscy czuja się wtedy obrażeni zadaniem jakiegokolwiek pytania. Czasami pytam znajomych: dlaczego masz to na sobie? co skłoniło Cię do tego, by włożyć tę sukienkę, bluzkę, cokolwiek z napisem, którego nie rozumiesz, którego nawet się nie uczysz?

 

Tak jak już mówiłam komunikacja niestety jest bardzo skoplikowana, ponieważ ludzie najczęściej zachowują się, jakbym ich obraziła, dotknęła. Przestałam już pytać. W każdym razie przypuszczam, że ci ludzie zwyczajnie nie wiedzą, dlaczego mają na sobie tę koszulkę. Noszą na swojej piersi jakiś napis, nadają światu komunikat, ale nie wiedza, co to za komunikat. Nie wiedzą, czemu nadają ten komunikat. Cała ulica chodzi jednak w tych koszulkach, więc nie są oni jednostką samotną w swoich poczynaniach, co jedynie dodaje im odwagi i animuszu. Czy Simmel te sto lat temu nie miał racji?


Rozmawiamy sobie o tekście takim teoretycznym - zdawać by się mogło - nudnym, ale nic z tych rzeczy. Powiem szczerze, że w pewnym momencie się zaśmiałam, więc chętnie się nim z Wami podzielę. Powodem, dla którego nawet estetycznie niemożliwy styl, wydaje się elegancji i artystycznie znośny nawet w wydaniu osób posuwających się do skrajności, jest fakt, że osoby te na ogół najbardziej eleganckie, na ogół najbardziej zwracają uwagę na swój wygląd zewnętrzny. Tak że w każdych okolicznościach odnieślibyśmy wrażenie dystynkcji i estetycznego wyrafinowania. Nie wiem, jak Wam, ale mnie od razu przed oczami pojawiły się te obrzydliwie okropne i obrzydliwie piękne futrzane klapki, w których chodzi teraz cała blogosfera.


Teraz będzie trochę mniej śmiesznie - choć przypuszczam, że byłam jedyną osobą, która się zaśmiała - lecz bardziej poważnie. Będzie o pieniądzach. Zresztą tak jak wspominałam już - możesz powiedzieć mi drogi Słuchaczu, droga Słuchaczko, że klasy społeczne nie istnieją, aczkolwiek wszyscy wiemy, co dzieje się z naszym życiem w zależności o tego, ile papierków mamy w portfelu. W każdym razie znalazłam u Simmla bardzo ciekawy cytat: "Formy społeczne, strój, sądy estetyczne, cały styl ludzkiej ekspresji. Wszystko jest nieustannie zmieniane przez modę, ale w takim sposób, że moda - to jest moda najnowsza - we wszystkim oddziałuje tylko na klasy wyższe.". Nie sposób się z tym nie zgodzić, mimo że - jak już mówiłam parę razy - klasy społeczne nie istnieją, aczkolwiek zastanówmy się, kogo widzimy w pierwszych rzędach na pokazach i wiem, że nie są to tylko dziennikarki, krytyczki modowe, krytycy modowi, ale tez inne różnego rodzaju osoby, które znajdują się tam dlatego, że mogą sobie pozwolić na ubrania prezentowane na wybiegu.

 

Jesteśmy już przy punkcie czwartym i lądujemy w moim ulubionym Paryżu, a że ostatnio słyszałam, że w niektórych momentach nie słychać ironii, to teraz zaznaczam i powiem prosto z mostu - niekoniecznie przepadam za Paryżem. Czemuż to nie lubię Paryża? Przecież wszystkie blogerki modowe marzą tylko o tym, żeby pojechać do Paryża, spędzić w Paryżu walentynki. Przecież to miasto miłości! miasto mody! Uprzedzając od razu pytania o to, czy ja kiedykolwiek w tym Paryżu byłam. Owszem, zdarzyło się. Byłam cały jeden raz i nie bardzo mi się spodobało. Nie oznacza to wcale, że samo miasto zrobiło mi coś złego, że nie podoba mi się tamtejsza architektura czy że nie smakuje mi jedzenie. Nic z tych rzeczy, nawet szczególnie się nad tym nie zastanawiałam. Chodzi raczej o to, co cały świat niebędący aktualnie w Paryżu, robi z Paryżem. Chodzi mi o ten paryski mit wszechobecny. Te wszystkie poradniki francuskiego stylu, nie to zdecydowanie nie dla mnie. Ale! Co pisze Simmel? "Z powodu zewnętrznego pochodzenia importowana moda stwarza osobliwą i istotną formę socjalizacji, która kształtuje się poprzez odniesienie do takiego punktu poza danym okręgiem." Parę zdań dalej pada oczywiście słowo Paryż. Niestety nie mogę Wam go jednak odczytać tak, jak jest. Na Instagramie nie kłamałam. Faktycznie nagrywam podcast w szafie i coś mi kartka z tym zdaniem upadła i niestety nie mogę jej znaleźć, więc wybaczcie. W Każdym razie nie bajeruję, Paryż faktycznie się pojawił, a dlaczego poświęcam mu tyle uwagi? Bo przecież jestem blogerką modową, a wszystkie blogerki kochają Paryż (żart). Myślę jednak, że na przykładzie tego nieszczęsnego miasta widać i to, o czym Simmel pisze we fragmencie, który przed chwilą zacytowałam. Czyli o tym - krótko mówiąc - że to, co jest daleko, zawsze będzie bardziej atrakcyjne, a z drugiej strony - czemu pojawił się mit Paryża? Bo był on powtarzany i w tym momencie pojawia się simmlowskie naśladownictwo, któremu w dużej mierze poświęcony jest ten odcinek podcastu.

 

Z Paryża przenosimy się do Wschodniej Azji - czemu tak szybko? Hmm Simmel już ponad sto lat temu wiedział, że moda będzie coraz szybsza. Stosowny fragment: zmiany mody odzwierciedlają tempo impulsów nerwowych; im bardziej nerwowy wiek, tym szybciej zmieniają się kolejne mody. Tylko dlatego, że pragnienie zróżnicowania - jeden z najważniejszych czynników wszelkiej mody - idzie ręka w rękę z osłabieniem energii nerwowej. O tym, jak dokładnie zmieniają się trendy, jak szybko, jak zmieniały się wcześniej, chętnie jeszcze Wam opowiem. Nie chcę zawalać tego odcinka, ponieważ sam w sobie będzie on zapewne dosyć długi, ale znalazłam jeszcze bardzo ciekawy fragment, w którym Simmel przewiduje, że ubrania będą kiedyś produkowane najtaniej, jak tylko się da. Jak tłumaczył to Simmel ponad sto lat temu?

 

Im bardziej dany artykuł staje się podatny na częstsze zmiany mody, tym większy pobyt na takie wytwory tego rodzaju. I to nie tylko dlatego, że większe, a przeto biedniejsze klasy mimo wszystko mają dostateczną siłę nabywczą, by wpływać na przemysł, domagać się towarów takich, które przynajmniej zewnętrznie - bardzo ciekawa uwaga - przypominają jakiś styl, ale i dlatego, że wyższe klasy społeczne nie mogłyby pozwolić sobie na przystosowanie się do gwałtownych zmian mody narzucanych im przez naśladownictwo ze strony klasy niższych, gdyby przedmioty te nie były względnie tanie.

 

Poruszyliśmy już kwestię tego, jak zdaniem Simmla ubranie miałoby wyglądać, jak miałoby być w przyszłości produkowane, co oznaczałoby zdecydowany zwrot w stronę niższych klas społecznych, ale nie tylko tak miałoby się to objawiać i nie tylko tak to się faktycznie objawia. Po latach pisania we wszystkich gazetach o dyktatorach mody, o projektantach. O tym, że projektanci narzucają wszystkim to, jak musimy wyglądać, myślę, że społeczeństwo już jako tako zrozumiało, że tak nie powstają trendy i że w dużej mierze ulica inspiruje - kolejne bardzo złe słowo - to, jak wyglądają wybiegi. O tym pisał również Georg Simmel. Epoki demokratyczne niewątpliwie sprzyjają w znacznym stopniu takiej sytuacji tak dalece, że nawet Bismarck czy inni znani przywódcy partyjni rządów konstytucyjnych podkreślali fakt, iż o ile są przywódcami grupy, o tyle zmuszeni są iść w ich ślady.

 

Czy trendy narzuca ulica? Myślę, że tak daleko nie posuwałabym się w tym stwierdzeniu, ale nie da się ukryć, że ulica stara się podkopywać w pewnym sensie dołki pod systemem zwanym modą. Co mówi Simmel na ten temat? Ten, kto świadomie unika pójścia w ślady za modą, nie zdobywa poczucia jednostkowej odrębności dzięki jakiejś realnej osobistej cesze, ale dzięki samej negacji społecznego przykładu. Jeśli posłuszeństwo wobec mody polega na naśladowaniu takiego przykładu, świadome zaniechanie mody jest także podobnym naśladownictwem, ale z przeciwnym znakiem.

 

Skupiliśmy się na alternatywnej stronie mody, a cóż z klasyką? Czy Simmel wspomina o klasyce? Oczywiście, że tak. Stosownym fragmencik: Moda może więc wchłonąć każdą wybraną treść, jakąś formę ubioru, sztuki, zachowania, poglądów. Mogą one stać się modne, ale wiele form w głębi natury wykazuje specjalne predyspozycje do wykorzystania, wyżycia się w modzie. Natomiast inne wykazują wewnętrzny opór. Przeto na przykład wszystko, co można nazwać klasycznym, jest względnie dalekie od mody i obce jej, choć od czasu do czasu także klasycyzm staje się modny. I teraz nie muszę chyba podpowiadać, czemu poświęcona jest największa liczba modowych poradników, artykułów. Simmel już sto lat temu wiedział, że pojawi się coś takiego jak klasyka, która staje się nagle modna.

 

Okazało się, że chyba źle policzyłam punkty i jednak ostatnim będzie punkt dziewiąty. Będzie on też trochę inny niż wszystkie. Simmel nie mówił tylko o tym, jak będziemy wyglądać, jak będziemy tę odzież produkować, jak będą się rodzić nowe trendy. Wspominał również o tym, jak o modzie mówić, a jak nie mówić. Stosowny fragmencik: Gy określamy wszystko, co nam sprawia przyjemność z jakiejkolwiek przyczyny jako szykowne czy eleganckie, aczkolwiek przedmioty, o które chodzi, mogą nie mieć nic wspólnego z dziedzinami, do których należą te określenia. W ten sposób wewnętrzny świat jednostki poddany zostaje modzie i odzwierciedla aspekty zewnętrzne grupy rządzone modą przede wszystkim dzięki obiektywnej absurdalności i takich manier jednostkowych. Myślę, że po raz kolejny jest to piękny prztyczek w nos magazynom modowym bądź takim, które podają się za modowe, które piszą o tym, co musimy mieć, co jest hitem sezonu, co jest najpiękniejsze, co absolutnie zmieni nasze życie. Coś mi się wydaje, że nie zmieni. Za rok, za dwa, za dziesięć pojawi się kolejna rzecz, która również nie zmieni naszego życia.

 

Bardzo zależało mi na przedstawieniu konkretnych cytatów i wytłumaczeniu ich na przykładzie współczesnych zjawisk rządzących modą. Możecie jednak pomyśleć po tylu minutach gadania o tym samym, że jestem jakąś psychofanką Simmla. Powiem szczerze - macie rację. Uwielbiam go i bardzo podziwiam to, jakich obserwacji dokonał tyle lat temu, ile rzeczy przewidział, ale nie myślcie sobie, że uważam, że Simmel s tu procentach miał rację, bo nie miał. Mylił się co do kilku rzeczy, a na pewno cały jego model nie ma zastosowania we wszystkich rodzajach społeczeństw, o czym zresztą pisałam pierwszą w życiu pracę semestralną na studiach. Porównywałam model Simmla i to, co Simmel mówi o funkcjonowaniu mody ze światem przedstawionym w powieści Joanny Bator „Piaskowa Góra". Okazało się, że choć na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że cokolwiek pasuje - moda w tamtejszym społeczeństwie pełniła jednak zupełnie inną funkcję, czego nie da się porównać ze społeczeństwem czasów pokoju, które opisuje Simmel. Tak jak zresztą Simmel sam mówił - moda odzwierciedla wszelkie nastroje społeczne, sytuacje polityczne, wszelkiego rodzaju wydarzenia. Dla tego konkretnego społeczeństwa przedstawionego w powieści Joanny Bator model ten nie ma znaczenia, ale nad tym nie chciałabym się już za bardzo rozwodzić. Myślę, że wspomnę o tym jeszcze, ale raczej już na blogu w formie wpisu.

 

Powoli zbliżamy się już do końca tego odcinka. Chciałabym jeszcze w dwóch zdaniach bardzo, ale to bardzo podziękować Wam za przyjęcie zerowego odcinka podcastu, w którym opowiadałam o tym, kim jestem, czym się zajmuję, dlaczego zaczęłam interesować się modą. Jeżeli jeszcze nie słuchaliście - zapraszam. A tym, którzy słuchali, którzy zostawili mi tyle ciepłej energii, tyle przekochanych komentarzy - bardzo, bardzo dziękuję, Z racji tego, że jest to pierwszy podcast poświęcony tego typu tematyce w Polsce, nie miałam kompletnie pojęcia, jak zostanie przyjęty. Tak jak mówiłam w zerowym odcinku, mam wrażenie, że luzie zajmujący się modą, nie bardzo nawet wiedzą, czym są podcasty. Zresztą dużo osób pisało mi, że słucha czegoś takiego jak podcast po raz pierwszy i że im się podoba, więc cieszę się, że dorzuciłam też swoją cegiełkę do promowania podcastingu jako takiego. Jeszcze raz bardzo bardzo bardzo dziękuje za te wszystkie przekochane komentarze. Nie spodziewałam się, że spłynie na mnie tak wiele dobrej energii, ale przechodząc do na koniec jeszcze do konkretów, chciałabym przypomnieć Ci droga Słuchaczko, drogi Słuchaczu, że w każdej chwili możesz się ze mną skontaktować, wysyłając maila na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Od przyszłego miesiąca w podcaście zaczną pojawiać się już rozmowy z różnego rodzaju specjalistami branży mody. Jeżeli chciałbyś, chciałabyś zaproponować mi jakiegoś rozmówcę, zawsze jestem otwarta na propozycje. Jeżeli masz pomysł na to, o czym mogłabym w podcaście opowiedzieć, będzie mi zawsze bardzo miło i mam nadzieję, że uda mi się spełnić Twoją prośbę. Znajdziesz mnie również na Facebooku, gdzie codziennie publikuję jakieś drobne informacje dotyczące, czy to zarządzania swoją garderobą, czy to teorii mody, czy to jakieś informacje dotyczące mody etycznej. Także zapraszam. Znajdziesz mnie na stronie facebook.com/moinobblog. Zachęcam Cię jeszcze oczywiście do zapisania się na mój newsletter. Po wejściu na stronę - o dziwota - moinob.com/newsletter możesz zapisać się na listę, a o ode mnie w prezencie dostaniesz czterdziestostronicowy bardzo - wydaje mi się - ciekawy (takie na razie słyszałam opinie) przewodnik zakupowy po Moskwie. Radziłabym się spieszyć, ponieważ przewodnik dostępny będzie jeszcze tylko do połowy bądź końca września, a potem pojawi się coś innego. Więc jeśli jeszcze nie jesteś zapisany, zapisana na mój newsletter, bardzo serdecznie zapraszam Cię do tego i życzę Ci przyjemnej lektury przewodnika zakupowego po Moskwie. Bądźmy w kontakcie!

 

Wszelkiego rodzaju pytania, uwagi bądź pomysły dotyczące kolejnych odcinków podcastu ślij proszę na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Na brak pomysłów nie narzekam, ale nie mogę nie zapytać Cię o zdanie, skoro pocast ten nagrywam właśnie dla Ciebie. Do usłyszenia już za dwa tygodnie (a dokładnie jedenastego września) :D