To pierwsza taka relacja z w formie podcastu, a już zostałam “ciężko doświadczona”, cytując pana Michała Zaczyńskiego. Dzisiejsza notatka składa się głównie ze zdjęć. Wszystko, co miałam do powiedzenia polskiego tygodnia mody w Berlinie, powiedziałam w odcinku.

Posłuchaj:

Listen to "MIO08 Relacja z Fashion Philosophy Fashion Week Berlin" on Spreaker.

O czym wspominam w odcinku?

1. Przeszłość

Nie wiem, na ile wiarygodnym źródłem jest Ekspres Ilistrowany, ale więcej materiałów prasowych zwyczajnie nie znalazłam [LINK]

2. Za wąskie ubrania i ich wpływ na choreografię pokazu (Fedra Couture)

3. Michael Jackson żyje i przyjechał do Berlina. Autentyk (Santo Cetana)

W odcinku wystąpiły:

1. Ewa Niespodziana [LINK]

2. Pani Zuzanna z firmy De La Fotta [LINK]

3. Pani Magdalena z firmy Moove [LINK]

Kolekcja z sensem

Nie wspominałam o niej w podcaście, ale pomyślałam, że warto byłoby wyróżnić jedną kolekcję – Alice Celi. Niestety nie mogę znaleźć żadnych informacji nt. tej projektantki.

Dajcie znać, co myślicie o takiej formie opowiadania o wydarzeniach modowych. Wolicie wersje tekstową z dużą liczbą zdjęć, czy może luźną pogawędkę z stylu tego odcinka? Będą jeszcze inne eventy i evenciki – muszę wiedzieć, co dla Was szykować ;) Chyba że po tym odcinku nie dostanę już żadnej akredytacji.

Jak dobrze zacząć nowy rok? Przede wszystkim najpierw dobrze zakończyć stary. Chętnie w tym pogodę. Powspominajmy modowo rok 2017.

A w podsumowaniu:

• Wydarzenia istotne
• Afery i aferki
• Najciekawsze artykuły o modzie
• Najlepsze pokazy

Posłuchaj:

Spreaker 

Z tego odcinka dowiesz się:

• Kto przyciągnął całą modową śmietankę do Berlina?
• Czy warto znać angielską gramatykę?
• Która koszulka zawojowała świat w ubiegłym roku?
• Co zdarzyło się w polskiej telewizji?
• Kto nosił Baczyńską?
• Czy warto słuchać podcastów o modzie? ;)

Rzeczy, o których wspominam w odcinku:

STYCZEŃ

Felieton Barbary Hoff „Dlaczego kocham modę?” [LINK] 
O Barbarze Hoff wspominałam w tym wpisie [LINK] 

Patrizia Aryton X Dawid Tomaszewski na Mercedes-Benz Fashion Week Berlin
Zdjęcia kolekcji [LINK]
W sklepie zostało jeszcze kilka modeli [LINK] 

 

LUTY

Agnieszka Jastrzębska w reklamie Orange
Artykuł Witualne Media [LINK] 
Odcinek Mediafun o reklamach Orange [LINK] 

First love, second sex
Artykuł Elle i informacja prasowa Łukasza Jemioła [LINK]

Historia pewnego uda 
Artykuł Pudelka [LINK] 
Wpis Freestyle Voguing na Facebooku [LINK]

MARZEC

 

Koszulka Diora "We should all be feminists" [LINK] 
We should all be feminists – wykład Chimamandy Ngozi Adichie [LINK] 
Podróbki T-shirtów [LINK] 
„Dior jest kobietą” artykuł Michała Zaczyńskiego dla Wprost [LINK]

KWIECIEŃ

„Girlboss”
Moja recenzja serialu [LINK
Artykuł The Huffington Post [LINK

Vicktoria Beckham zaprojektowała kolekcję plus size
Artykuł Fashionista o kolekcji [LINK

Fashion Revolution Day
Wydarzenie Fashion Revolution Week 2017 Poland na Facebooku [LINK
Strona Fashion Revolution Poland na Facebooku [LINK

Afera Reserved w stylu safari
Artykuł Wyborczej (+ zdjęcia ze stylizacją) [LINK

Adrian – kobieta karzeł
Artykuł Wirtualne Media o kampanii marki Adrian [LINK
Podsumowanie testu rajstop [LINK

CZERWIEC

Będzie polski Vogue!
Artykuł Fashion Post [LINK
Tekst Wirtualne Media o planowanym nakładzie Vogue’a [LINK

Łukasz Werra
Świetny post Michała Zaczyńskiego (pokazujący, że dobry dziennikarz modowy to świetny detektyw) [LINK

LIPIEC

Kate Middleton w sukience Gosi Baczyńskiej
Zdjęcia Kate Middleton [LINK
Felieton Barbary Hoff „Ciemna strona mody” [LINK]

Rozstanie Zieniów
Vogue Poland relacjonuje [LINK

Pasiak z H&Mu, czyli Filip Chajzer I jego wrażliwość historyczna
Plotek o wrażliwości Filipa Chajzera [LINK

Drugie życie naszych ubrań
Rozmowa Michała Zaczyńskiego z Agnieszką i Bertusem Servaasami właścicielami największej w Polsce sortowni używanej odzieży [LINK

SIERPIEŃ

Powstał pierwszy w Polsce podcast o modzie
Zerowy odcinek podcastu [LINK

WRZESIEŃ

Do Rossmanna trafiła kolekcja Jemioła
Zdjęcia kolekcji [LINK
Jeszcze Chloe czy już Jemioł? [LINK

Supermodelki na pokazie Versace wiosna-lato 2018
Recenzja pokazu [LINK

Supermodelka Plus Size
Wpis Heleny Rojek-Osowskiej [LINK
Supermodelka Plus Size w serwisie Ipla [LINK

PAŹDZIERNIK

Królowe second handów, czyli czy kupowanie w lumpeksach to wstyd?
Wypowiedź Ryszard Sibilskiego prezesa Endemol Shine Polska [LINK]
Królowe second handów w serwisie Ipla [LINK]

Bliźniaczki Laskowskie
Wspomniane w podcaście zdjęcie zostało najwyraźniej usunięte
Moda wg bliźniaczek Laskowskich [LINK]

Gucci rezygnuje z futer
Independet o radosnych wieściach [LINK]

Kasia Tusk i futrzany pompon:
O adopcji jodły [LINK]
Pudelek o futrzanej czapce [LINK]

LISTOPAD

Kolekcja Gosi Baczyńskiej wiosna-lato 2018:
Relacja Elle [LINK]
Relacja Harper’s Bazaar [LINK]
Recenzja Michała Zaczyńskiego [LINK]

Alessandra Ambrosio kończy karierę jako Aniołek Victoria’s Secret
Artykuł Vogue’a [LINK]

Dramat o Adrianę Limę
Vogue Poland o dramacie [LINK]

Dominika Łukoszek w wysokich Obcasach:
Sesja dla WO [LINK]
Artykuł „Tam modelką była Stefania Grodzieńska, tam ubierała się Hanka Ordonówna. Dom Mody Herse - synonim luksusu – powraca” [LINK] 
Blog Asi Glogazy [LINK]
Blog Ryfki [LINK]

GRUDZIEŃ

Joanna Kruczek „projektuje” torebkę a la Gucci
Post Freestyle Voguing na Facebooku [LINK]

Michael Kors rezygnuje z futer
PETA donosi uprzejmie [LINK]

Odzieżowe kłamstewka
Wyniki raportu [LINK]

O branży futerkowej słów kilka:
Oczami Wyborczej [LINK]
Oczami Tygodnika Rolniczego [LINK]
Oczami Interii [LINK] 

Mam nadzieję, że podcast okazał się być przydatny w zamykaniu starego roku. Przy okazji chciałabym życzyć Wam w tym nowym roku dużo spokoju i odporności na newsy. Wam i sobie samej!

P. S. Słyszałam, że w Rosji składa się noworoczne życzenia aż do czternastego stycznia. Idąc tym tropem, mogę stwierdzić, że moje życzenia nie są nawet spóźnione.

Justyna Krawczyk jest kobietą wyjątkową. Jako jedyna w Polsce – działająca na terenie Polski – style coach zmienia życie swoich klientek oraz uczy inne kobiety zawodu stylistki. Ma bardzo przyjemny radiowy głos, lubi ją też telewizja i choć ja sama nieszczególnie przepadam za coachingiem, do Justyny poczułam ogromną sympatię. Ujął mnie jej sposób bycia, profesjonalizm i masa pomysłów.

Koniecznie posłuchaj naszej rozmowy:

pobierz plik mp3 | Spreaker

Z tego odcinka dowiesz się:

  • Kim jest style coach?
  • Jakie kwalifikacje powinien mieć style coach?
  • Czym jest znalezienie swojego stylu?
  • Jaką funkcję pełnią magazyny modowe?
  • Po czym poznać dobrego stylistę?
  • Jakie problemy rozwiązuje osobista stylistka?
  • Jak krok po kroku wygląda współpraca ze style coachem?
  • W jakim stopniu coach może ingerować w problemy klienta?
  • Dlaczego konsultacja zazwyczaj zaczyna się od przeglądu szafy?
  • Jak wyglądają zakupy ze style coachem?
  • Jaki wpływ na metamorfozę ma zmiana wyglądu zewnętrznego?
  • W jaki sposób zacząć wprowadzać zmiany w swoje życie?

Rzeczy, o których wspominamy w odcinku:

Jak być szczęśliwą kobietą – pierwsza firma Justyny 
New Style Academy – szkoła stylistek 
Wystąpienie Justyny w Pytaniu na śniadanie 
Strona Mateusza Grzesiaka 

Jak już mówiłam w podcaście, gadało nam się tak dobrze, że wyjątkowo w tym miesiącu pojawią się dwa odcinki podcastu, czyli rozmowa w dwóch częściach. Słyszymy się już 19 grudnia.

 

Justyny Krawczyk nie muszę już chyba nikomu przedstawiać. W drugiej części rozmowy (link do pierwszej znajdziesz poniżej) skupiłyśmy się na tym, jak Justyna jako style coach działa ze swoimi klientkam i nad czym pracuje, kiedy nie robi przeglądów szafy i nie chodzi z nimi na zakupy. Rozmawiamy o zawodzie style coacha i perspektywach, jakie daje.

Koniecznie posłuchaj naszej rozmowy:

posłuchaj

Z tego odcinka dowiesz się:

  • Dlaczego wizerunek jest ważny?
  • Jaki sens ma coaching?
  • Jak wygląda rynek style coachingu w Polsce?
  • W jaki sposób można zostać style coachem?
  • Na czym polega nauka w Style Coaching Institute? 
  • Co powinien umieć dobry stylista?
  • Czy każdy może zostać style coachem?
  • W jaki sposób style coach może monetyzować swoje działania?
  • Czy da się nauczyć zawodu osobistego stylisty z kursu online?
  • Jak z pracy stylisty zrobić biznes?

Rzeczy, o których wspominamy w odcinku:

Pierwsza część rozmowy z Justyną

Jak być szczęśliwą kobietą – pierwsza firma Justyny
New Style Academy – szkoła stylistek 
Ola Budzyńska - Pani Swojego Czasu
Style Coaching Institute – szkoła, którą skończyła Justyna 
University of California, Berkeley – tu Justyna studiuje psychologię pozytywną 
Odcinek podcastu “Moda. Instrukcja Obsługi” z Aleksandrem Wassiliewem 

Transkrypcja podcastu:

To jest podcast Moda. Instrukcja Obsługi. Pierwszy podcast o modzie w Polsce, w którym opowiadam o modzie w ujęciu zjawiska, a nie sterty ubrań piętrzących się w szafie. Niewiedza kosztuje. Również w przypadku mody. Dlatego szukam jej instrukcji obsługi i chętnie Ci o tym opowiem.
Z podcastu dowiesz się:
• jak działa moda,
• co robić, by ubrania nie sprawiały Ci kłopotu,
• dlaczego etyczna moda jest Ci potrzebna,
• jak rozsądnie robić zakupy.
Jeżeli interesujesz się modą, chcesz zrozumieć modowe mechanizmy, denerwują cię treści, które serwują kolorowe magazyny i chcesz, żeby moda ułatwiała Ci życie – ten podcast jest dla właśnie Ciebie.
Cześć, witam Cię w szóstym odcinku podcastu Moda. Instrukcja Obsługi. Dwa tygodnie temu opublikowałam pierwszą część rozmowy z Justyną Krawczyk jedyną w Polsce style coach. Mam wrażenie, że rozmowa ta była w pewnym sensie plasterkiem na jesienną słotę. Energetyzująca, pobudzająca do działania. Powiedziałabym, że jak kawa, ale nie piję, więc nie wiem. Skuteczność Justyny mogę za to potwierdzić osobiście. Jeśli jeszcze nie słuchałaś/nie słuchałeś pierwszej części naszej rozmowy, link do niej znajdziesz w notatkach do tego odcinka. Tradycyjnie na moinob.com/podcast. Pod numerem szóstym, jak szósty odcinek podcastu.
Odcinek opublikuję 22 grudnia, tuż przed Świętami. Mam nadzieję, że umili Ci świąteczne przygotowania lub stanie się impulsem do działania w okresie Świąt.
Życzę Ci miłego słuchania!
Opowiadałaś o wdrażaniu nawyków, ale zupełnie inaczej zapewne to działa w momencie, kiedy w każdym momencie mogę do ciebie zadzwonić, powiedzieć tak, teraz mam taki problem, teraz ty mi pomożesz. Ale czy nie jest tak, że działa tutaj coś w stylu takiej motywacji, bo ja teraz w tym momencie dobrze wyglądam, ale za chwilę ciebie nie będzie i to ja muszę zrobić tak żeby to było zawsze. Też na ile taki jednorazowy bodziec, taka jednorazowa zmiana jest skuteczna?
- Wiesz co, to jest tutaj wiele takich elementów. Po pierwsze, jeżeli w tej twojej szafie już zostały ubrania, które tylko i wyłącznie wpływają na twoją korzyść, które lubisz, które są fajne, które są ładne i w których ty wyglądasz to siłą rzeczy następnego dnia też masz szansę na to żeby wyglądać dobrze. Tak że to nie jest jednorazowy bodziec, tylko on się faktycznie powtarza codziennie. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz - taka praca coachingowa to jest czas. To nie jest tak, że my spotykamy się w ciągu miesiąca trzy razy i koniec, my pracujemy ze sobą przynajmniej pół roku, rok. Jest czas na to żeby to faktycznie weszło… Weszło w co? [śmiech]
Weszło w nawyk?
- Tak, weszło w nawyk. Dziękuję. Weszło w nawyk. Natomiast przyznam ci się szczerze, że ja mam kontakt do dzisiaj od pięciu lat z dziewięć… no myślę, że to jest 90% moich klientek. Ale to nie jest tak, że one dzwonią do mnie codziennie i tam mówią, weź mi pomóż, weź mnie naładuj tą pozytywną energią. Po pierwsze to jest tak, że po każdej takiej zakończonej pracy ze mną one dostają mnóstwo materiałów, do których mogą zawsze wrócić. Oczywiście, że na koniec dnia to jest ich decyzja, czy one do tego wrócą. Nie zostają z niczym, one dostają te materiały, dostają te narzędzia, z których codziennie absolutnie mogą…
Jakiego rodzaju są te narzędzia?
- Wiesz, to są nawet te najprostsze narzędzia pod tytułem ponaklejam sobie takie karteczki do lodówki, do komputera, do… nie wiem, do lustra, gdzie jest przypomnienie, tak, że pamiętaj, jesteś piękna, jesteś mądra albo pamiętaj, po godzinie 18 nie jesz kolacji, bo twój cel to było schudnąć 30 kilo, prawda. To są takie naprawdę bardzo proste narzędzia. Czy narzędzie pod tytułem wpiszę sobie w telefon takie przypomnienie właśnie pod tytułem jesteś super, jesteś fantastyczna, uśmiechnij się albo wyprostuj się. Bo zupełnie inaczej prezentuje się sylwetka w nowym ubraniu, która jest zgarbiona, a która ma wyprostowane plecy i wciągniętą przeponę. To są takie najprostsze narzędzia, z których one mogą korzystać. Ale ja ci się przyznam również szczerze do tego, że ja pomimo, że czasami nie widzę się z moimi klientkami rok, dwa, nawet trzy, to cały czas jesteśmy w kontakcie. Czasami to jest po prostu zwykła kawa. Ale ja prowadzę korespondencję z moimi klientkami, taką totalnie zupełnie niewymuszoną. Jest to oczywiście taki zwykły newsletter, w którym często faktycznie gdzieś zabieram jakieś czy przypomnienie, czy jakieś dodatkowe narzędzie, czy jakąś fajną myśl, dzięki której one o tym pamiętają. Ale one mówią, że czasami to jest tak, że one nawet nie otwierają tego maila i wystarczy, że one zobaczą, że w skrzynce pojawia się moje imię i nazwisko, i one po prostu już sobie przypominają o matko, że… właśnie, że muszą coś zrobić, czy się wyprostować, czy na basen iść, czy zrobić cokolwiek innego, do czego się zobowiązały. I śmieję się, bo czasami robię takie naloty moim klientkom. To jest taka grupa stałych klientek, z którymi się widujemy co roku przed świętami, ale one nigdy nie wiedzą, kiedy ja przyjadę. Bo to nie jest tak, że my się spotykamy tam, nie wiem, 22 grudnia gdzieś na kolacji, gdzie wiadomo, że wszyscy będziemy piękni i świetnie przygotowani, tylko ja przyjeżdżam, robię takie niespodzianki swoim klientkom przed świętami, ale to jest naprawdę tydzień, dwa, czasami trzy tygodnie przed świętami z jakimś małym upominkiem i one zawsze mówią po prostu, że one muszą być… One mają taką świadomość, że one zawsze muszą być przygotowane na to, że właśnie, że ja mogę wpaść. I one mówią, że one zawsze o tym myślą, tak, że gdzieś to jest taka też dodatkowa motywacja. Śmieję się, bo bardzo często też jest tak, że to też moje klientki przeżywały, że w momentach, kiedy myślimy sobie, a tam, wyskoczę tylko po bułki albo, nie wiem, wyskoczę tylko do sklepu do, nie wiem, do Złotych Tarasów, kupię sobie coś, na pewno nikogo nie spotkam, to są absolutnie te momenty, kiedy spotykamy tych znajomych i palimy się ze wstydu po prostu, bo wyszłyśmy z domu tak, jak stałyśmy i mamy nieuczesane, nieumyte włosy i coś tam, jakiś dres zarzuciłyśmy na siebie. I to są takie najlepsze lekcje i doświadczenia, które uczą nas tego, że absolutnie nie możemy sobie na coś takiego pozwalać, a tak naprawdę chodzi o to, że wiesz co, czy rozmawiamy o takich przyziemnych sprawach jak ubranie, czy o bardziej istotnych rzeczach w życiu, to tak naprawdę chodzi o to, że wiesz, że to jest tak, że to jest dzień [śmiech], który jest teraz, którego jutro nie będzie i albo możesz go potraktować w fajny sposób, począwszy właśnie od tego, że umyjesz włosy, pomalujesz oczy, założysz ładne ubranie, albo nie. Bo bardzo często jest tak, że my, szczególnie w kwestii wizerunku, traktujemy to tak, że to się nie liczy, że to jest nieistotne. To nie jest prawda. To się liczy, to jest istotne, bo to jesteśmy my. To jesteśmy my, to jest ludzie, otoczenie, z którym funkcjonujemy. I takie czekanie na wielką okazję, że ja wtedy się wystroję, pięknie coś dla siebie zrobię, no to wiesz, no to ile takich okazji w życiu jest? No. W roku 6? 5? 4? Sylwester? Święta? A jeżeli podejdziemy do tego zupełnie z innej strony, właśnie, że każdy dzień może być świętem. I to nie chodzi o to żebyśmy biegały w szpilkach i w czerwonej sukience codziennie teraz po Marszałkowskiej, tylko żebyśmy po prostu zadbały o siebie, żebyśmy fajnie się czuły same ze sobą. To zupełnie ten dzień można inaczej przeżyć. Zgodzisz się ze mną?
Zdecydowanie. Ostatnio pisałam nawet o tym na blogu, że jednak ten świat bazuje na takich banałach. Wspominałam wtedy też to, o czym ostatnio Ola Budzyńska. Ludzie zarzucają jej, że to całe zarządzaniem czasem i to wszystko, że to są takie drobnostki i takie głupoty, ale później okazuje się, że ludzie właśnie tych głupot i tych banałów nie są w stanie opanować. I wtedy się okazuje, że ludzie, którzy jednak są w stanie im te banały jakoś tak przedstawić żeby jednak wdrożyli je w swoje życie to, że oni są potrzebni.
- To są właśnie takie banały, które zobacz, jak bardzo składają się na nasze życie. Ja bardzo często też czytam, czy też słucham takich opinii, że po co w ogóle iść ze stylistą czy ze style coachem na zakupy, czy przegląd szafy zrobić, czy coaching, jak to może zrobić każdy i przyjaciółka, i koleżanka może ci w tym pomóc. Jeżeli tak jest to świetnie, to gratuluję i bardzo się cieszę, natomiast myślę sobie, że nie byłoby tak wielu specjalistów w różnej dziedzinie gdyby rzeczywiście ktoś z boku - kolega, partner, przyjaciółka mogliby nam w tym temacie po prostu pomóc.
Opowiedziałaś właśnie o tym ile osób może wykonywać ten zawód, kto się tym zajmuje, ilu jest specjalistów, czy jesteś jedynym style coachem w Polsce?
- Jestem jedynym style coachem w Polsce, który mieszka w Polsce, ale wiem, że jest jeszcze Paulina, która mieszka bodajże w Wiedniu, jest Agnieszka, która mieszka w Toskanii i jeszcze jedna pani, której imienia… Elżbieta chyba, tak. Nie pamiętam gdzie mieszka. Ale jesteśmy 4 Polki, ale w Polsce faktycznie ja jestem, jak do tej pory jedyna. Zobaczymy, bo też myślę sobie, że też bym się wyprowadziła, też mam takie pomysły, szczególnie wtedy, kiedy przychodzi zima i myślę sobie, że pojechałabym tam, gdzie jest ciepło. Więc być może ja też będę tym style coachem, który jest z pochodzenia Polką, ale mieszka zagranicą. Ale to są takie marzenia, takie plany, które trochę już mi się udaje realizować, bo w tym roku pojechałam co prawda tylko na miesiąc, ale jednak to był cały luty. [śmiech] Nie tutaj, gdzie było zimno, tylko mieszkałam na Bali i tam pracowałam, i tam pracowałam nad swoim kursem online. Więc to się da zrobić. To się da zrobić. Natomiast takim moim, no jednym z większych, bo chyba nie największym i tych marzeń jest strasznie dużo, jest to żeby faktycznie wyjeżdżać na całą zimę z Polski. Ja uwielbiam Warszawę, kocham Polskę, natomiast jestem tak ciekawa innych kultur, innych miejsc i tak mnie strasznie ciągnie do i większych, i mniejszych miast. I myślę sobie, że mogłabym mieszkać też w Nowym Jorku, ja bym tak mogła pomieszkać tam 4 miesiące. Chociaż tam jest zima, tak, jest tam zimno. Ale nie miałabym nic przeciwko żeby faktycznie poznać to miasto. No ale wracając do twojego pytania tak, na dzień dzisiejszy jestem jedyną Polką, która mieszka w Polsce i wykonuje zawód style coacha, licencjonowanego przez właśnie tą szkołą brytyjską Style coaching Instytut.
Dobrze, że wspomniałaś tę szkołę, ponieważ też o to właśnie chciałam zapytać. Bardzo jestem ciekawa i zresztą ciężko mi jest sobie wyobrazić, jak wyglądały zajęcia tam i jakie cechy musiały zostać wykształcone w kursantach tak, żeby oni później mogli siać dobro dalej?
- To bardzo ciekawe pytanie. Po pierwsze, wiesz co, gdy szukałam ja szkoły dla siebie dla mnie szalenie istotne było to żebym nie musiała być co weekend w szkole. Ja studia mam już za sobą, mam rodzinę i weekendy to jest dla mnie rzecz święta. I tak bardzo dużo i często pracuję w weekendy, bo prowadzę swoje szkolenia. Ale nie wyobrażałam sobie żebym na kolejny rok gdzieś przepadła na wszystkie czy większość weekendów siedząc właśnie w ławce w szkole. I szkoła brytyjska rozwiązuje to we wspaniały sposób, bo kurs możesz zacząć albo na wiosnę, albo na jesień - dwa razy do roku. U mnie to była wiosna. Tak, u mnie to była wiosna. I zaczyna się to w ten sposób, że lecisz do Londynu na 6 dni. Tam masz przyśpieszony kurs w takiej grupie 10-12 maksymalnie osób. A później wracasz do domu i się uczysz. Uczysz się sama. Masz swojego tak zwanego tutora, czyli opiekuna. Ja miałam Kate. Który jest taką osobą, która się tobą opiekuje, która odpowiada na wszystkie pytania, ale która absolutnie nie mówi ci, słuchaj, za tydzień musisz skończyć. Szkoła daje ci bardzo dużą swobodę. Co prawda mówi, że, no nie jest wskazane żebyś studiowała dłużej niż 4 lata [śmiech], ale to od ciebie zależy ile będziesz studiowała. Z tego, co wiem najdłużej kurs, który ja wykonywałam, który ja skończyłam toczył się chyba 2 lata, najkrócej 6 miesięcy. Ja go zrobiłam w 10 miesięcy. Później już lecisz na egzamin, zdajesz egzamin. Ale to wszystko tylko i wyłącznie w czasie, w którym ty jesteś do tego gotowa, tak. Ja sobie narzuciłam, że ja chcę to zrobić… faktycznie to było chyba do końca roku i przed świętami przystąpiłam do egzaminu. Co prawda po drodze były chyba jeszcze 4 egzaminy takie przygotowawcze, najpierw musiałaś te 4 egzaminy zdać żeby później stawać do tego dużego, największego, ostatecznego egzaminu. Szkoła też wprowadziła różne sposoby ocenianie swoich studentów. Jeżeli dobrze pamiętam, bo to już było 3 lata temu, żeby zdobyć te 5 gwiazdek, a tylko to mnie interesowało trzeba było zdać egzamin na poziomie 90%. Później po prostu dostajesz certyfikat, chyba minimum też jest około 65%, ale jeżeli jesteś między tym 65 a 90 to po prostu masz swój certyfikat i wszystko jest w porządku, natomiast żeby zdać go z takim wyróżnieniem trzeba było kurs, czy tak jakby ten egzamin zdać powyżej tych 90%. No i ja to zrobiłam. Ale myślę, że dlatego, że raz, że ja mam coś takiego, że ja, no jak już robić, to wiesz, to absolutnie porządnie. I ja chciałam, tak, ja chciałam to zrobić… po prostu ja chciałam to zrobić na 100%. Zrobiłam chyba na 93, ale i tak jestem bardzo z siebie dumna. Natomiast wiesz co, absolutnie przyznaję się do tego, że pierwszy raz w życiu studiowałam czy też uczyłam się tego, co mnie absolutnie pochłonęło bez reszty. Ja początki swojej edukacji zaczynałam na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu od prawa, co było totalną porażką dla mnie, bo tam trzeba było wszystkiego uczyć się na pamięć i ja… kompletnie to jest nie moja bajka, ja wszystko na logikę i na wyobraźnię przede wszystkim. Później kompletnie nie wiedziałam co ze sobą zrobić. To też jest problem takich młodych ludzi. Nie wiedziałam jakie mam talenty. Dzisiaj już wiem, ale wtedy kompletnie nie wiedziałam. Byłam utalentowana przede wszystkim sportowo. Ja też tańczyłam kiedyś jazz, łącznie z takimi naprawdę ogólnoświatowymi, trudne słowo, wynikami. Razem z formacją, w której tańczyłam zdobyliśmy mistrzostwo świata w tańcu jazzowym. I to było coś, co mnie ogromnie pasjonowało. Ale nie wiem dlaczego nie wpadłam na to żeby iść chociażby na AWF czy na anglistykę, bo języki też mnie bardzo zawsze pociągały. Byłam kompletnie zagubioną młodą dziewczyną. I poszłam, nie wiem dlaczego, ale na pedagogikę. I to nie był zły kierunek, bo to jest kierunek humanistyczny, bardzo też życiowy, więc on był fajny. Ale mam, wiesz, takie poczucie pięciu lat trochę takich nie do końca wykorzystanych, absolutnie. Więc później jak skończyłam, już obroniłam pracę magisterską, stwierdziłam, że cały czas mi czegoś brakuje, nie wiem czego. Poszłam na studia podyplomowe na Wojskową Akademię Techniczną w Warszawie na przywództwo i komunikację. I tam już więcej siebie odnalazłam, bo jestem przywódcą [śmiech], komunikować się też lubię. Więc to na pewno były takie tematy, które dobrze na mnie zadziałały. Coś później było? Nie. I później właśnie był ten Londyn. I po raz pierwszy naprawdę poczułam uczę się absolutnie czegoś, co mnie pochłania bez reszty. Ja też w ogóle jestem fanką kursów, szkoleń, studiów właśnie w innych językach. Bo ja uwielbiam te poprzeczki stawiać sobie wysoko. Ta poprzeczka dotyczyła również języka, bo znam język angielski, ale mimo wszystko tam pojawiała się taka nomenklatura, której wcześniej nie znałam. Więc to też powodowało, że raz - uczyłam się nowego zawodu, dwa - gdzieś tam cały czas szlifowałam ten język. I teraz wybrałam sobie kolejny kurs na Berkley - Psychologia pozytywna. I po prostu znowu mam jak déjà vu, wiesz, że znowu uczę się absolutnie czegoś fantastycznego. I właśnie słuchając po prostu tego akcentu, tego języka, no ja się po prostu absolutnie rozpływam. A to też dlatego, że cały czas ta kwestia coachingowa właśnie czy tej psychologii, zrozumienia drugiego człowieka, zrozumienia siebie cały czas gdzieś tam mi w duszy bardzo mocno gra.
Jakie konkretnie umiejętności powinien mieć dobry style coach? Twoim zdaniem, jak to wynika z Twoich obserwacji?
- Wiesz co, to są takie podstawy, czyli na pewno powinien potrafić diagnozować sylwetkę żeby później umieć dobrać odpowiednie fasony. Powinien umieć zdiagnozować typ kolorystyczny, bo to też jest bardzo istotne. Jak ja sobie patrzę na ciebie to ja już gdzieś tam intuicyjnie też czuję jakim jesteś typem kolorystycznym i…
Ja nie mam pojęcia, jakim jestem.
- [śmiech] I ten style coach czy stylista też powinien absolutnie te umiejętności posiadać. Czasami to jest rzeczywiście takie wiesz co, myślę, że ja to mam bardzo mocno intuicyjnie wypracowane. Tak jakby nie wiem czy urodziłam się z jakimś talentem, czy on gdzieś we mnie rósł, że ja idę ulicą, patrzę na te moje klientki i naprawdę ja widzę w czym, co tutaj zmienić żeby było im lepiej. Tak samo te kolory bardzo mocno czuję. Natomiast, jeżeli tego nie czuje, nie mam tego talentu można się tego nauczyć, aczkolwiek uważam, że talent wspierany wiedzą może naprawdę dać fantastyczne efekty i dużo lepsze niż tylko to, czego możemy się nauczyć. Tak, to jest to. To są takie podstawy pracy stylisty. Myślę, że absolutnie style coach powinien mieć wiedzę na temat narzędzi coachingowych, dzięki którym może przyprowadzić klientkę, czy też klienta. Bo ja pracuję tylko z kobietami, ale tak naprawdę możemy pracować również z mężczyznami. Żeby przeprowadzić go przez taką pełną metamorfozę. Myślę sobie, że bardzo istotna, ale to z mojego punktu widzenia, mogę się mylić, jest empatia i zrozumienie drugiego człowieka. Wiesz, że bardzo często spotykamy się z takimi opiniami, że jak ty możesz z tymi kobietami pracować, one płaczą i one marudzą, i one są takie nieszczęśliwe. One powinny natychmiast wziąć się do pracy i zmienić to i to, i to. Ale ja sobie patrzę na te kobiety i po pierwsze ja je bardzo mocno czuję, tak jakby wewnętrznie, bo ja też przez to przechodziłam. I myślę sobie, że jak ktoś by mi tak powiedział: "Weź się dziewczyno ogarnij, weź się w garść" i tam gdzieś tam by mnie zignorował, by mnie zostawił to być może ja bym tam została na tym dnie i do dzisiaj bym tam leżała. A potrzebowałam rzeczywiście takiej silnej ręki, ale jednak ręki, takiej ręki pełnej zrozumienia i empatii. Bo, wiesz, kobiety bardzo często one się wstydzą zgłosić po pomoc właśnie dlatego, że czują się, no niekompletne, czują się złe, czują, że nawalają, wiesz, w takich tematach, w których inni sobie radzą. A to nie jest tak. My wszyscy sobie z czymś nie radzimy. I myślę sobie, że tylko przyznając się do tego i szukając profesjonalnej pomocy faktycznie możemy naprawdę, no wypłynąć, mówiąc poetycko, na bardzo szerokie wody.
Tego czynnika ludzkiego, a na pewno nie w takim stopniu, nie ma już w kursach online, które od niedawna oferujesz.
- Nie ma tak dużo. One są, nie ma tak dużo. Na pewno to, co się dzieje podczas spotkań to jest absolutnie nie do zastąpienia w kursie online. Aczkolwiek muszę ci powiedzieć, że to jest dla mnie szalenie istotne. I w tych kursach online, mimo że one są online, to jest tam bardzo dużo mnie. Bardzo dużo. To nie są tylko i wyłącznie prezentacje z podłożonym głosem, ładne zdjęcia, kolorowe stylizacje. Nagrywając kursy online też bardzo mocno nastawiliśmy się na to, że ja chcę mimo wszystko za tym szklanym ekranem, ale być z tymi kursantkami. Więc jest bardzo dużo filmów takich, gdzie ja rzeczywiście jestem, mówię, no trudno powiedzieć, że rozmawiam z kursantkami, ale jest tam bardzo dużo mnie. I nie tylko w kwestiach takich merytorycznych, ale właśnie jest tam dużo takiego mojego doświadczenia, moich przemyśleń i mojego wsparcia. To jest jedna rzecz, ale druga rzecz - każdy kurs online ma opcję skontaktowania się ze mną. To nie jest tak, że kursantka przystępuje do kursu online i po prostu sama sobie musi radzić, tylko zawsze, jeżeli ma jakieś pytanie, jeżeli potrzebuje wsparcia to zawsze może się ze mną skontaktować. Tak że to jest cały czas takie połączenie. Oczywiście, no nie takie, jak w przypadku, kiedy spotykamy się tutaj w Warszawie na miejscu, czy w jakimkolwiek innym miejscu. Ale przynajmniej jest wybór. Bo to jest tak, że kursantki przyjeżdżają do mnie z całej Polski, przyjeżdżają bardzo często też z innych krajów, bo właśnie wyprowadziły się czy do Wiednia, czy do Londynu, ale przyjeżdżają do mnie żeby przez takie szkolenie dla stylistów przejść. Ale są również takie, które mówią, że właśnie nie mogą sobie pozwolić na to żeby przyjechać na weekend do Warszawy, że jednak te koszty jeszcze dodatkowo właśnie z przejazdem, czy z noclegiem one są już tak duże, że one nie są w stanie ich udźwignąć, mówiąc kolokwialnie. I też kursy online po prostu są tańsze. Więc też pod względem cenowym chodziło nam o to żeby ten wybór jednak był.
A powiedz proszę, czego dokładnie można nauczyć się z Twojego kursu? Jakie tematy w nim poruszasz?
- Na kursie "Zostań osobistą stylistką - poziom podstawowy" uczymy się sylwetek damskich. I teraz pytanie czy wszystko pamiętam. Sylwetek damskich, analizy kolorystycznej. I jest też bardzo taka duża część dotycząca właśnie zawodu osobistego stylisty. Bo tam jest bardzo duża dyskusja i za każdym razem dzieje się to samo, jak zadaje pytanie, kiedy… właśnie, jak sobie wyobrażasz zawód osobistego stylisty? Co będziesz robić? Gdzie będziesz zarabiać pieniądze? To najczęściej padają takie stwierdzenia, no to będę chodzić właśnie na zakupy, kreować style, robić przeglądy szafy. I tutaj właśnie jest bardzo duże zaskoczenie, bo tych możliwości jest dużo, dużo, dużo więcej. Chociażby możemy prowadzić różnego rodzaju szkolenia z dress codu i tak dalej, i tak dalej. Więc tam jest taka część, która uświadamia, jak wiele możliwości ma osobisty stylista. To jest po pierwsze, ale po drugie - bardzo istotna rzecz - uświadamia to, że jest to zawód. I wymusza jakby decyzję na uczestniku, czy ja traktuję to, jako hobby, jako dodatkowe zajęcie, czy jako zawód? Bo jeżeli, jako zawód i myślę sobie właśnie, że zrobię dwa przeglądy szafy w miesiącu i będzie super, no to to jest bardzo duży błąd. Bo, jeżeli my chcemy się z tego utrzymywać, zarabiać pieniądze bardzo często odchodzimy z korporacji właśnie na rzecz swojej działalności i chcemy zarabiać tyle samo, no to od samego początku musimy potraktować tę pracę, jako pracę, jako konkretny zawód. To jest pierwszy dzień na poziomie podstawowym. I co tam mamy jeszcze? Oczywiście tam mamy tą psychologię pozytywną, którą cały czas na Berkley studiuję i po prostu jest fantastyczny temat właśnie jak podejść do życia bardziej optymistycznie i właśnie co zmienić, jakie są mechanizmy dla siebie, ale też dla naszych klientów, z którymi współpracujemy. I drugi dzień to jest praktyka, czyli wprowadzamy w życie wszystko, czego nauczyłyśmy się pierwszego dnia. Czyli idziemy do sklepów, buszujemy po butikach i stylizujemy się nawzajem. Czyli to, czego się nauczyłyśmy w teorii musimy przełożyć na praktykę. Czyli wystylizować daną osobę, opowiedzieć jaką jest sylwetką, jakim typem kolorystycznym, co lubi, czego nie lubi w sobie, co robi i tak dalej. I pod właśnie tak jakby tę konkretną potrzebę kreujemy ten wizerunek. I to jest poziom podstawowy. Poziom zaawansowany też jest ogromnie ciekawy. Bo tak, po pierwsze w poziomie zaawansowanym są sylwetki męskie. Czyli one się pojawiają dopiero na tym drugim poziomie szkolenia. Tam jest również dress code w biznesie. I to jest szalenie istotne, bo to jest chociażby właśnie jeden z tych elementów, o którym zapominamy, że właśnie możemy prowadzić takie szkolenia dla biznesów, prawda, i zarabiać na tym pieniądze. Bo cały czas biznes i firmy nas potrzebują i potrzebują dobrze ubranych pracowników. Co jeszcze? Mamy chyba trendy, o których dzisiaj wspominałyśmy, w których bardzo trudno się właśnie ostatnio odnaleźć. I drugi dzień ze szkolenia zaawansowanego jest też szalenie istotny, bo mamy… co prawda zaczynamy chyba makijażem, z tego co dobrze pamiętam. Czyli ta osobista stylistka, która oprócz tego, że jest stylistką ma jeszcze te umiejętności takiego pozytywnego podejścia do swojego klienta, potrafi go zmotywować, to też potrafi wykonać taki dzienny makijaż po takim naszym kursie. To może być rzeczywiście dodatkowa jakaś usługa w jej portfolio, w jej firmie. Ale później przechodzimy do bardzo istotnych elementów, czyli do narzędzi social media, które są dzisiaj, no dla mnie są po prostu [śmiech] to jest mój drugi dom w telefonie. Czyli w jaki sposób z nich korzystać tak żeby rzeczywiście gromadzić wokół siebie tę społeczność i żeby te klientki do nas przychodziły. I ostatni element, no element sprzedażowy, czyli co zrobić żeby się udało. Bo o tym nie wolno zapominać. To, że ja będę potrafiła zdiagnozować sylwetkę i typ kolorystyczny, to jeszcze nie znaczy, że ja się utrzymam z tego na rynku, bo jeżeli nie będę potrafiła siebie sprzedać, dotrzeć do klientów, utrzymać z nimi stałe relacje to nic z tego nie będzie. Tak że takie połączenie pracy faktycznie takiej stylistycznej, ale i absolutnie biznesowej. To tak, jak twój jeden z gości mówił o tym, że…
Alexander Vasilev.
- Dokładnie. To było absolutnie w punkt, że to jest biznes i musimy być nastawione na to w taki sposób, że jeżeli traktujemy to hobbistycznie to nigdy nic z tego nie będzie. No przykro mi, ale ja też niestety wiem to z własnego doświadczenia, że ten pierwszy rok ja faktycznie traktowałam tak, że Jezus, Maryja, jak dobrze, że się urwałam, kolokwialnie mówiąc, przepraszam, z korporacji. Więc w ogóle już jestem przeszczęśliwa i w ogóle, no jak trzeba, no od czasu do czasu coś zrobić, przyjdzie do mnie jakaś klientka to będę zachwycona. Ale bardzo szybko niestety musiałam się obudzić, bo to, że ja sobie zmieniłam zawód i zaczęłam robić rzeczywiście to, co kocham wcale nie oznacza, że moje rachunki się zmniejszyły. Więc proponuję od samego początku w ten sposób podejść biznesowo. Absolutnie z biznesplanem, ze strategią marketingową, z poznaniem narzędzi, dzięki którym będzie miały szansę na szybkie wejście na rynek i odniesienie sukcesu. Nie trzeba czekać na to dwa lata tak, jak ja. [śmiech] Ja się trochę usprawiedliwiam, bo ten drugi rok to jeszcze studiowałam w Londynie. Ale absolutnie przyznaję się do tego, że zaczynałam naprawdę, no z głową w chmurach trochę. Myślę, że ta ambicja i pracowitość, i taka absolutna chęć do spełniania swoich marzeń spowodowały, że ja się nie poddałam. Natomiast można to zrobić dużo lepiej. I teraz wykorzystując moje doświadczenie i te wszystkie błędy, o których ja zawsze mówię i wszystkim o tym opowiadam po to właśnie żeby dziewczyny, kursantki nie musiały tych samych błędów popełnić. Można wykorzystać absolutnie i przełożyć na swój pomysł na biznes i sprawić, że faktycznie do tego sukcesu, czy do zarabiania pieniędzy dojdzie się naprawdę dużo szybciej, bo to jest możliwe. I ja swoje kursantki absolutnie obserwuję, które zaczynają zarabiać bardzo dobre pieniądze po kilku miesiącach swojej działalności. Nie trzeba czekać na to dwa lata, wręcz powiedziałabym nie wolno na to czekać dwa lata. Więc te dwa poziomy są tak skonstruowane żeby dawały z jednej strony taką wiedzę merytoryczną z zakresu pracy stylistki, ale drugie absolutnie jest sprzedażowe. Sprzedażowe, czyli co zrobić żeby, no żeby sprzedawać swoje usługi, po prostu.
Podsumujmy może na koniec wszystkie produkty, które masz w ofercie. Czyli to będzie tak: przegląd szafy, o tym już rozmawiałyśmy.
- Tak.
Jest. Napisałaś też książkę.
- A tak. [śmiech]
Opowiedz może jeszcze pokrótce o książce.
- Jest książka. Rzeczywiście jest. Ja ją wydałam, matko, w zeszłym roku. "Jak być szczęśliwą kobietą – 15 kroków". Wiesz co, to jest też takie kolejny przykład na to, że jak czegoś bardzo chcesz to możesz to zrobić. Bo oczywiście wokoło było mnóstwo ludzi, którzy mówią, ale przecież ty nie jesteś żadną tutaj pisarką, dziennikarką, więc jak możesz napisać książkę? Można. Jeżeli czegoś bardzo chcesz to naprawdę możesz zrobić absolutnie wszystko. Oczywiście musiałam tutaj się wesprzeć PR-owo i sprzedażowo, ponieważ sama takich umiejętności nie posiadam, więc już z tą wiedzą wyciągnęłam rękę do osoby, która mi w tym pomogła, natomiast książkę napisałam sama. Książka jest moją historią, tak jakby opowieścią mojej historii. Czyli jak to się stało, że z dziewczyny, która gdzieś tam wyszła z jakiegoś niewielkiego miasta, ale miała ogromne marzenia, kompletnie w siebie nie uwierzyła jednak weszła na tą drogę, jakby to ładnie powiedzieć, absolutnie sięgania po wszystko, czego chce. Ale wiesz co, to nie jest tylko książka o mnie. To tę część napisałam dosyć szybko, ale czekałam, aż zbiorę dużo więcej ciekawych materiałów, bo tam są też historie moich klientek, które ja przeprowadzałam przez zmiany. I właśnie takie style coachingowe zmiany. Nie tylko zmiany wyglądu, ale również te wewnętrzne. I tam są właśnie też historie tych klientek, które też pewnego dnia tak bardzo chciały, że wręcz doszły do pewnej ściany, od której się tylko odbiły i stwierdziły, że, no to teraz czas na zmiany. I te zmiany naprawdę ogromne w swoim życiu przeprowadziły, ogromne. Tak że to jest moja książka. Tak, jak wspomniałaś jest przegląd szafy, są wspólne zakupy. Jest też…
Przepraszam, jeszcze co książki…
- Tak.
… chciałam zapytać. Z jakim wydawnictwem ją wydałaś? Czy może self-publishing?
- Self-publishing, dokładnie.
Ekstra.
- Absolutnie. Wiesz, miałam taką ochotę też bardzo taką intuicyjną zrobienia to od A do Z po swojemu. Tak jakby sama, bo ja mam pełną kontrolę nad książką, wiem co się z nią dzieje, gdzie ona jest, gdzie można ją kupić. I to było dla mnie szalenie istotne.
Super. Dobrze. Czyli tak, przegląd szafy.
- Tak.
Książka.
- Tak.
Rozmawiałyśmy też o kursie.
- Tak.
Kurs jest tylko jeden, jak na razie. To znaczy ta wersja podstawowa i rozszerzona jest w wersji online, czy…?
- Już tłumaczę wszystko.
To tak żeby nasi słuchacze zrozumieli.
- Dobrze. Marki są przede wszystkim dwie, od tego trzeba zacząć. Jest „Jak Być Szczęśliwą Kobietą” - moja marka, od której zaczynałam. I tam mamy przegląd szafy, mamy wspólne zakupy, jest tam książka i też jest kurs online, który kiedyś dawno, dawno temu napisałam "Uwierz w siebie, jesteś tego warta". I to jest to, co jest w „Jak Być Szczęśliwą Kobietą”. Natomiast kilka miesięcy temu otworzyłam drugą firmę - markę, o której też marzyłam - New Style Academy. Szkolą międzynarodowa, zaraz będzie, bo już zaczynamy nagrywać w języku angielskim i będziemy tłumaczyć na jeszcze inne języki, dla osób, które marzą o zawodzie osobistej stylistki. I tam faktycznie mamy kurs podstawowy, kurs zaawansowany. I za chwilę ruszamy z kursem podstawowym online, a do końca roku będzie również kurs zaawansowany online. Tak to na dzień dzisiejszy wygląda. Planów i produktów jest naprawdę bardzo dużo, natomiast to wszystko trzeba po prostu zrobić.
Naprawdę jestem pod wrażeniem.
- Tak. Ale wiesz co, to jest najfajniejsze i najciekawsze w tym wszystkim, że ja już w ogóle nie mam takiego poczucia zwątpienia. Jejku, czy to na pewno się uda, Boże, a może tego nikt nie kupi. Natalia, myślę, że to jest w ogóle kwint esencja całej tej naszej rozmowy, jeżeli tak mogłabym sobie pozwolić na takie podsumowanie, że naprawdę te wszystkie zmiany, które przeprowadzamy w swoim życiu ze sobą właśnie są po to żebyś któregoś dnia mogła siąść i powiedzieć, ale ja wiem, że ja to zrobię. I ja to zrobię. Ja chcę to zrobić. I u mnie nie było to łatwe, to nie było, nie wiem, wczoraj. Ja na to pracowałam naprawdę wiele lat. Ale dzisiaj nie ma we mnie momentu takiego zawahania. Są różne oczywiście sytuacje, czasami potrafię się bardzo mocno przepracować [śmiech], bo gdzieś tam nie znajduję jeszcze takiej równowagi i umiaru, i mogłabym pracować non stop, non stop, a to gdzieś tam niestety bokiem wychodzi. Natomiast mam absolutną pewność, że to, co ja sobie wymyśliłam i to, co chcę zrobić absolutnie wyjdzie, jest to kwestia czasu. „Jak Być Szczęśliwą Kobietą” tworzyłam 5 lat temu kompletnie sama, totalny żółtodziób, no po prostu popełniałam naprawdę masę błędów. Ale dzisiaj mam grono, naprawdę setki swoich stałych klientek. To o czymś świadczy. Że dziewczyna, która się wzięła znikąd, ja przyszłam znikąd, ja wyszłam z korporacji międzynarodowej farmaceutycznej i nagle stwierdziłam, że będę stylistką. To nie jest tak, że ja pociągnęłam za sobą swoich klientów. Nie, ja zaczynałam od totalnego zera. I po pięciu latach mogę powiedzieć, że mam kilkaset swoich stałych klientek. I ja jestem z tego naprawdę cholernie, przepraszam, dumna. I teraz tworzę szkołę międzynarodową. I wiesz, i nawet mam wrażenie, że ludzie już nawet nie podchodzą, nie mówią, no ale co ty, w ogóle kto to kupi. Już nie ma nawet tego typu komentarzy, bo myślę, że ode mnie wreszcie bije taka pewność, że, jeżeli ja sobie coś wymyślę, to ja to zrobię. I otwieram teraz szkołę News Style Academy, która jest z założenia szkołą międzynarodową. Połączona stylizacja z motywacją i z takim pozytywnym myśleniem, są też Berkley i moja edukacja w tym zakresie. I jestem absolutnie przekonana, że prędzej, czy później, bo być może też napotkam na pewne trudności, absolutnie wiem, że to będzie sukces.
Na koniec chciałabym Cię jeszcze zapytać tak, w ramach podsumowania naszej rozmowy, jeżeli miałabyś udzielić jakiejś jednej, dość uniwersalnej rady, co nasze słuchaczki, słuchacze mogą wziąć dla siebie, co mogą wynieść z tej rozmowy?
- Wiesz co, myślę, że ja powiedziałabym chyba tylko jedno takie najważniejsze zdanie, że wszyscy jesteśmy bardzo podobnie do siebie. Nawet myślę, że moglibyśmy być bardzo… Może jesteśmy nawet bardzo nie tylko podobni, ale jesteśmy tacy sami. I mamy różne problemy na różnych poziomach. Jesteśmy różnymi ludźmi, bo pochodzimy z różnych rodzin, z różnych miast, ale często borykamy się z podobnymi problemami. I myślę, że najważniejsze to jest przyznać się do tego problemu przed samym sobą. I jeżeli czujemy, że nie dajemy rady, nie wiemy jak coś zmienić, co właśnie nas boli, czy gdzieś nas uwiera, to naprawdę warto poszukać takiej osoby, która przez te zmiany nas przeprowadzi. Bo tak, jak mówię, dzisiaj jestem w tym miejscu, w którym jestem, ale wiesz Natalia, ja myślę, że nie byłabym w nim gdyby nie to, że 6 lat temu z trudem i ze wstydem, bo jak ja nie poradzę sobie sama ze sobą, ale przyznałam się do tego i poszłam na własną terapię, na terapię. Poszłam na terapię do terapeuty, dzięki której mogłam przepracować pewne swoje rzeczy, które mnie absolutnie blokowały i hamowały, i trzymały w miejscu. I to nie było łatwe. To nie było łatwe. I to w moim przypadku to trwało prawie 8 miesięcy. Ale uporałam się ze wszystkimi rzeczami, które gdzieś tam mnie ciągnęły w dół. I dzisiaj czuję, że to była jedna z najlepszych decyzji absolutnie w moim życiu. Tak że nie ma co się wstydzić, nie ma co się bać, albo można się wstydzić, można się bać, ale mimo to warto sięgnąć po tę pomoc. Czasami może to być książka. Czasami ja dostaję takie informacje, wiesz, od moich klientek, które mówią, Boże, przeczytałam twoją książkę i też chcę, i też zaczynam, ale czasami tak, jak mnie, ja przeczytałam naprawdę setki książek takich rozwojowych, motywacyjnych, fajnych i to nie wystarczyło, bo ja cały czas nie wiedziałam gdzie jest problem. Poszłam do terapeuty, dowiedziałam się gdzie jest problem, przepracowałam go i poszłam dalej. Tak że warto być szczerym przede wszystkim wobec siebie. Nawet nie musimy mówić, gdzieś tam przyznawać się w domu, jeżeli nie chcemy, ale przed sobą się przyznać i poszukać pomocy na zewnątrz.
Bardzo dziękuję Ci za tę rozmowę.
- Dziękuję bardzo.

Dziękuję Ci za wysłuchanie tego odcinka. Przypominam, że notatki do tego odcinka znajdziesz na moinob.com/podcast pod numerem szóstym. W linkach umieściłam również poprzedni odcinek podcastu, pierwszą część rozmowy z Justyną. Znajdziesz tam właściwie wszystko, o czym wspominałyśmy, więc jeśli nie zdążyłaś/nie zdążyłeś czegoś zapisać, zachęcam Cię do zerknięcia do notatek. Oba odcinki uzupełniłam również o transkrypcję. Jeżeli znasz kogoś, kogo mogłyby zainteresować treści omawiane w podcaście, ale forma mu odpowiada – polecam też czytanie transkrypcji. Sama uwielbiam słuchać, ale wiem, że są wśród Was osoby, którym nie sprawia to tyle radości – stąd też pojawia się transkrypcja. Swoją drogą to już ostatni odcinek podcastu w tym miesiącu i w tym roku. Do usłyszenia w Nowym Roku, a konkretnie już pierwszego dnia roku 2018. Pogadamy trochę o tym, czym zaskoczył nas kończący się właśnie rok.

Bądźmy w kontakcie!

Mam nadzieję, że odcinek umilił Ci czas – czy to przygotowań przedświątecznych, czy w czasie przerwy. Jestem ciekawa, w jakich okolicznościach słuchałaś/słuchałeś podcastu. Odcinek ten szczególnie poleca się i do gotowania, i spacerowania oraz innych grudniowych czynności.

 

Zawsze jestem szalenie podekscytowana, pisząc notatki do kolejnych odcinków podcastu. Oznacza to, że nowy odcinek tuż tuż. Tym razem zapraszam Was do wysłuchania rozmowy z Martą Pacholczyk. Marta jest z wykształcenia pedagogiem, a swoją pracę licencjacką poświęciła połączeniu pedagogiki i mody.

Z Martą spotkałyśmy się w Łodzi w jej pięknym mieszkaniu. Siedziałyśmy na kanapie i gadałyśmy tak, jak jakbyśmy znały się od dłuższego czasu, choć poznałyśmy się jakąś godzinę wcześniej. Nie jest to więc jakaś sztywna oficjalna rozmowa, a zwykła wymiana myśli dotycząca mody i zjawisk jej pokrewnych.

Posłuchaj:

[ODTWARZACZ PRZESTAŁ DZIAŁAĆ. PRACUJĘ NAD ROZWIĄZANIEM PROBLEMU, A PÓKI CO ZAPRASZAM DO POBIERANIA I SŁUCHANIA NA SPREAKERZE]

pobierz odcinek | iTunes | Spreaker| RSS

Z tego odcinka dowiesz się:

  • Czym dla gimnazjalistów jest moda?
  • Skąd czerpią oni wiedzę na temat mody?
  • Czy moda jest kulturą?
  • Jaką rolę w rozwoju mody pełni Internet?
  • Czy naśladownictwo jest wyłącznie zjawiskiem negatywnym?
  • Jak trendy wpływają na kształtowanie się szkolnej społecznosci?
  • W jaki sposób trendy zmieniają się wraz z wiekiem danej grupy?
  • Dlaczego dzieci są bardziej podatne na działanie mody?
  • Jak w wieku gimnazjalnym kształtuje się poczucie odrębności?
  • Czy wszystkie trendy mogą rozpowszechnić się wsród młodzieży w wieku gimnazjalnym?
  • Jak czerpać z otaczających nas trendów?
  • Dlaczego moda dotyczy również Ciebie?

Rzeczy, o których wspominamy w odcinku:

Transkrypcja podcastu:

To jest podcast Moda. Instrukcja Obsługi. Pierwszy podcast o modzie w Polsce, w którym opowiadam o modzie w ujęciu zjawiska, a nie sterty ubrań piętrzących się w szafie. Niewiedza kosztuje. Również w przypadku mody. Dlatego szukam jej instrukcji obsługi i chętnie Ci o tym opowiem.

Z podcastu dowiesz się:

  • jak działa moda,
  • co robić, by ubrania nie sprawiały Ci kłopotu,
  • dlaczego etyczna moda jest Ci potrzebna,
  • jak rozsądnie robić zakupy.

Jeżeli interesujesz się modą, chcesz zrozumieć modowe mechanizmy, denerwują cię treści, które serwują kolorowe magazyny i chcesz, żeby moda ułatwiała Ci życie – ten podcast jest dla właśnie Ciebie.

Cześć, witam Cię w czwartym odcinku podcastu Moda. Instrukcja Obsługi. Gościem odcinka jest Marta Pacholczyk z bloga Chytra Sztuka. Jeżeli nie znasz jeszcze Marty, link do jej bloga znajdziesz w notatkach do tego odcinka na stronie moinob.com/podcast. Spotkałyśmy się, żeby porozmawiać o pracy licencjackiej, którą Marta poświęciła roli mody w życiu gimnazjalistów. Z naszej rozmowy dowiesz się: skąd czerpią oni wiedzę na temat mody, czy moda jest kulturą, jaką rolę w rozwoju mody pełni Internet, czy naśladownictwo jest wyłącznie zjawiskiem negatywnym, jak trendy wpływają na kształtowanie się szkolnej społecznosci? w jaki sposób trendy zmieniają się wraz z wiekiem danej grupy, laczego dzieci są bardziej podatne na działanie mody, jak w wieku gimnazjalnym kształtuje się poczucie odrębności, czy wszystkie trendy mogą rozpowszechnić się wsród młodzieży w wieku gimnazjalnym, jak czerpać z otaczających nas trendów i dlaczego moda dotyczy również Ciebie.

Odcinek nagrywałyśmy w mieszkaniu Marty, siedząc na kanapie i popijając herbatę. Jest dosyć luźny, choć wypełniony informacjami. Mam nadzieję, że Ci się spodoba. Miłego słuchania!

Przedstaw się proszę naszym słuchaczom.

- Nazywam się Marta Pacholczyk, mieszkam w Łodzi. Aktualnie studiuję grafikę i techniki multimedialne na Politechnice Łódzkiej. W międzyczasie sporo podróżuję, uczę się języka włoskiego, no i tworzę sprytne rzeczy, właśnie umieszczam na swoim blogu.

O czym dokładnie można przeczytać na Twoim blogu?

- Na moim blogu znajdą się materiały dla nauczycieli, dla dzieciaków, ale nie tylko, bo jest sporo o samych Włoszech i mam nadzieję, że z czasem będzie jeszcze więcej. Jest mnóstwo grafik do pobrania i tak na dobrą sprawę można też znaleźć inspiracje na temat języka włoskiego dokąd zajrzeć żeby się troszkę go pouczyć. No i można pobrać też materiały w języku włoskim, chociażby planer.

Spotkałyśmy się żeby porozmawiać o Twoich studiach licencjackich. Skończyłaś pedagogikę ze specjalizacją edukacja przez sztukę.

- Zgadza się.

Czym zajmowałaś się w trakcie studiów?

- W zasadzie nawet nie w trakcie samych trzech, a pięciu lat, ponieważ ja na Wydziale Nauk o Wychowaniu kończyłam i licencjat, i magisterkę. I w zasadzie robiłam wtedy sporo, bo pracowałam, jako animator, dokształcałam się, jako terapeuta, pracowałam przy wielu imprezach artystycznych, jako wolontariusz, pracowałam jako nauczyciel na świetlicy. O kurczę, można by tego wymienić całkiem sporo. A w międzyczasie jeszcze z ekipą studencką wzięliśmy udział w takim międzynarodowym projekcie dotyczącym twórczego rozwiązywania problemów, który nazywał się "Odyseja umysłu".

Czym zajmowałaś się w ramach tego projektu?

- To jest bardzo ciężki i rozwlekły temat, natomiast chodzi tam po prostu o to, że są problemy spontaniczne i długoterminowe. I w zasadzie w ramach obu tych problemów uczysz się, jak w krótkim czasie generować logiczne, ciekawe rozwiązania na różne tematy. To będą tematy związane z konstruowaniem, z teatrem, z budowaniem maszyn, mostów, on cała masa takich rzeczy.

W pracy licencjackiej zajęłaś się temat mody.

- Tak.

Jak wpadłaś na pomysł żeby połączyć pedagogikę z modą?

- Jako, że studiowałam właśnie na edukacji artystycznej interesowała mnie relacja moda, kultura globalna i mass media, a z racji kierunku właśnie interesowało mnie wszystko, co jest związane na tym polu z psychologią, socjologią i pedagogiką. I modą interesowałam się nie na zasadzie ciucha, a na zasadzie zjawiska społecznego, czyli zjawiska, które tak na dobrą sprawę dotyczy nas wszystkich, czy będzie to dotyczyło… [śmiech] czy będzie to dotyczyło naszego życia, czy jakiejś naszej działalności. I stopniowo odkrywałam, że choć moda ma tą siłę kulturotwórczą nie należy jej mylić z kulturą ani ze stylem. Bo kultura i styl mają w sobie taki element trwania, natomiast moda jest i zanika. No i moda też tak jakby potrzebuje sceny, na której może się zaprezentować i właśnie tą sceną jest ta wspomniana kultura globalna, natomiast nośnikami mody będą wspomniane mass media. Przy tym wszystkim pomyślałam, że fajnie by było sprawdzić, jak odnajduje się młodzież we współczesnych kanonach mody i wyglądu prezentowanych przez mass media. No i tak naprawdę jak się odnajduje w świecie, gdzie wygląd i moda są postawione, jako, no istotne kryterium.

Ktoś wcześniej zajmował się tym tematem u ciebie na roku?

- No właśnie nie bardzo. I z jednej strony było to ciekawe, dlatego że, no wiadomo, promotorka się ucieszyła, bo nie był to jakiś odgrzewany kotlet, że tak powiem, jeżeli chodzi o temat pracy licencjackiej, ale z drugiej strony dla mnie była to męczarnia, no bo, rozumiesz… Kurczę, praca licencjacka nie jest jakąś super ważną pracą, ona też nie jest jakąś super dużą pracą dyplomową, a jednak temat był dosyć obszerny i dosyć trudny, więc chyba ambicją strzeliłam sobie wtedy w kolano, tak myślę. [śmiech]

A spotkałaś się z jakimś problemem z racji tego, że zajmujesz się tak pozornie błahym tematem, jakim jest moda?

- Wydaje mi się, że nie z racji samego tematu mody, bardziej z powodu kontekstu, jaki sobie wybrałam, czyli właśnie połączenie tych aspektów pedagogicznych z modą. No bo nie ma jakichś szczególnych badań w tym kierunku i, no tak jak mówię, za mała jest praca licencjacka na taki obszerny temat. I no na tym polu po prostu miałam problemy. Ze znalezieniem odpowiedniej literatury, z analizą konkretnych tekstów, z wyciągnięciem wniosków, no bo też w pracy licencjackiej nie ma tak jakby miejsca na twoją interpretację literatury, tylko literaturą popierasz już jakieś konkretne tezy.

Opowiedzmy słuchaczom o tym, jaki był temat pracy.

- Tematem pracy była kreacja i naśladownictwo. I właśnie sprawdzałam to na młodzieży gimnazjalnej, chociaż dzisiaj wiemy jak to jest z młodzieżą gimnazjalną, i z gimnazjami, więc po prostu trzymałabym się wieku ankietowanych, czyli to było 13-15 lat.

To tak, jak umówiłyśmy się wcześniej, postanowiłyśmy, że żeby wszystko miało ręce i nogi opowiemy słuchaczom o tym, jakie pytania postawiłaś sobie w ramach badań. I pierwsze pytanie - wszystko mamy wypisane - Jak uczniowie szkoły gimnazjalnej rozumieją zjawisko mody?

- Z pracy licencjackiej wynikało, że uczniowie najczęściej kojarzyli modę ze stylem, następnie ze stylem życia, a dopiero potem tak jakby z ubiorem. I też dużą popularnością cieszyły się skojarzenia mody z poczuciem indywidualności i oryginalności. Sklepy, ubrania i pokazy mody w sumie też jakby występowały w ich odpowiedziach. Najmniej kojarzyli modę z wzorami, festiwalami, ozdobami i wnętrzem. I w zasadzie to, jak na młodzież gimnazjalną to były całkiem okej odpowiedzi. [śmiech]

Skąd uczniowie według Twoich badań czerpią informację na temat kanonów mody oraz wyglądu zewnętrznego?

- Tamten czas, czyli to było 4 lata temu, zaskakujące dla mnie było to, że najmniej czerpali wiedzę ze stron internetowych. Myślę, że dzisiaj by to już raczej nie przeszło, nawet patrząc na Twojego bloga, czyli wiadomo, że to gdzieś ma już znaczenie i widać, jak mass media szybko się rozwijają. Ale w tamtym momencie najwięcej wiedzy czerpali po prostu z samych zakupów, czyli idąc do sklepu, sprawdzając co jest modne i z gazet. Takie rankingi, co jest w danym sezonie modne były dla nich najważniejsze.

Nie dziwi mnie to prawdę mówiąc ani trochę.

- Naprawdę? [śmiech]

Naprawdę.

- Ja wtedy się zaskoczyłam dlatego, że wydawało mi się, że współcześnie videoobrazy mają ogromne znaczenie. I wtedy też już myślałam, że jednak blogi i strony internetowe będą miały dla nich duże znaczenie, więc naprawdę się zaskoczyłam, że jednak gdzieś tam tą wiedzę czerpią z gazet. Chociaż, tak jak mówię, dzisiaj wydaje mi się, że już większość nastolatków czerpie tą wiedzę z blogów, no ale to są tylko takie obserwacje.

Ja mam właśnie takie wrażenie, bo kiedyś też tak myślałam, że to jednak ten internet i tak dalej, ale z drugiej strony internet raczej odpowiada na pytania tych, którzy są tym zainteresowani, a przeglądanie tych gazet, gazetek to w pewnym sensie należy właśnie już do tego lifestyle'u. Tak, jak zakupy, no przecież wszystkie dziewczyny kochają zakupy, dlatego te gazetki. A jednak internet to trzeba się bardziej zainteresować i wpisać, dlatego właśnie nie jestem zdziwiona. Ale odeszłyśmy trochę od tematu.

- Odrobinę.

Trzecie pytanie, którym zajmowałaś się w czasie pisania pracy: Jak uczniowie postrzegają pojęcia "kreowanie" i "naśladownictwo"?

- Tutaj też przyznam, że byłam zaskoczona ich odpowiedziami, ale na zasadzie, że byli bardzo świadomi swoich odpowiedzi. No bo, jeżeli chodzi o kreowanie to okazało się, że jest dla nich bardzo ważne, ale zdawali sobie też sprawę z tego, że jest niełatwe. Dlatego, że uznawali, że osoba, która coś kreuje musi mieć nieszablonowe pomysły i musi być dosyć elastyczna, a uważają, że tego im na co dzień dosyć brakuje. Natomiast co do naśladowania to tutaj też byłam bardzo zaskoczona, ponieważ uznali to nie tylko za zjawisko negatywne, ale i pozytywne. Jeżeli chodzi o to, dlaczego uważają naśladowanie za zjawisko negatywne brało się to głównie stąd, że uważali, że jeżeli ktoś ślepo naśladuje trendy, one są niedostosowane do sylwetki, miejsca, okazji, no to rzeczywiście wtedy to naśladowanie jest po prostu takim głupim małpiarstwem. A jeżeli chodzi o to pozytywne znaczenie naśladowania, no to właśnie umiejętność dostosowania tego, co jest modne do tego, jak się wygląda, gdzie się wybierasz, na jaką okazję, w jakiej znajdujesz się sytuacji, czyli tak na dobrą sprawę wszystko zależy od kontekstu, do jakiego dopierasz te ciuchy.

Czym według uczniów była postawa krytycznego nastawienia wobec mediów?

- Oni nie określili tego, czym to dla nich jest, tylko bardziej byli w ogóle zaskoczeni, że o to pytam, bo oni nie sądzili… Ja ich o to pytałam w kontekście szkoły, czy szkoła kształtuje, czy ich przygotowuje w jakiś sposób do odbierania treści medialnych i oni byli właśnie zaskoczeni, że ja o to pytam, bo nie sądzili, że szkoła może albo, że powinna w ogóle przygotowywać do takiej myślącej postawy wobec treści medialnych. Natomiast zauważyłam, że wykazywali się taką dużą świadomością tego, co jest pokazywane czy w telewizji, czy co znajdą w internecie. Zdawali sobie sprawę z tego, że obrazem się manipuluje, zdawali sobie sprawę z tego, że reklama to jest reklama, no niekoniecznie przedstawia prawdę. Oni sobie zdawali z tego sprawę i byłam też zaskoczona, że dzieciaki w wieku 13-15 lat tak świadomie mogą odbierać treści medialne, czasami się wydawało nawet, że odbierają je lepiej i bardziej prawidłowo niż niejeden dorosły człowiek.

Idąc tym torem pytałaś też uczniów o tym, jakie cechy świadczą o twórczej postawie nauczyciela.

- Tak, pytałam o to. I z badan wynikało, że twórczemu nauczycielowi przypisywali cechy innowacyjności, rozwijania także siebie, własnych zainteresowań. Bo co za tym idzie uważali, że jeżeli nauczyciel sam w siebie inwestuje to inwestuje też w nich. Bo dzięki temu nauczyciel łamie stereotypy i patrzy nieszablonowo na uczniów. Też jest bliżej ich problemów i tak naprawdę bliżej ich tematów, takich tematów, które młodzież chciałaby poruszać. Tak widzą właśnie twórczego nauczyciela.

Rozmawiałyśmy teraz o badaniach, które przeprowadzałaś, ale nie mogę też nie zapytać, w jaki sposób je przeprowadzałaś?

- Przede wszystkim była to technika badawcza, którą jest ankieta i narzędzie, jakim jest kwestionariusz. Ankieta zawierała 16 pytań i była skierowana do uczniów w wieku 13-15 lat, losowo wybranych z konkretnego łódzkiego gimnazjum.

Jakie pytania zadawałaś ankietowanym uczniom?

- No między innym: Z czym kojarzy im się pojęcie mocy? Co znaczy być modną osobą? Czy są na bieżąco z trendami mody? Skąd czerpią informacje? Z czym kojarzy im się właśnie naśladownictwo, a z czym kreowanie? Jak według nich mass media kreują kanony mody i mody na wygląd? Pytałam też o to, w jaki sposób szkoła uczy takiej postawy, jeżeli uczy? Jak widzą twórczego nauczyciela, jak również gdzie i jak często robią zakupy?

Byłaś zaskoczona, kiedy przeczytałaś wyniki badań?

- Tak. Jak wielokrotnie powtarzałam byłam zaskoczona wynikami badań, dlatego że właśnie uczniowie zaskoczyli mnie swoją świadomością w tych tematach. Nie… Jakby nie byłam przygotowana na to, że dzieciaki na tyle rozumnie poruszają się pomiędzy dosyć trudnymi tematami, w których tak na dobrą sprawę czasami i dorośli się gubią. Czasami nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że… tak mi się przynajmniej wydaje, jak obcuję przecież w różnych środowiskach wydaje mi się, że nie zdajemy sobie właśnie sprawy z tego, jaka jest manipulacja obrazem, manipulacja słowem, jak wyrywa się różne rzeczy z kontekstu. Dzieciaki w tym wieku 13-15 lat bardzo mnie zaskoczyły tym, że one o tym wiedzą i takich właśnie odpowiedzi udzielały, nawet same podawały takie przykłady.

Mogłabyś przywołać jakiś przykład dotyczący manipulacji związanej z trendami?

- Ja bym tutaj poruszała się w kontekście obrazu. No na przykład jak jest retusz zdjęć, prawda, wymazuje się czasami nawet najbardziej naturalne zagięcia na ciele modela czy modelki. Wiadomo, że potem my, jako odbiorcy patrzymy na takie zdjęcie i nam się zwyczajnie wydaje, że do takiego ideału powinniśmy dążyć. Bo zakładamy w jakiś sposób, że to jest ideał, skoro gdzieś tam te kanony się powielają. I chcemy dążyć do takiego ideału, a przecież tak na dobrą sprawę ci ludzie posiadają te wszystkie blizny, te właśnie zagięcia, które są normalne. I właśnie w ten sposób jakby szerzy się, no nieprawdziwe zupełnie obrazy, a wiadomo, że my, jako odbiorcy chcemy dążyć do takiego wyglądu.

Udało ci się stwierdzić skąd gimnazjaliści, których badałaś czerpali tę świadomość i informację na temat tego, że to nie wygląda tak, jak przedstawiane jest w mediach?

- Myślę, że w dużej mierze jest to internet, bo można zobaczyć wiele tutoriali, które jakby odkrywają retuszowane zdjęcia, czyli od już wyretuszowanego zdjęcia nagle przechodzimy do zdjęcia, z którego tak naprawdę wszystko się wzięło, tak. Czyli w ten sposób właśnie młodzież pokazywała, że za pomocą takich tutoriali oni próbowali mi przekazać, że stąd czerpią tą wiedzę. Trudno jest powiedzieć mi skąd jeszcze ewentualnie, bo na pewno nie wykazywali w badaniach żeby taką wiedzę czerpali ze szkoły, zupełnie szkoła jakby nie przygotowuje… znaczy na tamten czas zupełnie nie przygotowuje do odbioru takich treści, nie mówi się raczej o tym, przynajmniej tak twierdzili uczniowie, więc odkrywali to wszystko na własną rękę. Chociaż twierdzili też, że pomocni są w tym rodzice. Czyli, wiesz, kiedy jest okres dojrzewania i dziewczynki zaczynają przejmować się swoim wyglądem to duża pomoc tak jakby była tutaj ze strony rodziców, którzy uświadamiali, że, no te kanony wcale tak nie wyglądają i, że te ideały nie zawsze są osiągalne, i nie zawsze są przede wszystkim prawdziwe. Czyli tak na dobrą sprawę nie można powiedzieć, że internet szerzy tylko niewłaściwe treści, tylko rzeczywiście można znaleźć coś jak najbardziej pozytywnego.

A wiesz może, czy coś w kontekście szkoły się zmieniło? Bo pracę pisałaś 4 lata temu, tak?

- Tak, 4 lata temu. Tak, tak. Nie wiem do końca, dlatego że jak ostatnimi czasy pracowałam w szkole pracowałam z dziećmi w wieku 8-12 lat, więc nie miałam za dużej styczności z stricte młodzieżą. Teraz zupełnie nie siedzę w tym temacie, nie pracuję z dzieciakami od roku, więc to w sumie bym chyba trochę pokłamała, a nie chciałabym żeby tak to wyglądało.

Powiedziałaś teraz, że pracowałaś z dziećmi w wieku 8-12 lat, czy wśród tej grupy wiekowej zauważałaś jakieś trendy i jak one funkcjonowały, znaczy z tego, co ja się mogę domyśleć, chodzi bardziej nie tyle o ubrania, bo raczej ubrania nie są ciekawe, jeżeli ma się 8 czy 12 lat, ale być może jakieś zabawki, które również działały jak trendy?

- Owszem, jak najbardziej. I to jest w ogóle dosyć ciekawe pytanie, bo rzeczywiście ta moda wśród młodszych dzieci bazuje na tym, że, no interesują się tymi samymi popularnymi zabawkami albo chcą mieć piórniki, koszulki… nie mówię o koszulce o danym fasonie, tylko piórniki, koszulki z nadrukami swoich ulubieńców, idoli. Więc tutaj w tym wieku idzie to w tym kierunku, że po prostu chcą mieć jakby wizerunki swoich idoli na wszystkim co się da: plecaczki, piórniczki, czy bluzki, spódniczki. Jak najbardziej idzie to w tym kierunku.

A jak odniosłabyś to do poczucia przynależności, o którym też wspominałaś w swojej pracy?

- Jeżeli chodzi o poczucie przynależności u dzieci… znaczy u dzieci, u młodzieży 13-15 lat to jest ona bardzo ważna, dlatego że tak na dobrą sprawę… przynależność do grupy, bo o tym mówimy. Tak naprawdę dzisiaj społeczeństwo wywiera duży nacisk, na młodzież. Z jednej strony jest tak, że ten nacisk jest od strony grupy, z której dany dzieciak się wywodzi, a z drugiej strony jest ten nacisk od grupy, do której on chciałby przynależeć, ale jeszcze nie przynależy. I on tak jakby tą drugą grupę, do której chciałby przynależeć bierze za punkt odniesienia. I wiesz, no jeżeli mówimy tutaj o modzie na wygląd to on będzie czasami dążył do, no nierealnych, czasami dla niego nieosiągalnych rzeczy, jakie mają właśnie… będą miały miejsce w tej grupie, do której chciałby przynależeć. Ta rola tej przynależności jest ogromna, zwłaszcza, że tak na dobrą sprawę wygląd i te wszystkie ubrania mają dla tych dzieciaków znaczenie takiej drugiej skóry. I oni by chcieli żeby ta druga skóra była unikatowa i w jakiś sposób ich odzwierciedlała. Bo w tym okresie dojrzewania mają… tak jakby młodzież szuka swojej przynależności i właśnie swojej tożsamości. I odniesienie do tej grupy, do jakiej chcieliby należeć w kontekście ubrań i mody jest dla nich bardzo znaczące.

Powiedziałaś, że wśród tej grupy wiekowej 8-12 takim narzędziem, które buduje to poczucie przynależności są właśnie piórniki, jakieś koszulki, tego typu rzeczy. A wśród grupy, którą ty badałaś to już raczej nie będą, nie wiem, piórniki z jakimś konikiem, to już raczej przestało być interesujące.

- Przestało być interesujące. Jeżeli będą chcieli się wzorować na jakimś swoim idolu, bo zakładam, że gdzieś to tam nadal rzeczywiście tak wygląda. Też nie będzie to nadruk na koszulce, natomiast będą w swoim wyglądzie starali się odzwierciedlać strój danego artysty, czy tam idola, czyli będą szli bardziej w jego styl, bardziej w jakieś fasony, które on nosi, może we fryzury, może w makijaż. To już będzie bardziej szło w tym kierunku. W ten sposób będą odzwierciedlali to, co lubią i jakieś wzorce, które im się podobają.

Czytając Twoją pracę, bardzo zainteresowało mnie to, że z jednej strony właśnie… no zresztą tak, jak rozmawiamy o teorii mody, z jednej strony jest właśnie ta przynależność, naśladownictwo i zjawiska z tym związane, z drugiej strony jest to poczucie odrębności i wszystkie te procesy, które prowadzą do tego żeby to poczucie odrębności osiągnąć. Nie masz takiego wrażenia, że szczególnie właśnie w tym wieku gimnazjalnym panuje jakieś takie złudne przekonanie, że to poczucie niezależności, odrębności jest możliwe, mimo że paradoksalnie wszyscy robią właśnie to samo i później wyglądają tak samo, ale jednak czują się tacy bardzo inni?

- Że z jednej strony próbują zachować jakby indywidualność, a z drugiej strony występuje to naśladownictwo, o tym mówimy.

Tak, tak. A za szczególnie interesujące uważam to, że w tym wieku, no nie wiem jak ty masz, ale nie mam za dużo lat, mam raptem 21 lat, ale wydaje mi się, że już doszłam do takiego momentu, w którym porzuciłam jakieś idealistyczne poglądy typu, że nie odwiedzę już wszystkich krajów, nie nauczę się wszystkich języków, nie przeczytam wszystkich książek i nie jestem jakaś super ekstra wyjątkowa, bo jest bardzo dużo ludzi, którzy są do mnie podobni. I jak bardzo bym się nie nagimnastykowała to ja nie będę jakaś niesamowicie wyjątkowa, wyodrębniona, bo tak się nie da, bo my w gruncie rzeczy jesteśmy do siebie bardzo podobni. A, no jak ma się te 13 czy 15 lat to… przynajmniej ja tak bardzo miałam, to jednak łudzi się jeszcze, że to wszystko zależy od tego, co mamy w środku i że jednak nam się uda. Wszyscy będą tacy sami, ale my będziemy ci wyjątkowi.

- No tak, jest coś takiego i to właśnie wynika z tego okresu dojrzewania. To jest taki moment, kiedy rzeczywiście człowiek poszukuje tego, jaki jest, tej swojej tożsamości. I jeżeli powiązać to rzeczywiście z modą i z wyglądem, no to właśnie tutaj jest taki dualizm, bo wiadomo właśnie z jednej strony jest ta indywidualność, z drugiej strony jest to naśladownictwo. U młodzieży to wygląda tak, że z jednej strony pragną się wyróżniać, a z drugiej strony lubią trzymać się powszechnie akceptowanych, powszechnie… takich powszechnych modnych kanonów. No i jest to zupełnie naturalne, bo to tak naprawdę w zależności od sytuacji strój albo odkrywa, albo maskuje, albo nadaje tą indywidualność, albo dzięki temu staje się ten dzieciak przynależny do jakiejś grupy właśnie za pomocą tego, że wykorzystuje jej kod, bo w ten sposób działa ubiór, tak. I no rzeczywiście w okresie dorastania tak to wygląda, że wydaje nam się, że jesteśmy super wyjątkowi. I myślę, że to każdy generalnie, niezależnie od wieku jest super wyjątkowy, tylko gdzieś tam, masz rację, potem to się wycisza i ten strój, szaleństwo z tym strojem też już polega na czymś innym wraz z wiekiem, wraz z dorastaniem. Potem po prostu staje się to w naszym przypadku jakimś stylem, natomiast w przypadku dzieciaków chodzi o to żeby się wyróżniać, nawet, jeżeli to będzie powszechne. No bo umówmy się, moda generalnie działa w ten sposób, że jak zaczyna coś być modne to każdy chce się wyróżniać za pomocą tego, co jest modne. I dopiero w momencie, kiedy wszyscy to mają ta moda zanika. I dlatego przez pewien czas młodzieży się może wydawać, że mając to, co mają wszyscy są modni i nie zdają sobie sprawę, że tak naprawdę to już jest naśladownictwo. Tylko, tak jak wcześniej rozmawiałyśmy, oni też inaczej to naśladownictwo pojmują i oni to właśnie określali, jako to naśladownictwo negatywne i pozytywne. Troszeczkę inaczej to widzą niż my to widzimy już w tym wieku.

W tym wieku. [śmiech]

- No. [śmiech] W naszym wieku. Nie, ty jesteś ode mnie młodsza, więc tutaj jeszcze rozmawiamy w ogóle o innych przedziałach wiekowych.

Ile masz lat, przepraszam?

- 26.

No to nie aż tak bardzo. Scharakteryzowałyśmy teraz grupę wiekową 12-15, tą, którą badałaś, ale właściwie nie zapytałam, dlaczego zdecydowałaś się badać akurat tę grupę? Dlaczego akurat gimnazjaliści?

- No bo właśnie chciałam sprawdzić, jak oni odnajdują się z racji tego, że dla nich to jest… 13-15 - dla nich to jest trudny okres.

Wrócę, 12-15, przepraszam.

- Tak, ale… Okej. A ja 13-15 badałam, młodzież w tym wieku. Właśnie chciałam sprawdzić, jak oni odnajdują się wydaje mi się w tak dosyć pogubionym i zróżnicowanym świecie? Jak oni odnajdują się w tych wszystkich przekazach medialnych? Chciałam sprawdzić, jak oni to wszystko odczytują. No i stąd tak naprawdę wybrałam tą grupę wiekową, dlatego że, no dla mnie wszystko już jest jasne, natomiast pamiętam jak byłam w ich wieku i sama się gubiłam w tym wszystkim, a wtedy wydawałoby się, że wszystko było jeszcze… było łatwiejsze, nie było… rozumiesz, internet nie był tak bardzo rozwinię jak jest teraz, dajmy na to. I tak samo te przekazy medialne wyglądały trochę inaczej. Wydaje mi się, że teraz wszystko jest trochę bardziej surowe, trochę bardziej bezwzględne. I właśnie zależało mi żeby sprawdzić, jak oni się w tym wszystkim odnajdują.

A czy nie jest tak, że dzieci po prostu są bezwzględne?

- Kurczę, to troszeczkę odchodzimy od tematu, dlatego że nie wiem…

Oczywiście w kontekście tego naśladownictwa…

- Jasne.

… i tego, że ktoś nie ma tego, co mamy my, więc, no nie gadamy z nim, bo nie jest taki fajny jak my.

- Jasne. Ja myślę, że niestety… jak przynajmniej ja sobie przypominam jak byłam w tym wieku wydaje mi się, że jesteśmy bezwzględni wobec innych, że zupełnie wtedy inaczej pojmujemy… Rozumiesz, no dla nas wtedy to było takim wyznacznikiem właśnie to czy coś mamy, czego nie mamy, jak wyglądamy, jak się ubieramy. I w tym kontekście rzeczywiście dzieciaki są bezwzględne. Potrafią być bardzo uszczypliwe i właśnie to prowadzi do… takie, no… To prowadzi do wielu problemów, tak. No to jest bardzo rozwinięty i szeroki tematy.

Swoją drogą tak trochę odchodząc od tematu, ale ostatnio dużo o tym myślę, że wiesz, cały ten minimalizm i to wszystko, to żeby nie posiadać ostatnio stało się… nie da się ukryć - stało się modne. Zastanawiam się czy ta moda też jakkolwiek weszła do szkół. Wiesz może?

- Wiesz co, powiem Ci, że nie wiem jak jest w szkołach [śmiech] natomiast… Kurczę, chociaż teraz jak pomyślę to nie jestem przekonana czy ten minimalizm wśród młodzieży jest jakoś szczególnie adorowany. No powiem Ci, że przynajmniej nawet jak po takich obserwacjach jak widzisz dzieciaki gdziekolwiek, czy, nie wiem, czy będzie to na ulicy, czy w galerii, czy, nie wiem, w kinie to nie jestem przekonana czy oni rozumieją minimalizm i czy to w ich przypadku ma jakieś znaczenie. Myślę, że do minimalizmu trzeba dorosnąć. Nawet czy on jest modny, czy nie do tego trzeba dorosnąć. I wydaje mi się, że to bardziej interesuje właśnie nas - już tych 20 paro latków czy 30 paro latków niż tam kilkunastolatków.

Jestem ciekawa, czy to, że robiłaś tego typu badania jakoś wpłynęło na Twoją samoświadomość dotyczącą tego, co na siebie zakładasz, w co się ubierasz, jak robisz zakupy?

- Myślę, że może nie w tym kontekście, tylko bardziej w kontekście tego, jak odbieram to zjawisko i przede wszystkim, też nie byłam wcześniej tego świadoma, że rzeczywiście chcąc czy nie chcąc zdałam sobie sprawę z tego, że to naśladownictwo jest i że ja też naśladuję, że będę naśladowała bliską mi osobę, bo w jakiś sposób wydaje mi się, że jest dla mnie wzorem, czy będę naśladowała jednak kogoś z telewizji, bo uważam, że kurczę, ma podobną sylwetkę do mojej i dobrze ona w tym wygląda, więc myślę, że ja też będę dobrze wyglądała. Siłą rzeczy się czymś inspiruje, więc również naśladuję. I bardziej zdałam sobie właśnie sprawę z tego, że jest to zjawisko, które nas wszystkich dotyczy. Natomiast, jeżeli chodzi o samo robienie zakupów to wydaje mi się, że z kolei ja się stałam minimalistką. I kiedyś, właśnie jak byłam młodsza, kupowałam ciuchów na potęgę, czy zdawałam sobie sprawy z tego, czy ten ciuch do mnie pasuje, czy nie kupowałam go i dopiero w domu tak na dobrą sprawę odkładałam go na kupkę rzeczy nienoszonych, no bo już wiedziałam, że się dla mnie nie nadaje. Jeżeli chodzi o te badania i właśnie to, jak na mnie wpłynęły to myślę, że właśnie będzie to większa taka świadomość tego samego zjawiska aniżeli ciuchów, które kupuję.

Swoją drogą to jest mega ciekawe co powiedziałaś o minimalizmie. I tak właśnie w kontekście tego, o czym mówiłaś i co napisałaś w swojej pracy zastanawiam się, czy jeszcze jest trendem, modą, czy już stał się elementem kultury, to pewnie będzie widoczne dopiero za parę lat, ale widząc na przykład po sobie, że ja też zdecydowanie mniej kupuję od 2012 nie kupuję w sieciówkach wcale.

- Podziwiam. [śmiech]

To nie jest wbrew pozorom takie trudne. Ale wydaje mi się, że to też jest w jakimś sensie kwestia naśladownictwa, o którym teraz rozmawiamy. W jakiś tam sposób wpadłam na ten pomysł żeby to robić, ale zauważyłam, że ludzie wokół to robią, i że to teraz zaczęło się robić takie fajne, więc ja też to robię. I to myślę, że też pokazuje w jakiś sposób, że, no właśnie to, o czym rozmawiałyśmy jak te trendy się zmieniają, czyli najpierw jest jakiś piórnik, czy później jest to upodabnianie się do kogoś, kto reprezentuje wartości dla nas ważne, czyli na przykład to, jak w Twoim czy moim przypadku ten minimalizm to… no tak, to też pokazuje właśnie to, jak te trendy się zmieniają, i że trendy to niekoniecznie jest to wszystko, co wisi na wieszakach z Zarze.

- Zresztą, jeżeli chodzi o sam minimalizm to ja Ci powiem szczerze, że może rzeczywiście jakoś niespecjalnie interesuję się tym, co jest modne, co nie zmienia faktu, że gdzieś tam w tym tkwię, tak. Natomiast to, że na przykład przestałam kupować na potęgę ciuchy i w swojej szafie rzeczywiście wprowadziłam jakieś tam zaczątki minimalizmu to było znacznie wcześniej. I właśnie czy coś jest modą tak na dobrą sprawę będzie najlepiej sprawdzić na swoim życiu. Jeżeli interesujesz się tylko tym przez chwilę, czyli tylko przez chwilę, na chwilę wprowadziłam ten minimalizm i za, nie wiem, kilka miesięcy mi przejdzie i znowu zacznę kupować na potęgę wszystko, co mi wpadnie w ręce, no to wtedy właśnie będzie znaczyło, że ten trend, jaki panował rzeczywiście był modą, tak, bo to potrwało w moim życiu tylko przez chwilę. Ale, jeżeli nawet, jeżeli to było modne, ale to zostało ze mną to już można powiedzieć, że w moim życiu zakrawa to już o jakiś styl, dlatego że właśnie styl ma ten element trwania, to co mówiłam na początku. Więc w tym przypadku będzie można powiedzieć, że w moim życiu to nie jest tylko moda, tylko dla mnie to już jest styl życia. I właśnie tym się będzie różniło to, co jest modne od tego, co według mnie jest stylem. Taka będzie właśnie różnica pomiędzy tymi dwiema rzeczami. Więc w tym przypadku może być tak, że rzeczywiście minimalizm, nie wiem, w Polsce jest modą i teraz wszyscy do tego dążą, kupują 10 000 książek na temat tego, jak być minimalistyczny tak ja…

Paradoksalnie.

- Dokładnie. Tak samo jak wcześniej, nie wiem, była moda na to, jak urządzać się w skandynawskim stylu i w ogóle żyć…

Okej.

- Dokładnie. Żyć, że tak powiem, po skandynawsku. No ale umówmy się, no jeżeli ci się tak na dobrą sprawę nie będzie to podobało…

Jak widać tobie nie wyszło. [śmiech]

- [śmiech] Nie wyszło. Bo mnie to wcale jakoś za specjalnie, no nie interesowało. I rzeczywiście u mnie by w ogóle to nie przeszło. Tak, jestem typową Polką, jak widać, dużo wszystkiego wszędzie. Natomiast, no to właśnie, wiesz, no to jest kwestia tego, czy to z tobą zostanie, czy nie. Modne sobie może być, ale jeżeli z tobą to zostanie, to znaczy, że dla ciebie to było ważne. Więc moda gdzieś tam ma swoje znaczenie.

To też jest bardzo ciekawe w kontekście Twoich badań i tego, o czym mówiłaś, że naśladownictwo z jednej strony ma właśnie to negatywne znaczenie, o którym rozmawiałyśmy, że jest to takie tępe naśladowanie i przenoszenie tego, co widzę u kogoś do…

- Tak.

… swoich warunków, mimo że nie jest to dopasowane, a z drugiej strony właśnie to podpatrywanie i wnoszenie wartości w swoje życie, które zostaje z nami.

- Bo to fajnie też można podzielić na kulturę namysłu i kulturę nałogu. I właśnie ta kultura namysłu to jest takie świadome korzystanie z tego, co posiadamy, co jest dostępne, nawet, jeżeli tak jak… Fajnie opisała to ta młodzież, właśnie naśladowanie jak najbardziej może być pozytywnym zjawiskiem. Z kolei kultura nałogu to jest to takie bezmyślne korzystanie z tego, co jest dostępne, bez zastanowienia, po prostu jest, biorę, zakładam to na siebie, kupuję, nieważne czy mi pasuje, czy nie. Czyli to jest właśnie takie kształtowanie, no przykro mi to stwierdzić, bezmyślnych mas i niszczenie takiej kreatywności, bo nawet w naśladowaniu pojawia się element kreatywności. Więc tak fajnie można to podzielić na tą kulturę namysłu i kulturę nałogu.

Bardzo fajnie to sformułowałaś. Chciałam jeszcze zapytać, kiedy wcześniej rozmawiałyśmy powiedziałaś, że z racji tego, że pracę pisałaś 4 lata temu, że teraz napisałabyś ją trochę inaczej. I jestem ciekawa co zmieniłabyś teraz w swojej pracy?

- Myślę, że może nie w samej pracy licencjackiej, natomiast myślę, że gdybym kiedyś miała okazję wrócić do tego tematu, bo w ogóle jak widzisz ja jestem strasznie zamotaną osobą i myślałam nad tym kilkukrotnie, i wydaje mi się, że gdybym miała kiedyś okazję wrócić do swojego tematu to po prostu zadałabym sobie przede wszystkim inne pytania, ale jakie to może nie do końca chciałabym zdradzać żeby…

Jasne.

- … nie spalić swojego pomysłu od razu. Nie jestem przekonana czy tytuł ubrałabym jako "Pomiędzy kreatywnością a naśladownictwem". Bo już właśnie wnioski mam takie, że… Po tamtej pracy wnioski mam takie, że siłą rzeczy każdy stoi pomiędzy kreowaniem i naśladownictwem, więc chyba troszeczkę inaczej bym sformułowała ten temat, ale bardzo chętnie zajęłabym się modą i tymi socjologicznymi i pedagogicznymi aspektami, bo to jest naprawdę… to mnie bardzo ciekawi.

W kontekście tego, o czym rozmawiałyśmy wcześniej żeby tak już odpowiedzieć na wszelkiego rodzaju pytania i wszelkiego rodzaju uwagi osób, które mówią, że ich moda absolutnie nie dotyczy powiedz proszę to, co powiedziałaś wcześniej, bo było to tak świetnie sformułowane.

- O stylu i kulturze, i modzie te…

Tak.

- … różnice pomiędzy tym a tym? To nie jest wymyślone przeze mnie …

Przeze mnie też nie.

- Dokładnie. To jest poparte naukowo – myśl z literatury, z której korzystałam do licencjatu. Chodzi po prostu o to, że moda ma siłę kulturotwórczą, natomiast moda nie jest ani kulturą, ani nie jest stylem. Dlatego, że kultura i styl mają taki element trwania, natomiast moda się pojawia i ginie. I tylko tak naprawdę czas decyduje o tym, czy moda stanie się stylem, czy też nie. Bo jeżeli moda przetrwa, czyli zachowa się gdzieś tam w historii będzie oznaczało, że to jest styl. Moda sama w sobie jest i zanika, i tak się po prostu dzieje czy tego chcemy, czy nie. I każdy temu podlega, ponieważ jest to po prostu zjawisko społeczne, między innymi. I moda też jest swego rodzaju mechanizmem. I moda… Jeżeli mówić o modzie, jako mechanizmie, no to moda jest mechanizmem budowania więzi, budowania społeczeństwa, reguluje społeczeństwo. Więc [śmiech] czy tego chcemy, czy nie, czy nam się to podoba, czy nie to tak po prostu jest.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

- I ja dziękuję.

Dziękuję Ci za wysłuchanie tego odcinka. Skoro udało Ci się dojść do tego momentu, znaczy, że problemy techniczne nie były Ci straszne. Wydarzyło się coś dla mnie niezrozumiałego i odtwarzać umieszczony na mojej  stronie przestał działać. W międzyczasie pliki podcastu zostały przeniesione na Spreakera, ale tamtejszy domyśly odtwarzacz również ani myśli współpracować z blogiem. Pracuję już nad rozwiązaniem i mam nadzieję, że kolejny odcinek, który ukaże się 12 grudnia, będzie bardziej skłonny do współpracy. Gościem następnego odcinka będzie stylistka, jedyna w Polsce style couch, więc będzie się działo. Póki co życzę Ci udanego dnia i – tradycyjnie już – bądźmy w kontakcie.

Mam nadzieję, że rozmowa Ci się podobała. Jestem ciekawa, jak Ty odbierasz rolę mody w szkole. Zachęcam do komentowania i dzielenia się swoim zdaniem. Ten wywiad nie powstałby, gdyby Marta nie zostawiła mi kiedyś komentarza pod jednym z postów ;)