Rosyjska moda ekologiczna - recenzja wystawy

Wszelkiego rodzaju tendencje przechodzą Europę od dawna tym samym torem — z zachodu na wschód. O tym, od czego się zaczęło, na pewno Wam jeszcze kiedyś opowiem (na razie dodam tylko, ze tego rodzaju relacja Wschodu z Zachodem istniała już w Starożytnym Rzymie), dzisiaj chciałabym skupić się na pojmowaniu ekologii w modzie. Komentarz na podstawie wystawy, która widziałam w moskiewskim Muzeum Mody.

 Sami kuratorzy podzielili entuzjastów mody ekologicznej na dwie grupy, w zależności od tego, jakimi posługują się materiałami:

 1. Naturalnymi -biorąc pod uwagę ich szybki rozkład, gdy dane ubranie przestanie być potrzebne.

2. Syntetycznymi - ze względu na odciążenie środowiska i brak jego nadmiernej eksploatacji.

 

Rozmieszczenie eksponatów sugerowało kolejny podział - stare kontra nowe, klasyczne kontra nowoczesne. Organizatorzy wystawy zadają pytanie: jak w sensie estetycznym zmieniała się moda ekologiczna?


Kontekst: Rosja nie jest krajem szczególnie przyjaznym środowisku. Normą jest tu kotlet na obiad, budynki oświetlone z rozmachem, brudna rzeka Moskwa i - to boli najbardziej - śmiecenie na ulicy. Ludzie troszczą się tu o siebie, swoje rodziny, mateńkę Rossiję. Na troskę o środowisko nie starcza im już siły (?), ochoty (?), świadomości (!).

 Kotlet jako codzienny obiad czy brudna rzeka w piętnastomilionowym mieście nie są niczym niezwykłym. Szczególne jest tu podejście.

 Ekologiczne -> naturalne = tradycyjne


Podróż przez modę ekologiczną zaczynamy w ZSRR: lniane sukienki, wełniane swetry, biżuteria z kamieni szlachetnych, skórzane torebki, drewniane korale. Czemu akurat te materiały? Takie były wtedy dostępne. Nie czarujmy się, że obywatele Związku Radzieckiego kochali swa Ojczyznę, szanując jej zasoby naturalne (a na pewno nie był to główny przejaw ich miłości).

Ekologiczne -> niezrozumiałe


W dalszej części wystawy pojawiają się projekty powstałe w latach dwutysięcznych. Właściwie niewielki wycinek z nich. Za ogromny plus uważam wystawienie kolekcji toreb Fun Kraft wykonanych z materiału przypominającego papier. Do Rosji moda na rodzime marki dostępne dla klasy średniej jeszcze nie dotarła. Igor York spokojnie mógłby wystawiać się na Showroomie czy Cloudmine. Za zabawne w kontekście wystawy uważam jednak to, że jest to jego druga linia; pierwsza natomiast w całości składa się z torebek skórzanych :/

 Obok gabloty wypełnionej torebkami postawiony został manekin odziany w gazetową suknię. Pamiętam tego typu projekty z czasów, kiedy temat mody ekologicznej wkraczał do Polski. Niby to nikomu nie szkodzi, bo używamy starych materiałów. Z drugiej strony w pewnym sensie blokujemy ten papier, zamiast poddać go recyklingowi (wydaje mi się, ze z makulatury można wyprodukować m.in. papier toaletowy). Ileż to jednak było w Polsce konkursów mających na celu rozbudzić w twórcach miłość do recyklingu! Sama wzięłam w jednym udział, mając 13 lat. Zrobiłam wtedy broszkę z drutu, która miała wyglądać jak kwiat albo wata cukrowa, albo suknia baletnicy z "Jeziora łabędziego". Dalej jest mi trochę przykro, gdy myślę o tym, jak była brzydka. Urodę sukni ze zdjęcia możecie ocenić sami.

W ostatniej sali wystawione zostały zwycięskie projekty konkursu "Młody couturier. Wiosna-lato 2017" z kategorii "Materiały nietradycyjne" (wśród nich wariacje na temat wiskozy, lurex, neopren i ekoskóra). Czy takie próby są potrzebne? Oczywiście. Czy estetycznie bardziej przypominają moja nastoletnia twórczość niż ubrania wykonywane np. z Piñateksu? Coś czuję, że tak.

 Ekologiczne -> przedstawiające przyrodę


Kilka dni zastanawiałam się, czy o tym wspomnieć — nie chce urządzać tu szydery, ale niezrozumiałym pozostaje dla mnie, w jakim sensie metalowe przypinki w kształcie roślin lub zwierząt wpisują się w rytm mody ekologicznej. Rozumiem, że ekologia jest nauką badającą zależności między organizmami. Zdaje też sobie sprawę z tego, że gdyby kierować się tą definicją, wystawa jako całość nie miałaby sensu. W powszechnym rozumieniu ekologiczny oznacza - przyjazdy środowisku.

Jak bardzo pokręcony musiał być tok rozumowania osoby, która zdecydowała się na pokazanie metalowych przypinek przedstawiających zwierzęta - nie wiem.

Wniosek


Wystawa nosi tytuł "Ekorewolucja", choć osobiście za bardziej trafne w tym kontekście uważam słowo "ewolucja". Nie prezentuje ona całościowego obrazu tego, co w kwestii mody etycznej dokonało się w ciągu ostatnich lat. Fenomenalnie za to pokazuje proces dojrzewania rosyjskiego społeczeństwa i to, jak małymi kroczkami zmierza ono ku świadomości ekologicznej. Jest nadzieja!