Jakie korzyści daje noszenie plecaka?

O plecaku nagrałam już wprawdzie krótki filmik, ale myślę, że nie wyczerpałam jeszcze tematu. Dlatego też zabieram Was dzisiaj na tygodniowy wyjazd po Polsce. Spędziłam z plecakiem siedem dni i przekonałam się o wachlarzu jego zalet. Chodźcie na wspominki i przekonajcie się o tym, jak cudownie jest mieć plecak!


Freitag, czyli piątek

O tym, że bardzo chciałabym mieć plecak szwajcarskiej marki Freitag, pomyślałam w trakcie pisania tego wpisu. Byłam tuż przed wyjazdem do Moskwy, minął już wtedy rok, odkąd przyjechałam do Berlina i powoli wtapiałam się w berlińską ulicę. Niedawno pisałam o charakterystycznych jej elementach - jednym z nich jest właśnie plecak. Pracując w muzeum, czasami obsługuję również szatnię. Przez ostatnie miesiące napatrzyłam się na torby i plecaki marki Freitag. Pomogło mi to tylko podjąć dobrą decyzję i stać się posiadaczką własnego freitaga :)

Stan ten trwa już od jakiegoś miesiąca, dlatego też zdecydowałam się na krótką opowieść o tym, jak plecak zmienił moje życie.



Plecy nagle przestały boleć, a laptop przestał być ciężki

Wiedziałam, że objazdówka po Polsce będzie łączyła się z noszeniem sprzętu do nagrywania - recorder, segregator z notatkami, czasem słuchawki, czasem nawet laptop. Wiedziałam też, że nic tak nie rozprasza jak ból pleców. Plecak pozwolił go uniknąć.

Obie ręce mogą być w pełni swobodne

Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że nosząc torebkę, zawsze przechylam się na prawą stronę. Byłam tak przyzwyczajona do przechylenia, że wydawało mi się ono normalnie - swobodna była w zasadzie tylko lewa ręka. Plecak pozwolił wypośrodkować ciężar i uwolnić ręce. Nie wiem, czy wiecie, ale cudowne jest to uczucie!

Plecak pasuje do sukienek

To budziło we mnie największą wątpliwość - czy plecak pasuje tylko do spodni? Tych nie noszę od paru lat i byłoby to sporym problemem, gdyby okazało się, że nie. Na szczęście pasuje i do spódnic, i do sukienek, a nawet do krótkiego kombinezonu. Nie łączę do wcale z kurtką i sportowymi butami, a raczej z trenczem i zwykłymi człapakami. Wyglądam normalnie.

Można jeździć na rowerze

Nie testowałam tego w czasie wyjazdu, ale z plecakiem jeździ sie rowerem wręcz fantastycznie. Robienie zakupów rowerem? Nie ma problemu. Podróż na uczelnie z laptopem? Oczywiście. Oddawanie butelek z kaucją? Torbę, o której pisałam ostatnio, można zamienić na plecak. 100% wygody.

Uspokaja

Plecak uświadomił mi, jak nerwowym człowiekiem jestem. Łyk wody? Chusteczka? Sprawdzić godzinę? Z torebki wyjmowało się butelkę, paczkę chustek i telefon, nie zauważając tego. Teraz muszę się trzy razy zastanowić, czy jestem odpowiednio zdeterminowana, by przerzucić plecak na brzuch i wygrzebywać dane rzeczy. Zauważyłam, że odkąd mam plecak, robię to znacznie rzadziej!



O zaletach noszenia plecaka przekonałam się, będąc na trasie Szczecin-Warszawa-Łódź-Wrocław. Przyjechałam do Polski, by wreszcie pospotykać się z ludźmi, których dotychczas znałam wyłącznie z Internetu. Owocami spotkania będzie kilka odcinków podcastu (wszystkich dotychczasowych posłuchać możecie tutaj). W Warszawie spotkałam się z Pingshą Sui, Emmą Greeson, Justyną Krawczyk i Anią Fit, w Łodzi z Martą Pacholczyk, a we Wrocławiu z Ewą Zielińską. Dużo serdeczności, ciekawych rozmów, masa pracy. Plecak towarzyszył mi przez cały czas. Mieścił butelkę wody i sprzęt do nagrywania podcastów, a co najważniejsze - nie przytłaczał swoją obecnością. Był wiernym towarzyszem podróży, jakim powinno być dobre ubranie/akcesorium.