Kira Plastinina, czyli „w Europie tego Pani nie znajdzie”


Pamiętacie nastoletnią Kirę córkę rosyjskiego oligarchy, która założyła własną markę odzieżową? Być może pamiętacie. Ja dowiedziałam się o Kirze z Teleexpressu w Sylwestra roku 2008. Historia brzmiała mniej więcej tak – bogaty ojciec spełnia marzenie swojej szesnastoletniej córki o byciu projektantką; co te pieniądze robią z ludźmi!

Jakie było moje zdziwienie, gdy całkowicie przypadkiem trafiłam w Moskwie na charakterystyczne różowe logo – Kira Plastinina. Od razu weszłam do butiku, by przekonać się, jak naprawdę – prawie dekadę później – ma się marka, o której słyszałam, będąc jeszcze dzieckiem.

 

Ceny jak w sieciówkach
Sukienki Kiry można kupić już za około 200 zł. Na wyprzedażach ceny schodzą nawet do 1000 rubli (ok. 70zł). Podobnie spódnice, ceny bluzek zaczynają się od 130 zł. Najdroższe są oczywiście okrycia wierzchnie – ceny dochodzą do 500-600 zł. Z ciekawości zerknęłam aż na ceny ubrań w Zarze i H&Mie. Wydaje mi się, że jedyna rozbieżność cenowa dotyczy okryć wierzchnich. Te z metką Kiry Plastinini są odrobinę droższe.

 


Lokalna produkcja
Powód różnicy w cenie? 80% kolekcji odszywana jest w Rosji, w obwodzie moskiewskim (przy obowiązującej tam minimalnej stawce za godzinę wynoszącej 150 rubli, czyki ok. 10,5 zł). Dokładniej w podmoskiewskim (leżącym 160km od Moskwy) mieście Oziory. Niewielka odległość fabryki od głównej siedziby firmy pozwala wykonać kolekcję w dwa miesiące. O wyborze miasta nie zdecydowało jedynie jego położenie. Oziorska manufaktura została założona w roku 1832. Na jej podstawie powstała fabryka, w której szyte są ubrania z metką Kiry Plastininy.

Pozostałe 20% - odzież wykonywana z dzianiny – powstaje w Japonii, Włoszech, Stanach Zjednoczonych i Turcji.

 

Moskiewskie aspiracje
Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła od kwestii produkcji; ceny natomiast są dość ważnym czynnikiem decydującym o tym, czy potencjanie możesz zostać klientem marki (w tym przypadku prawie na pewno możesz). Pora zadać sobie pytanie – jak wyglądają te ubrania?

Stylowi Kiry Plastininy nie da się odmówić klimatu charakterystycznego dla młodych moskwianek: kolory są dość jasne, fasony dziewczęce – nie brakuje falban i kokard – choć możliwym jest znalezienie ubrań, w których nie wygląda się jak dzidzia-piernik. Z założenia ma być chyba nawet luksusowo.

 


Co w głowie, to na T-shircie
Najbardziej zadziwił mnie komunikat bijący z tych ubrań. W kraju, w którym niewiele osób zna angielski, wszystkie napisy umieszczone na koszulkach mieszczą sie w granicach „Saturday”, „Be you but cooler” (?!) i „Friday I’m in love”. Znalazłam nawet jeden francuski „Bonjour mon amour” (wiecie: Francja – ojczyzna mody, T-shirt z napisem po francusku – bardzo modny T-shirt). Te ubrania aż krzyczą o chęci podróży, doświadczenia zagranicy (tej zachodniej oczywiście).

O ile założycielka marki ukończyła nowojorską Columbia Business School, o tyle istnieje duże prawdopodobieństwo, że przeciętna jej klientka nigdy w życiu nie była zagranicą.

 


Wdech – wydech
Nie ukrywam, że kwestię tę zostawiłam na koniec, żebyście od poczatku nie przekreślali Kiry jako projektantki. Nie mogę jednak nie powiedzieć, że nigdy nie widziałam takiej świątyni poliestru i akrylu. Nawet w koszmarach. Z poliestru powstają nawet koszulki i sukienki przylegające blisko ciała.

Przypuszczam, że wynika to z tego, o czym często wspomina pan Alexandr Wassiliew – w Rosji właściwie nie istnieje przemysł tekstylny. Produkowane są jedynie surowce sanitarne, jak np. gazy i bandaże, co zapewne wpływa na ignorację Rosjan w temacie tekstyliów. Kwestia tego, czy Rosjanki nie pocą się w poliestrowych T-shirtach może pozostać jedynie w sferze naszych domysłów.

 

W czym mogę Pani pomóc?
Nie dotyczy do bezpośrednio ubrań, ale muszę się tym z Wami podzielić – założę się, że nigdzie nie widzieliście tak nachalnej obsługi jak w rosyjskich sklepach odzieżowych. „Dzień dobry” powtarzane jest trzy razy (w warzywniaku z drugiej strony ciężko usłyszeć choćby raz), potem pada pytanie „czego szukam” – gdy góry, proponowany był mi dół do kompletu, gdy dołu – góra. Gdy trzymałam w reku więcej niż jeden wieszak, z którym planowałam udać się do przymierzalni, w sekundę pojawiała się pani oferująca zaniesienia ich tam za mnie, żeby „wygodniej mi się oglądało”. Nie zdziwiłam się nawet, gdy jedna z pań stała pod przymierzalnią, czekają aż wszystko zmierzę, zabawiając mnie w trakcie rozmową.

Żeby nie było – nie piszę tego, chcąc skrytykować pracujące u Kiry Plastininy sprzedawczynie. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że wykonywały jedynie swoje obowiązki spływające z góry. Celowo chodziłam też po różnych filiach sklepu, by wychwycić pewne elementy charakterystyczne i na nich się skupić. Jedno jest pewne – robienie tam zakupów stacjonarnie jest potwornie męczące.

 


Podsumowanie
Mimo kilku godzin researchu spędzonych w butikach Kiry Plastininy nie zdecydowałam się za zakup niczego (choć nie twierdzę, że się to nie zmieni). Ze względu na materiały, z których produkowane są te ubrania, na pewno nie będzie to coś ściśle przylegające do ciała (nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego).

Ciekawym było obserwowanie pracy butików – Rosjanie dopiero uczą się obsługi klienta. Z doświadczenia wiem, że w przeciętnym sklepie spożywczym zamiast „w czym mogę Pani pomóc?” lub „czego Pani sobie życzy?” (wiem, Berlin mnie rozpieścił), słyszy się raczej „co?”, kiedy pani ekspedientka chce się dowiedzieć, co ma podać.

Mimo wielu niedociągnięć nie przekreślam Kiry Plastininy jako marki. Zmiana wykorzystywanych materiałów czy podejścia do obsługi klienta na pewno zajmie mniej czasu, niż wprowadzenie lokalnej produkcji przez pozostałe sieciówki.

 

Bibliografia:
Natitnik, Anna: „Александр Васильев: «Мода не может быть повседневной»” w Harvard Business Review — Россия 29.02.2016. Link: http://hbr-russia.ru/liderstvo/delo-zhizni/a17247/

Vogue Russia: „Открытие мануфактуры Kira Plastinina в Подмосковье” 10.10.2012. Link: http://www.vogue.ru/fashion/people-and-parties/494259/