Z miłości do źródeł

 


Macie czasami tak, że poznajecie coś, uważacie to za absolutną nowość, a potem okazuje się, że nie dość, że wszyscy to znają, to jeszcze zdążyło im się już znudzić? Ja na fali olśnienia odkryłam w roku 2014 piosenkę "Thrift Shop". Piosenka królowała na listach przebojów niestety już w 2012.

 

Mam dla Was jeszcze jedną rewelację – słyszeliście o przypisach czy bibliografii? Oczywiście, że tak. Nie rozumiecie, czemu wzbudza we mnie ekscytację? Już wyjaśniam.

 

Przypisy i bibliografia – korzyści dla autora i czytelnika


1. Ukazanie kultury pod jej właściwą postacią, czyli wypadkową różnych czynników
Trudno wyobrazić dziś sobie tekst (nawet całkowicie teoretyczny), który opisywałby modę, bazując tylko obserwacjach autora. W bibliografii książki "Moda w okupowanej Francji i jej polskie echa" Krzysztofa Trojanowskiego można znaleźć teksty w wielu formach – m.in. wywiady, biografie, katalogi muzealne, pamiętniki, archiwalna prasa, katalogi sprzedaży wysyłkowej oraz filmy fabularne. Autor nie miał okazji siedzieć z notatnikiem w czasie II wojny światowej na paryskim bruku, ale dzięki zebraniu źródeł, które wówczas wzajemnie na siebie wpływały, był w stanie stworzyć obraz historii mody z tamtych lat.

 

 

2. Tekst staje się bardziej wiarygodny, a informacja rzetelna
Gdy tylko weźmiesz do ręki książkę "Z [politycznym] fasonem" autorstwa Anny Pelki, z pewnoscią od razu rzuci się się w oczy to, ile trudu zadała sobie autorka, by przygotować się do jej napisania. Przy 362 stronach (w wydaniu polskim)- 49 stron zajmują przypisy, 14 bibliografia oraz 2 filmografia. Tym samym informacje o wykorzystanych źródłach zajmują prawie 20% książki. Nawet jeśli nie wiesz, że Anna Pelka od paru lat związana jest z Ludwig Maximilians Universität w Monachium, ma tytuł doktora i nie wyssałaby tych informacji z palca, w każdej chwili możesz sprawdzić ich wiarygodność lub doczytać więcej na temat, który Cię zainteresował.

 

 


3. Uczciwie oddanie roli autora w tworzeniu tekstu
Poprzednie dwa przykłady dotyczyły autorów pracujących na codzień na uniwersytetach, dzięki czemu przyzwyczajonych do pewnej konwencji. Czy ślady bibliografii można również znaleźć w prasie? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, analizowałam polskie i niemieckie magazyny – zarówno typowo modowe, jak i te o stylu życia.

 

Najlepiej wypadły "Wysokie Obcasy". Prawie w każdy numer zawiera w sobie teksty opatrzone notką, w której czytelnik znajdzie informacje o wykorzystanych źródlach informacji. Wciąż są jednak zbyt ogólne. Niewiele można wywnioskować z informacji "Korzystałam z tekstów m.in. "New Yorkera", "T: The New York Times Style Magazines", "Wall Street Journal Magazines", "The Independent" i "The Telegraph""(Wysokie Obcasy 10/2016).

Nie udało mi się na razie znaleźć żadnego niemieckiego magazynu, który zawierałby w sobie jakąkolwiek formę przypisów (poszukiwania wciąż trwają). Być może występowanie przypisów łączy się w silną obecnie w Polsce tendencją zwalniania swojego życia – zdrowe jedzenie, sport, minimalistyczna garderoba. Może autorzy chcą dać znać czytelnikom, że nie wiedzą wszystkiego, ale ich profesjonalizm objawia się w chęci dokładnego uwierzytelnienia informacji. Dzięki temu czytelnik dostaje nie tylko tekst najwyższej jakości, ale też wskazówkę, gdzie można sięgnać po więcej informacji.

 

Czy brak bibliografii zawsze przekreśla wiarygodność tekstu?
Oczywiście, że nie, a wszystko zależy od formy. Subiektywny felieton opatrzony bibliografią nie wyglądałby naturalnie. Rzadko spotyka się też takie wywiady, choć czytałam ostatnio wywiad-rzekę z Karlem Lagerfeldem. Ponad 400 stron rozmów przeplatanych komentarzami Paula Sahnera, który z Lagerfeldem rozmawiał, a na końcu książki krótka i zwięzła bibliografia.

 

Umieszczanie bibliografii pod każdym tekstem nie jest więc niezbędne, choć nie mogę doczekać się czasów, w których autorzy chętnie będą dzielić się wykorzystanymi źródłami, a czytelnicy będą wymagać do nich dostępu. Dla własnej korzyści.