Mój pierwszy tydzień mody i taka wtopa!

Zawsze podkreślam, jak ważna w obcowaniu z modą jest wiedza. Mówię, że trzeba doczytywać, dopytywać, sprawdzać – wszystko po to, by nie dać się oszukać. O ile nie do końca czuję się oszukana, a zamiast jednego pokazu, miałam okazję zobaczyć sześć, mam wrażenie, że na swoim pierwszym tygodniu mody mogłam bardziej popisać się wiedzą.

W ostatni wtorek, w ramach zbierania informacji do nowego wpisu, wybrałam się do butiku Slawy Zajcewa (jeśli jeszcze nie znasz tego projektanta, koniecznie kliknij w LINK; tam wszystko wyjaśniam). Przymierzyłam masę rzeczy, a że w butiku nie było ruchu, robiłam to w asystencie pani ekspedientki. Tak od słowa do słowa, aż wyszłam z butiku, trzymając w dłoni zaproszenie na piątkowy POKAZ ZAJCEWA, jak była łaskawa sformułować to pani ekspedientka.

 

Jeszcze w butiku zauważyłam, że oprócz ubrań samego Slawy Zajcewa, można kupić tam projekty jego syna, Igora Zajcewa, i jednej z jego uczennic Julii Ivanowej. Zajcew, który w marcu tego roku obchodził 79 urodziny, obecnie bardziej niż na projektowaniu, koncentruje się na przekazywaniu wiedzy młodszym pokoleniom. To mogło być wskazówką.


Rodzina Slava Zaitsev Fashion
Teraz już pewnie sami mogliście się domyślić. Tak, macie rację. Slava Zaitsev Fashion to organizacja zrzeszająca uczniów Zajcewa i to właśnie ich projekty oglądałam w piątek. Sześciu uczniów, sześć pokazów i Zajcew siedzący w pierwszym rzędzie.

 


Mikhailov Aleksei «ГОРОДСКОЙ ПИЖОН»
Już od dawna na pokazy mody nie chodzi się po to, by poznać trendy nadchodzącego sezonu. W czasach, kiedy wszystko jest modne, możemy jedynie czytać między wierszami pokazu, a w choreografii, scenografii i innych elementach dopatrywać się odzwierciedlenia współczesności. Tak było i tym razem. Mimo zestawienia pięciu sylwetek męskich z jedną kobiecą, wszystko krzyczało – feminizm, feminizm, feminizm. Modelka rozstawiała po kątach męskich modeli, a oni usuwali się jej z drogi. To ona była czynnikiem decyzyjnym i siłą sprawczą wszystkiego, co wydarzyło się w przeciągu tych kilku minut.

Nazwa kolekcji „Gorodskiy pizhon” („Miejski strojniś”) odnosi się do francuskiego słowa „pigeon” oznaczające gołębia. Projektant idzie więc krok dalej, sugerując w informacji prasowej, że w jego interpretacji gołąb występuje jako symbol pokoju, wolności i dobra. Ja kolekcję odebrałam raczej jako zbiór casualowych ubrań przedstawiony w formie teatralnej scenki.

 


Galina Biryukova «KGB»
„Obecnie na świecie używa się dużo zabójczej broni. My chcemy zwrócić uwagę na sztukę i wykorzystać broń jako element dekoracyjny odzieży.” – czytamy w informacji prasowej. Nie wiem, czy jestem aż tak skrzywiona przez Berlin i szalenie popularny tam temat gender, dyskusje o rolach płci czy motywujących je wizualnie elementach, ale... Ja w tej kolekcji widzę pochwałę sylwetki kobiecej w tradycyjnym wydaniu. Wojowniczka, ale wciąż obuta w szpilki i odziana w stonowane kolory. Zważywszy na to, że jedna z modelek miała około sześciu lat, można by przypuszczać, że klientka Biryukowej ceni sobie wartości rodzinne.

Myślę, że nie mylę sie bardzo w interpretacji. Wracając raz jeszcze do informacji prasowej „[kolekcja] jest dekoracyjna, nieagresywna, łagodna i seksowna”. Okazuje się, że bycie seksowną wciąż jest w modzie.

 

 


Barbara Plavinsky “Lost Boys”
Pod względem choreografii pokaz był kopią niemalże 1:1 pokazu Alekseja Mikhailovova. Jedna kobieta, pięciu mężczyzn. Tym razem jednak zamiast przypadkowego szkolnego teatrzyku oglądaliśmy Piotrusia Pana. Doceniam wyjście poza kanon składający się z jednej najpopularniejszej w świecie mody powieści dla dzieci – Alicji w Krainie Czarów. Piotruś Pan znany jest każdem, ale musiałam sprawdzić, do kogo odnosi się sformułowanie Lost Boys. Wychodzi na to, że tym mianem określeni byli wszyscy chłopcy żyjący w Nibylandii. Dzwoneczek – tak mi się wydaje – była jedyną żeńską postacią.

Tym razem również słowo feminizm nie zostało oficjalnie użyte, ja w kolekcji tej widzę jednak dużo kobiecej energii. Bohaterka pokazu zdaje się być jednak dużo młodsza od swojej poprzedniczki. Mimo że kolorystyka i finezyjne nakrycia głowy sugerują wolność i swobodę, choreografia niejako je przekreśla, na pierwszy plan wupychając kobiecą siłę.


Irina Kryuchkova «Cinderella XXI»
Bajka o Kopciuszku XXI wieku urzeczywistnić może się prawdopodobnie tylko w Rosji, a kolekcja Iriny Kryuchkovej była z pewnością najbardziej rosyjską wśród kolekcji uczniów Zajcewa. Kryuchkova dotychczas zajmowała się obszywaniem klientek na miarę, nabierając w ten sposób doświadczenia w obejściu ze współczesnymi kopciuszkami. Kolekcja manifestuje miłość do wszystkiego, co rosyjskie. Złoto, elementy wojskowe, stylizowane na carskie biżuteryjne ozdoby do włosów. Nawiązania do rosyjskich baśni, folkloru, marzeń rosyjskich oligarchów.

Kolekcja podobna estetycznie do tego, co w polskiej modzie działo się na początku XXI wieku. Mam jednak wrażenie, że moskiewska wersja jest bardziej prawdziwa. Kobiety na moskiewskich ulicach faktycznie się tak noszą.

 

 


Nika Shabashova «O.M.M.P.» (omnia mea mecum porto/wszystko, co mam, noszę z sobą)
Zastanawia mnie, czemu moda męska na tygodniach mody często prezentowana jest wraz z kobiecą. Do analizy męskiego pokazu potrzeba odrobinę innej wrażliwości, innego rodzaju wiedzy. To zupełnie nie moja bajka, a nie chcę pisać głupot – zapraszam dalej :)

 

 


Darya Kozhina «Capture the lightning»
Rosjanie w pewnym sensie dalej zmagają się z problemem, który przez długie lata hamował rozwój polskiej mody – nie potrafią odmówić sobie zdobień, zwłaszcza cekinów. Mimo że kolekcja Daryi Kozhiny na tle pozostałych wydaje się być szalenie współczesna i przede wszystkim – nadająca się do noszenia – cekinowe elementy niejako próbują wyrównać działanie wschodnioeuropejskich kompleksów.

Projektantkę podobno zainspirowały wybuchające wulkany, wydobywające się z nich lawa, światło i popiół. Pomijając te okropne cekiny, kolekcję – pod względem formy – uważam za dość nowoczesną.

 

 


Jeśli dostaniecie kiedyś zaproszenie na pokaz, sprawdźcie wcześniej w harmonogramie, czy to na pewno pokaz właściwego projektanta. Oglądanie pokazu z mętlikiem w głowie nie wspomaga koncentracji:D