Co będę robić w Moskwie?

Rosja wydawała mi się być zawsze krainą magiczną. Spędzając czas z Babcią, zamiast prosić o opowiedzenie bajki, mówiłam: Babciu, opowiedz, jak było na Syberii. Miałam pięć bądź sześć lat i nie wiedziałam, że czas spędzony w tajdze to nie beztroska, a zesłanie.

 28 lutego – po piętnastu latach – spełni się moje marzenie. Jadę do Moskwy. Wyjazd ten możliwy jest dzięki uczelni, na której studiuję. Berliński HU i MGU mają podpisaną umowę umożliwiającą wymianę studentów. Z początkiem marca zostanę studentką MGU – Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego, gdzie zajmować się będę badaniem radzieckiej mody.

 O modzie w PRLu mówi się dużo. Aleksandra Boćkowska wywołała swego rozaju lawinę, publikując książkę „To nie są moje wielbłądy” Co wiemy o modzie w Związku Radzieckim? Niewiele. Na rynku rosyjskojęzycznym ukazała się książka „Moda v SSSR” (nakład został wyczerpany, wznowień – brak) oraz anglojęzyczna „FashionEast: The Spectre that Haunted Socialism” obejmująca swą tematyką modę bloku wschodniego.

 Moim punktem wyjścia była przypadkowo zasłyszana anegdota. Dowiedziałam się, że w roku 1935 Józef Stalin zamówił u Elsy Schiaparelli kolekcję ubrań dla radzieckich pracownic. Pisałam o tym tu. Połączenie postaci komunistycznego dyktatora i surrealistycznej projektantki wydało mi się szalenie egzotyczne.

Po kilku rozmowach z osobami, które okres komunizmu pamiętają doskonale (i częściowo spędziły go w ZSRR), dowiedziałam się, że Rosjanki zafascynowane były polską modą. Oprócz importowanej polskiej odzieży, szczególnie pożądany był modowy magazyn „Uroda”.

 Zarówno anegdota o Stalinie i Schiaparelli, jak i przeprowadzone rozmowy, otworzyły mi w głowie wiele furtek myślowych. Zdecydowałam się na temat pracy (praca naukowa jest warunkiem wyjazdu): „Wpływy kultury zachodniej na radziecką modę”.

 Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, pracę tę pisać będę równolegle do studiowania „Teorii mody” (na codzień studiuję italianistykę i rusycystykę). Jest to kierunek organizowany przy współpracy z magazynem o tej samej nazwie. Liudmila Aliabieva – redaktor naczelna – dba o o wysoki poziom pisma, opierając się na naukowym ujęciu mody, nie zaś działalności newsowej. Tego samego spodziewam się po studiach.

 Podobno Moskwa stała się ostatnio szalenie modna. Tym bardziej cieszę się, że będę mogła na bieżąco dawać Wam znać, czym żyje moskiewska ulica. Wracam dopiero w czerwcu (a do Berlina w październiku; czeka mnie jeszcze miesiąc w Szczecinie i dwa miesiące w innym mieście, ale na razie nic nie zdradzam:)